Pierwsze przygody z chlebem

Chleb nr 3 - pierwszy na zakwasie

Mój tata pracował w piekarni. Do domu zawsze przynosił w swojej teczce ładnie wypieczone bochenki chleba, a ja i tak zawsze chciałam, żeby były uśmiechnięte – tzn. żeby miały pęknięcia, które przypominały mi uśmiech. W domu tylko kilka razy udało mi się namówić tatę na pieczenie chleba. Po ciągłym przeglądaniu blogów i akcji typu Weekendowa piekarnia trzeba było spróbować jak to jest upiec własny chleb.

Na dzień dzisiejszy mamy z Mężczyzną na stanie upieczone 3 bochenki, dwa pierwsze na drożdżach, ostatni na zakwasie. Pierwszy bochenek wyrósł słabo, był twardy i ciężki, ale zjadliwy, następnego dnia Mężczyzna zaczął krzyczeć, że pieczemy następny. Zadzwoniłam do taty po wskazówki. Należało najpierw rozmieszać drożdże z wodą i mąką, a nie jak we wcześniej znalezionym przepisie z samą wodą.

Chleb nr 2 - na drożdżach

Wskazówki od taty dostałam następujące:

  • Dodać świeże drożdże ok. 15g na 60dkg mąki.
  • Wymieszać je z letnią wodą ok. 150 ml i 1/4 objętości mąki i szczyptą cukru.
  • Wymieszać i odstawić do wyrośnięcia, a następnie opadnięcia. (powinno wyrosnąć ok 2 godzin my zostawiliśmy je na ponad 4 godziny, bo poszliśmy do kina. Aczkolwiek dodaliśmy chłodnej wody, gdyż temperaturą wody steruje się długością wyrastania zaczynu.
  • Po opadnięciu zaczynu można zagnieść ciasto z pozostałej wody i mąki i szczypty soli.
  • Po czym odkładamy do wyrośnięcia na ok. godzinę, potem wyrabiamy ponownie, formujemy bochenek na blasze i zostawiamy na jakieś 15 min. wstawiamy do piekarnika w temp. 210 stopni na 10 min. potem pieczemy w temp. 180st.

Drugi bochenek wyszedł całkiem niezły. Wyrośnięty, skórka już nie była tak twarda i był długo świeży.

Następny na tapetę poszedł zakwas. Przez 5 dni go dokarmiałam zgodnie z zasadami z tej strony. Oczywiście z duszą na ramieniu, bo nie miałam pojęcia jaka powinna być konsystencja i czy zakwas ma się dobrze, czy raczej słabo. W sobotę upiekliśmy chleb. Znowu skóra dość twarda, pewnie przez to, że w pewnym momencie mało nawilżana była, do tego chleb nie rósł w żadnym koszyczku tylko na blasze i rozlał się w płaski bochenek. Zjadliwy jest, chociaż po pierwszej nocy wyglądał ciut lepiej. Mam nadzieję, że z drugim pójdzie lepiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s