Zupa czosnkowo-pomidorowa

Nie wiem jak u was, ale u mnie jest dość zimno. Dzisiaj nawet spadł pierwszy śnieg (no może drugi). Co prawda nie ma już po nim śladu. Przed Świętami większość z was pewnie jest zabiegana. Ta zupa będzie idealna. Jest prosta, lekka, rozgrzewająca i przeciwgrypowa. Nie jest tak czosnkowa jak się spodziewacie, czosnek podsmażony łagodnieje.
Jest też dość słynna, bo w oryginale nazywa się „Rodowa czosnkowa”, więcej możecie przeczytać na blogu „Strawberries from Poland” (została też wymieniona w New York Times).

Zupa czosnkowo-pomidorowaZupa czosnkowo-pomidorowa

  • 1 kg świeżych pomidorów (lub pomidorów z puszki)
  • 1,5-3 główki czosnku
  • ok. 0.5-1 l bulionu warzywnego
  • ½ łyżeczki soli
  • pieprz
  • szczypta cukru
  • ewentualnie zioła prowansalskie

Jeśli korzystamy z świeżych pomidorów: sparzamy pomidory, obieramy ze skórki, kroimy w kostkę.
Obieramy czosnek, kroimy na cieniutkie plasterki.
W dużym garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy czosnek i smażymy na złoty kolor.
Dodajemy pomidory i smażymy aż zmiękną.
Zalewamy bulionem, przykrywamy garnek i gotujemy na małym ogniu ok. 20-30 min.
Na koniec przyprawiamy solą, pieprzem i cukrem. Ewentualnie waszymi ulubionymi przyprawami.
Miksujemy blenderem, by uzyskać gładką zupę krem.
Podajemy z grzankami.

Zupa porowa z serem z niebieską pleśnią

Jakoś dzieje się tak, że po przyjeździe do Irlandii jeśli już gotuję to zupy. Niestety pyszny kukurydziany chowder umknął mojemu aparatowi, ale pewnie jeszcze kiedyś się spotkamy.

Szukając w sklepie sera z niebieską z pleśnią udało mi się znaleźć tylko ten jeden Cashel Blue i jak się okazało to irlandzki ser. A dzisiaj odkryłam ten post na temat irlandzkich serów. A tu jeszcze szerszy opis. Oj długa serowa droga przede mną 🙂

Przepis z magazynu Delicious.

Składniki

  • 750 g porów (odcinamy korzonki, przekrawamy wzdłuż i myjemy)
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • 80 g niesolonego masła
  • 2 średnie ziemniaki cienko pokrojone
  • 2 ząbki czosnku, cienko posiekanego
  • 1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
  • 1-1,25 l gorącego wywaru warzywnego
  • 120 g sera z niebieską pleśnią (użyłam Cashel Blue)
  • zielona pietruszka
  • gałka muszkatołowa
  • sól

Odcinamy wszystkie brązowe albo ciemnozielone kawałki liści z porów. Pozostałą część porów siekamy drobno.

Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę i masło. Dodajemy pory i sporą szczyptę soli. Gotujemy przez 10 minut pod przykryciem regularnie mieszając do momentu gdy pory zmiękną. Wtedy zmniejszamy ogień i dorzucamy ziemniaki, czosnek, gałkę muszkatołową i rozmaryn.

Gotujemy przez 25 min bez przykrycia mieszając od czasu do czasu.

Jeśli p0ry zaczną przywierać do patelni należy zmniejszyć ogień.

Kiedy ziemniaki będą miękkie rozdrabiamy pory i ziemniaki bądź to przy użyciu blendera, bądź to przy pomocy ugniatacza do ziemniaków. Jeśli nie chcemy uzyskać super gładkiej zupy możemy pominąć ten krok.

Dodajemy wywar warzywny, tu proporcje też zależą od tego jak gęstą zupę chcemy uzyskać.  Moja była bardzo gęsta 🙂

Zagotowujemy wszystko. Przyprawiamy do smaku, zupę podajemy w miseczkach posypaną serem i pietruszką.

Zupa pomidorowa – po prostu

Zupa pomidorowa. Po prostu. Nic wymyślnego. Właściwie można ją zrobić bez przepisu. Nie chciało nam sie gotować. W sumie to mieliśmy dość jedzenia przez weekend. Na poniedziałek trzeba było coś lżejszego. Prosta zupa pomidorowa. Żadnego obierania pomidorów. Największy wysiłek wkładamy w krojenie cebuli. Ewentualnie otwieranie puszki. Dobra zupa. Przepis inspirowany zupą toskańską Aleksandry. Gotował Mężczyzna.

składniki:

  • 2 łyżki oliwy
  • 1 posiekana cebula
  • 2 kostki rosołowe (dałam jedną kostkę, jedną bulionetkę)
  • 1 mały koncentrat i 1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 puszkę pomidorów
  • zioła najlepiej świeże, ale mogą być też suszone bazylia, tymianek
  • sól, pieprz
  • makaron lub ryż

W osobnym garnku gotujemy makaron. Na patelni na oliwie podsmażamy cebulę aż się zeszkli. Dodać koncentrat i zioła i smażymy chwilę. Wrzucamy pomidory, zalewamy wodą dodajemy kostki rosołowe. Czekamy aż się zagotuje. Przyprawiamy solą, pieprzem, bazylią i ewentualnie cukrem. Dodajemy makaron, mieszamy i jemy.

Zupa pomidorowa z imbirem

Ostatnio kupiłam do swojej kolekcji książek Smak życia Agnieszki Maciąg. Parę razy już ją widziałam, ale jakoś niespecjalnie mnie nie przekonywała, ale w Taniej książce, jak to bywa książki wyglądają zupełnie inaczej. Książka mi się strasznie spodobała. Jest bardzo ładnie wydana, przepisy są bardzo przyjemne i całkiem sporo przepisów mam ochotę wypróbować, szczególnie, że idzie wiosna, a książka jest nastawiona na lekkie dania. Pierwszy wypróbowany przepis to pomidorowa. Składników nie musiałam szukać i przy okazji poprzeprowadzkowego szaleństwa, układania itp. nie wymagał specjalnego wysiłku. Pomidorową uwielbiam, z imbirem nigdy nie próbowałam i miło się zaskoczyłam. W zeszłym tygodniu wciąż było zimno, więc imbir przyjemnie rozgrzewał.

Składniki na ok 6-8 porcji

  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła
  • 1,5 l wywaru z warzyw (lub woda + kostka rosołowa)
  • 1 szklanka gęstego przecieru pomidorowego z kartonika
  • 2 puszki całych pomidorów
  • 1 łyżka cukru
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • 3 cm kawałek imbiru
  • posiekana natka pietruszki
  • 2 garści ryżu lub makaronu

Czosnek i cebulę drobno kroimy. W garnku rozpuszczamy masło i wrzucamy najpierw świeżo mielony pieprz, czosnek, a następnie cebulę. Kiedy cebula się zeszkli, wlewamy wywar z warzyw i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy przecier i pokrojone pomidory razem z sokiem. Doprawiamy solą i cukrem. Wrzucamy obrany kawałek imbiru. Gotujemy 15 minut na małym ogniu. W oddzielnym garnku gotujemy ryż lub makaron.

Zupa z zielonego groszku i rucoli

Za 5 dni przeprowadzka. Nowa kuchnia, nowe widoki. Mam nadzieję, że piekarnik będzie dobrze piekł. Zmiana z kuchenki gazowej na płytę ceramiczną, zmiana okolicy, i trochę jeszcze innych zmian. A tymczasem mijają ostatnie dni na starym miejscu. Jest ekscytująco, przed chwilą wypadły mi drzwi od lodówki, miałam szczęście, że nie wybiły okna, ani nie narobiły większych szkód, ale teraz boję się podchodzić do lodówki, chyba do końca pobytu tutaj będę omijać ją szerokim łukiem, chyba, że ktoś ją ktoś naprawi. Gdy mordercze drzwi atakowały na blacie czekała na mnie zupa groszkowa. Jak już pisałam ostatnio postanowiłam wrócić do zup. Po brokułowej gdzieś w oko mi wpadła groszkowa. Nie mam pojęcia gdzie, nie szukałam, bo mogłam w końcu sięgnąć do książki Marty Gessler, podział kolorystyczny mocno utkwił mi w głowie, a zdjęcie zupy groszkowej zostało w pamięci. W lodówce wciąż czekały resztki rukoli, więc tak jak Joy the Baker w zupie brokułowej wykorzystałam ją jako dodatek do groszku. Nad dodawaniem śmietany muszę popracować, bo zrobiły się drobne grudki, ale zupa jest pyszna, groszkowa, gęsta i definitywnie nie jest mdła.Przepis za Martą Gessler z „Kuchnia Marty. Kolory smaków” z moimi uwagami.

Składniki na 4-6 porcji:

  • 2 łyżki masła
  • 2 średnie cebule
  • 1,5 l bulionu z kurczaka lub warzywnego
  • 1 kg zielonego groszku, może być mrożony
  • 2 garści rukoli (mój dodatek)
  • 150 ml śmietany 22% (ja dałam 12%)
  • sól
  • pieprze
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • ewentualnie 2 łyżki oliwy z oliwek i kilka listków świeżej bazylii

W garnku, w którym planujemy gotować zupę rozpuszczamy masło i wrzucamy posiekaną cebulę. Podsmażamy chwilę. Zalewamy bulionem i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy groszek i gotujemy aż będzie miękki. Wyjmujemy 3 łyżki groszku i odkładamy. Zupę miksujemy razem z rukolą. Wlewamy śmietanę. Przyprawiamy solą, pieprzem i pieprzem cayenne. Mieszamy. Wrzucamy pozostały groszek.

Możemy podać skropioną oliwą z oliwek i posypaną bazylią.

Zupa krem brokułowa

Generalnie nie mam nic przeciwko warzywom. Mam swoje ulubione, które zjadam ot tak po prostu – fasolka szparagowa czy kalafior z bułką tartą, zielony groszek prosto z krzaka, marchewka z groszkiem. Jednak gdy przychodzi co do czego to na talerzu ląduje makaron/ryż z jakimś mięsem z małą ilością warzyw. Bo z warzywami to ja muszę się zastanowić, bo tu mi się nie chce kolejnych kilogramów ze sklepu przynosić.  Przyszedł czas na poprawienie mojej codziennej diety, jedząc zupę jarzynową przypomniałam sobie,  że ją uwielbiam, mimo, że była w wersji mini – mrożonka, przyprawy, kostka rosołowa. Na mojej liście do zrobienia wylądowało więc parę zup. Brokułowa zupa krem chodziła za mną już od paru miesięcy. Wybrałam przepis z blogu „Joy the Baker”, bo był prosty i nie zawierał składników, których nie miałam, ewentualnie takie, które mogłam pominąć lub zastąpić jak to zrobiłam z rukolą.

Składniki (na niewielki garnek zupy)

  • 500 g mrożonych brokułów (bądź świeżych)
  • ok. 5-6 szklanek rosołu prawdziwego, lub wody z rozpuszczoną kostką rosołową
  • 1/2 posiekanej cebuli
  • kawałek szpinaku mrożonego (ja dałam 2 porcje szpinaku w liściach, czyli ok. 100-150 g)
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa
  • sól
  • pieprz

Rozgrzej oliwę w garnku, w którym będziesz przygotowywać zupę. Wrzuć cebulę i smaż aż będzie miękka, następnie dodaj pokrojony czosnek i smaż chwilę.

Dodaj brokuły i gotuj ok. 5 min. Dodaj rosół. Przypraw. Dodaj szpinak. Gotuj ok. 8 minut. Brokuły powinny być miękkie, ale wciąż jędrne.

Wrzuć brokuły, szpinak i część rosołu do blendera. Zmiksuj. Przelej do garnka. Spróbuj czy nie trzeba doprawić. Jeśli zupa jest za gęsta dodaj trochę pozostałego rosołu.

Nalej zupę do misek. Można podawać posypaną orzechami, migdałami, pestkami z dyni czy słonecznikiem, lub klasycznie z kleksem śmietany.

Zupa z soczewicy

Od dawna czekał na mnie worek z soczewicą zostaną przez jedną z współlokatorek. Uwielbiam warzywa strączkowe, jednak soczewica nigdy nie trafiła na mój talerz. Na stołówce zdarzało się, że pojawiała się w formie „soczewica duszona z pomidorami” czy tym podobnych dań, najczęściej dwuskładnikowych, wyglądających mało zachęcająco, bo w sumie nie wiadomo było czy zjeść to solo czy sobie coś do tego dokomponować. Ale nadszedł czas dla soczewicy. Szukałam zupy, którą by się dało najeść, u Ani na blogu Strawberries from Poland znalazłam odpowiedni przepis. Zupa jest idealna na zimę, gęsta, sycąca  i pikantna. Mężczyźnie przywodziła na myśl zupę gulaszową. Zupa wychodzi bardzo gęsta, tak sobie myślę, że pod koniec garnka spokojnie można dodać kurczaka i mieć potrawkę z kurczakiem.

Składniki:

  • 250 g zielonej soczewicy
  • 250 g dojrzałych pomidorów (dodałam pokrojone pomidory z puszki)
  • 4 łyżki oliwy (lub więcej, wg upodobań)
  • 2 marchewki pokrojone w kostkę (dałam jedną, bo była gigantyczna)
  • 2 cebule pokrojone w kostkę (dałam jedną dużą, ale spokojnie wystarczy jedna mała)
  • 2 utarte ząbki czosnku
  • 1 listek laurowy
  • oregano
  • sól i pieprz
  • 2 łyżeczki octu z czerwonego wina (dodałam octu balsamicznego)

Na oliwie przesmażamy czosnek i cebulę (najlepiej w garnku, w którym będziemy robić zupę, zapewni nam to mniej zmywania). Dodajemy marchewkę i listek laurowy, chwilę smażymy. Następnie dodajemy opłukaną soczewicę i zalewam 1 l zimnej wody. Gotujemy, aż soczewica zmięknie.

Do miękkiej soczewicy dodajemy posiekane pomidory bez skórki i pozostałe przyprawy. Gotujemy kolejny kwadrans. Na koniec dodajemy ocet, mieszamy. I gotowe.