Pączki z dedykacją dla Bei

Tak, tak, zasiedziałam się. Mimo wszelkich starań pisanie dwóch blogów na raz mi nie wychodzi. Ba nawet pisanie jednego stanowi trudność. W czytniku RSS czeka na mnie z 700 nieprzeczytanych postów kulinarnych. I jak piszę to piszę po mojemu angielsku, przez zwykłą próżność, przez te piękne historie z różnych zakątków świata, głównie z USA, skąd ludzie piszą jak im się gołąbki kojarzą, albo jak lubią pączki.

Pączki

Ale Bea się dopomina, więc proszę. Tydzień temu zrobiłam pączki. Pierwszy raz samodzielnie. Pokonałam złe wspomnienia domowych pączków, które są suche. Te są przepyszne, mięciutkie, wyrośnięte, tylko dobrze mieć sporo osób do wykarmienia, bo inaczej przez kilka dni będziecie na diecie 😉

Pączki
z przepisu Liski
wychodzi ok. 14 pączków 

  • 20 g świeżych drożdży (można zastąpić 1 łyżeczką suszonych instant)
  • 30 g cukru (najlepiej drobnego lub pudru)
  • 230 ml letniego mleka
  • 430-500 g mąki (jej ilość zależy od wielkości jajek, należy dodawać ją stopniowo i nie za dużo)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu wanilii
  • 1 jajko
  • 4 żółtka
  • 50 g masła
  • 3 kostki Planty do smażenia (oleju lub smalcu, Planta jest bezzapachowa, co jest sporym plusem)
Na lukier:
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 3-4 łyżki gorącej wody
Drożdże rozkruszyć do miseczki, zasypać łyżeczką cukru, wlać 3 łyżki mleka. Wymieszać i odstawić na 15 minut.
W misce wymieszać 400 g mąki, sól, dodać ekstrakt waniliowy i resztę cukru. Dodać jajko, żółtka i masło, powoli zagniatać ciasto, wlewając jednocześnie zaczyn i resztę mleka.
Można ciasto zagnieść ręcznie albo mikserem: powinno być lśniące, odchodzić od rąk, ale może się lekko kleić. Podczas zagniatania masło spowoduje, że ciasto będzie mniej klejące, a bardziej lśniące. Dlatego dodatkową mąkę można dodać dopiero po dokładnym wyrobieniu ciasta z masłem.
I odwrotnie: jeśli okaże się, że ciasto, które zrobiliśmy, jest zbyt twarde, można do niego dodać jeszcze jedno żółtko lub więcej mleka.
Przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrastania na ok. godzinę.
Po tym czasie ciasto lekko rozwałkowujemy na grubość ok. 1 cm i wykrawamy pączki szklanką, układając je na blaszce (zachowując ok 3-4 cm odstępów między nimi) czy papierze do pieczenia. Zostawiamy na ok. 30 min do wyrośnięcia. Powinniśmy zauważyć, że urosły.
Rozgrzewamy powoli tłuszcz do temperatury 175 C w garnku lub głębokiej patelni (ja smażyłam w woku).
Gdy tłuszcz jest odpowiednio gorący wrzucamy pączki. Starajmy się nie wrzucać więcej niż kilka naraz, gdyż temperatura tłuszczu spadnie. Gdy temperatura jest za niska, pączki chłoną tłuszcz, gdy za wysoka pączki przypalą się na zewnątrz a w środku będą nadal surowe.
Pączki smażymy ok 1-2 minuty z oby stron. Powinny być złoto brązowe, jak to pączki.
Po usmażeniu układamy na papierowym ręczniku, by odsączyć z nadmiaru tłuszczu.
Jeszcze ciepłe pączki nadziewamy dżemem, budyniem, czekoladą, cokolwiek lubimy.
Do nadziewania najlepsza jest szpryca z końcówką do nadziewania, jednak zwykła szpryca do ozdabiania tortów też się sprawdza, tylko należy uważać. Pączka nadziewamy z boku lub z dołu.
Przygotowujemy lukier:
Przesiewamy cukier puder. Dodajemy 3 łyżki gorącej wody. Jeśli lukier jest za gęsty dodajemy więcej wody, jeśli za rzadki trochę więcej cukru pudru.
Polewamy pączki.
Smacznego.
Reklamy

Wytrawne muffinki z szałwią w koszulkach z szynki parmeńskiej

Wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku. Nam Święta i Sylwester minęły spokojnie, a teraz najwyższa pora powrócić do normalnego trybu życia.
Ostatnią potrawą przygotowaną w tym roku były te wytrawne muffinki. Przepis pochodzi z magazynu Donny Hay i został przedstawiony przez Simonę na jej blogu. Przepis jak przystało na muffinki jest bardzo prosty, składniki wystarczy wymieszać i gotowe. Muffinki są wilgotne, szynka jest chrupiąca i wyglądają elegancko, więc świetnie nadadzą się na małe przyjęcie.

Wytrawne muffinki z szałwią w koszulkach z szynki parmeńskiej
Porcja na 12 sporych muffinek (małych może wyjść ok 20)

  • 170 g polenty instant (jeśli nie możecie jej dostać możecie dać semolinę, lub kaszę manną)
  • 75 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczone
  • 2 łyżki posiekanej, świeżej szałwii (wymieszałam świeżą i suszoną)
  • sól i pieprz do smaku
  • 360 g kwaśnej śmietany
  • 2 jajka
  • 12 listków szałwii  (do ozdobienia)
  • 12 plasterków szynki parmeńskiej
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180ºC/160ºC z termoobiegiem.
Do miski dodajemy polentę, mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, szałwię, sól, pieprz, śmietanę, jajka i mieszamy do połączenia składników.
Do lekko natłuszczonych gniazd na muffinki (ja używam formy silikonowej i nigdy ich nie natłuszczam) wkładamy najpierw listek szałwii, potem wykładamy gniazdko plasterkiem szynki, a na koniec wlewamy ciasto, wypełniając foremkę do około 1/2.
Pieczemy ok. 15-20 min.
Podajemy położone do góry nogami 🙂

Babka cytrynowa

Ten przepis na babkę pochodzi z bloga Simone Jungle Frog. Simone zapoczątkowała zabawę – Donna Hay Challange, polegającą na tym, by postarać się odtworzyć jedno ze zdjęć z magazynu Donny. Wszystko po to, by lepiej zapoznać się z fotografią. Czasem po to by też wyjść poza swoje przyjęte ramy. Ja uwielbiam zabawy tego typu. I choć tym razem moje zdjęcie zdaje się być inne od oryginału, to głównie kwestia kolorów i kształtu babki.
W każdym razie jeśli tylko macie ochotę spróbujcie odtworzyć jakieś zdjęcie. Nawet na takich prostych zdjęciach z małą ilością akcesorii można się przekonać jak duże znaczenie mają drobiazgi, ułożenie widelca, kąt pod którym robimy zdjęcie, kierunek padania światła i jego jakość.

 A jeśli chodzi o ciasto to jest świetne. Robi się je ekspresowo. Jest mocno cytrynowe, ale o dziwo smakuje zarówno miłośnikom cytrynowych smaków jak i tym, którzy za nimi nie przepadają.

Babka cytrynowa

Na formę 2 litrową (czyli dość dużą)

Ciasto

  • 220 g stopionego masła
  • 330 g drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 120 g kwaśnej śmietany
  • 60 ml soku z cytryny
  • 2 łyżki startej skórki cytrynowej
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Lukier

  • 320 g cukru pudru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki gorącej wody

Rozgrzej piekarnik do 160°C (piekłam z termoobiegiem, więc jeśli pieczecie bez, możecie trochę podwyższyć temperaturę do 180°C).

Przesiej mąkę i proszek do pieczenia.
W misce utrzyj masło, cukier, jajka, śmietanę, sok z cytryny i skórkę cytrynową.
Dodaj przesianą mąkę i proszek. Ucieraj aż masa będzie gładka.
Przelej masę do wysmarowanej masłem foremki i piecz 40-45 min (do suchego patyczka).
Po wyjęciu z piekarnika zostaw na 10 min, po tym czasie przełóż na kratkę i zdejmij foremkę. Zostaw do całkowitego ostygnięcia.

Lukier: Przesiej cukier puder do miseczki, dodaj sok z cytryny i wodę, wymieszaj aż powstanie gładka masa. Jeśli lukier ciężko się rozprowadza dodaj trochę więcej gorącej wody. Polej ciasto.

Ciasto z gruszkami i czekoladą

English version

Mam przyjaciółkę, która dla czekolady zrobi wszystko. Ja ostatnio przeszłam na do etapu, gdzie doceniam czekoladę, ale mogłabym bez niej żyć. A to ciasto pojawiło się przy przeglądaniu ciast z gruszkami, a że to bardzo zgrabne połączenie to się skusiłam.

Bardzo chciałam zaprezentować wam jak cudowne jest to ciasto. Jak delikatne, wilgotne, lekko musowe jest w środku. Zdjęcie jednak nijak tego nie oddaje. A ciasto jest przepyszne. Dajcie tyle gruszek ile zdołajcie.

Przepis z bloga Raspberries and cream.

  • 200 g masła, miękkiego, plus dodatkowo do natłuszczenia
  • 200 g ciemnej czekolady,połamanej na kawałki
  • 150 g drobnego cukru
  • 3 jajka, roztrzepane
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 100 g mąki samorosnącej (lub zwykła plus 1 łyżeczka proszku do pieczenia i szczypta soli)
  • 3 łyżki brązowego cukru (soft brown sugar)
  • 3 gruszki, dojrzałe, obrane, pozbawione pestek i pokrojona na ćwiartki (ja bym poleciła dać tyle gruszek ile się zmieści na dnie, można je pokroić w grube plastry)

Piekarnik nastawiamy na 180 st C. Natłuszczamy tortownicę o średnicy 23 cm i wykładamy dno papierem do pieczenia.
W małym rondelku mieszamy masło, czekoladę, cukier i podgrzewamy na małym ogniu, aż składniki się rozpuszczą cały czas mieszając. Zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.
Do wystudzonej masy dodajemy jajka, esencję waniliową i mąkę. Mieszamy do połączenia.
Brązowym cukrem posypujemy dno tortownicy, umieszczamy ćwiartki gruszek i wylewamy na to ciasto. Pieczemy 25-30 minut. Wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy w foremce przez 15 minut, po czym przewracamy na kratkę, tak aby gruszki były na górze i pozostawiamy do wystudzenia.

English version

I have a friend who would do anything for a chocolate. I’m in this stage in my life where I appreciate a chocolate, but I could live without. While I was browsing through the recipes with pears I found this cake. Chocolate and pears make good match.

I wanted so bad to show you how delicate, moist and mousse this cake is. The picture doesn’t show that all, but the cake is delicious. Give as much pears as you can

From recipe from the blog Raspberries and cream.

Upside down pear chocolate cake

 

  • 200 g  butter (room temperature)
  • 200 g dark chocolate, chopped
  • 150 g  granulated sugar
  • 3 eggs beaten
  • 1 tsp vanilla extract
  • 100 g self-raising flour (or plain flour with 1 tsp baking powder)
  • 3 Tbsp soft brown sugar
  • 3 pears (cut in thick slices)

Line a 23 cm springform pan with parchment paper or lightly greased aluminium foil. Sprinkle the 3 tablespoons of soft brown sugar on the parchment paper. Arrange pear slices over sugar.

Melt the butter, chocolate and granulated sugar in a medium saucepan over low heat (stirring all the time) until smooth. Let it cool completely.

Add the eggs, vanilla extract and flour to the cooled chocolate mixture and stir until smooth (don’t overwork it, flour only need to be incorporated).

Pour the mixture over the pears.

Bake for about 25-30 minutes (or until a toothpick inserted in comes out clean) in a preheated oven at 180°C (160°C fan). Remove from the oven and leave it to cool for 15 minutes, after that time put it upside down on the plate and let it cool completely.

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem

English version

Staram się nie piec ciast w tygodniu, tylko w weekendy, jednak w tygodniu chcąc nie chcąc zdarzają się chwile, gdy potrzebna jest odrobina słodyczy „bo poniedziałek”, „bo znowu pada”, bo na pewno znajdzie się jakaś wymówka. Chcę mieć słój na ciastka, ale wciąż nie znalazłam odpowiedniego, póki co podjadam ciastka z nieładnego, plastikowego pudełka. Smakują tak samo dobrze.

Spróbowałabym was przekonać, że te ciasteczka są zdrowe, w końcu zawierają płatki owsiane i słonecznik. Jednak musicie bardzo przymknąć oko na ilość masła, ale cóż ciasteczka są super kruche i smakują orzechami. Przepis z  bloga Moje wypieki.

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem

  • 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka ziaren słonecznika
  • 1 kostka miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Ziarna słonecznika prażymy na suchej patelni, aż będą jasnozłote. Masło miksujemy z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Dodajemy ostudzone ziarna, płatki owsiane, szczyptę soli i mieszamy. Wsypujemy mąkę i zagniatamy ciasto – ma być miękkie i tłuste (jeśli ciasto bardzo się lepi, możemy dodać trochę więcej mąki).

Z ciasta lepimy kulki wielkości małego orzecha włoskiego, kładziemy na blaszce, możemy lekko spłaszczyć.

Pieczemy w temperaturze 175°C (155°C, jeśli pieczemy z termoobiegiem) przez około 15 minut, na złoto. Zdejmujemy z blaszki najlepiej po wystygnięciu, bo są bardzo delikatne.

English version

I try not to bake during the week, only on the weekends, but even though there are moments when I need some kind of sweetness just because it’s Monday or it’s raining again, you can always find an excuse. So I want to have a cute cookie jar. I’m still looking for one that would meet my needs and I eat cookies from my everyday, not too pretty, plastic box. They taste good anyway.

I could try to convince you that these cookies are healthy, because they include rolled oats and sunflower seeds, but please don’t look at amount of the butter, it’s totally worth it. The cookies are so crispy and taste nutty. Recipe from Moje wypieki.

Oatmeal cookies with sunflower seeds

  • 1 1/3 cup plain flour
  • 1 cup old-fashioned rolled oats
  • 1 cup sunflower seeds
  • 250 g butter (room temperature)
  • 1/2 cup granulated sugar
  • 16 g vanilla sugar (or 1 tsp of vanilla extract)
  • 1 tsp baking powder
  • pinch of salt

Roast the sunflower seeds on a dry, hot pan until golden. Cream butter with sugar, vanilla sugar and baking powder. Add cooled sunflower seeds, rolled oats, pinch of the salt and mix all together. Add flour and mix together until it is absorbed. The dough will be soft and sticky (but if it’s too sticky and you can’t form it, just add a little bit more flour). Shape dough into walnut size balls and place on a parchment.

Bake for about 15 minutes in a preheated oven at 175°C (155°C fan). Remove gently (they are very fragile when warm) and let cool on a rack.

Chlebek bananowy

Upiekłam chlebek bananowy. Tydzień czekaliśmy aż banany dojrzeją wystarczająco. Podejrzewam, że mogłyby poleżeć jeszcze trochę, ale był piątek i należało siebie jakoś nagrodzić. Szczególnie, że w tym tygodniu przez to, że kończył nam się karnet na siłownię, żeby nie stracić wejść chodzimy tam prawie codziennie. Na pewno ma to sporo plusów, ale chcąc nie chcąc jest to męczące.

Obawiałam się tego chlebka, już kiedyś piekłam jeden i był sympatyczny, ale taki suchy. Ale Liska ostatnio przy okazji ciasta czekoladowego Sophie Dahl po raz kolejny zachwalała ten przepis, jak to jest uwielbiany przez jej znajomych, że taki łatwy i taki pyszny. Więc powstrzymałam się przed wykorzystaniem innych, bardziej fikuśnych przepisów, choćby tego Bei na ciasto czekoladowo-bananowe. A chlebek jest mmmm… pyszny, bardzo bananowy, bardzo gliniasty, albo nazywając rzeczy po imieniu zakalcowaty, być może mój wyszedł bardziej wilgotny, być może gdybym rozgniotła banany bardziej, byłby bardziej puszysty. Nie ważne. Jest przepyszny. Przepisu z bloga White plate.

A dzisiaj idę na spotkanie z irlandzkimi bloggerami kulinarnymi, w planie kolacja w Eastern Seaboard i wycieczka po piekarni Brown Hound Bakery. Trochę się stresuję 😉

 

 

Składniki
Na keksówkę o długości 23 cm

  • 4 bardzo dojrzałe banany
  • 150 g brązowego cukru (dałam ciemny muscovado)
  • 1 jajko, rozbełtane
  • 75 g miękkiego masła
  • 1 cukier waniliowy (dałam 10 g więcej cukru i łyżeczkę ekstraktu waniliowego)
  • 170 g mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka sody

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
Keksówkę smarujemy masłem i posypujemy tartą bułką, mąką lub kaszą manną.
Banany rozgniatamy widelcem, łączymy z cukrem, jajkiem, masłem i cukrem waniliowy.
Mąkę mieszamy z solą i sodą. Dodajemy do bananów. Dokładnie mieszamy.
Wlewamy do formy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy godzinę.
Ciasto początkowo rośnie bardzo opornie, nie należy się tym przejmować. Później powinno wypełnić całą blachę. (Moje ciasto rosło bardzo ładnie, nawet bałam się, że wypłynie z foremki, tylko po wyjęciu z piekarnika opadło.)
Po upieczeniu studzimy w formce.

Ciasto śliwkowe z migdałami

Wróciłam do ciast z owocami. Wychodząc z założenia, że jeśli mam rzucić się na słodycze to lepiej, żeby były domowe niż kupne. Śliwki były bardzo kwaśne, ale miały fantastyczny kolor, a Mężczyzna nie wiem kiedy zjadł sam większość ciasta, ale w sumie trudno mu się dziwić. Bardzo szybki i dobre ciasto. Dla odmiany bez kruszonki. Z przepisu z bloga White Plate.
Składniki: 
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 200 g masła, pokrojonego w kostkę
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej (świeża lub suszona – nie chodzi o skórkę kandyzowaną)
  • 100 g cukru pudru
  • żółtko
  • 500-600 g śliwek (ich ilość zależy tylko od tego, ile damy radę ułożyć na cieście, ja piekłam w mniejszej formie więc udało mi się zmieścić ok. 300-400 g)
  • 1-2 łyżki cukru, najlepiej brązowego, ale może też być biały
  • 30 g migdałów, pokrojonych w słupki (dałam w platkach)

Formę o wymiarach 20×30 cm (lub tortownicę o średnicy 24-26 cm) wykładamy papierem do pieczenia.
Mąkę mieszamy z proszkiem, solą i skórką. Dodajemy cukier, masło i żółtko i szybko zagnieść ciasto – możemy to zrobić także mikserem, ale waże jest to, by ciasta nie wyrabiać zbyt długo, wystarczą 2-3 minuty.
Ciastem wylepiamy formę do pieczenia i na wierzchu układamy śliwki pokrojone na ćwiartki, nacięciem do góry. Posypujemy cukrem i migdałami.
Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. wstawiamy ciasto i pieczemy 40-50 minut. Wierzch powinien być złotobrązowy, a ciasto puszyste.
Przed podaniem możemy posypać cukrem pudrem.