Chlebek bananowy

Upiekłam chlebek bananowy. Tydzień czekaliśmy aż banany dojrzeją wystarczająco. Podejrzewam, że mogłyby poleżeć jeszcze trochę, ale był piątek i należało siebie jakoś nagrodzić. Szczególnie, że w tym tygodniu przez to, że kończył nam się karnet na siłownię, żeby nie stracić wejść chodzimy tam prawie codziennie. Na pewno ma to sporo plusów, ale chcąc nie chcąc jest to męczące.

Obawiałam się tego chlebka, już kiedyś piekłam jeden i był sympatyczny, ale taki suchy. Ale Liska ostatnio przy okazji ciasta czekoladowego Sophie Dahl po raz kolejny zachwalała ten przepis, jak to jest uwielbiany przez jej znajomych, że taki łatwy i taki pyszny. Więc powstrzymałam się przed wykorzystaniem innych, bardziej fikuśnych przepisów, choćby tego Bei na ciasto czekoladowo-bananowe. A chlebek jest mmmm… pyszny, bardzo bananowy, bardzo gliniasty, albo nazywając rzeczy po imieniu zakalcowaty, być może mój wyszedł bardziej wilgotny, być może gdybym rozgniotła banany bardziej, byłby bardziej puszysty. Nie ważne. Jest przepyszny. Przepisu z bloga White plate.

A dzisiaj idę na spotkanie z irlandzkimi bloggerami kulinarnymi, w planie kolacja w Eastern Seaboard i wycieczka po piekarni Brown Hound Bakery. Trochę się stresuję 😉

 

 

Składniki
Na keksówkę o długości 23 cm

  • 4 bardzo dojrzałe banany
  • 150 g brązowego cukru (dałam ciemny muscovado)
  • 1 jajko, rozbełtane
  • 75 g miękkiego masła
  • 1 cukier waniliowy (dałam 10 g więcej cukru i łyżeczkę ekstraktu waniliowego)
  • 170 g mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka sody

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
Keksówkę smarujemy masłem i posypujemy tartą bułką, mąką lub kaszą manną.
Banany rozgniatamy widelcem, łączymy z cukrem, jajkiem, masłem i cukrem waniliowy.
Mąkę mieszamy z solą i sodą. Dodajemy do bananów. Dokładnie mieszamy.
Wlewamy do formy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy godzinę.
Ciasto początkowo rośnie bardzo opornie, nie należy się tym przejmować. Później powinno wypełnić całą blachę. (Moje ciasto rosło bardzo ładnie, nawet bałam się, że wypłynie z foremki, tylko po wyjęciu z piekarnika opadło.)
Po upieczeniu studzimy w formce.

Ciasto śliwkowe z migdałami

Wróciłam do ciast z owocami. Wychodząc z założenia, że jeśli mam rzucić się na słodycze to lepiej, żeby były domowe niż kupne. Śliwki były bardzo kwaśne, ale miały fantastyczny kolor, a Mężczyzna nie wiem kiedy zjadł sam większość ciasta, ale w sumie trudno mu się dziwić. Bardzo szybki i dobre ciasto. Dla odmiany bez kruszonki. Z przepisu z bloga White Plate.
Składniki: 
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 200 g masła, pokrojonego w kostkę
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej (świeża lub suszona – nie chodzi o skórkę kandyzowaną)
  • 100 g cukru pudru
  • żółtko
  • 500-600 g śliwek (ich ilość zależy tylko od tego, ile damy radę ułożyć na cieście, ja piekłam w mniejszej formie więc udało mi się zmieścić ok. 300-400 g)
  • 1-2 łyżki cukru, najlepiej brązowego, ale może też być biały
  • 30 g migdałów, pokrojonych w słupki (dałam w platkach)

Formę o wymiarach 20×30 cm (lub tortownicę o średnicy 24-26 cm) wykładamy papierem do pieczenia.
Mąkę mieszamy z proszkiem, solą i skórką. Dodajemy cukier, masło i żółtko i szybko zagnieść ciasto – możemy to zrobić także mikserem, ale waże jest to, by ciasta nie wyrabiać zbyt długo, wystarczą 2-3 minuty.
Ciastem wylepiamy formę do pieczenia i na wierzchu układamy śliwki pokrojone na ćwiartki, nacięciem do góry. Posypujemy cukrem i migdałami.
Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. wstawiamy ciasto i pieczemy 40-50 minut. Wierzch powinien być złotobrązowy, a ciasto puszyste.
Przed podaniem możemy posypać cukrem pudrem.

Łosoś w marynacie imbirowo-miodowej

W pobliżu domu mamy świetny sklep rybny Kish Fish. Raz w tygodniu dostaję SMSem informację, co w tym tygodniu będzie na promocji. Mężczyzna marudzi, że jemy za mało ryb, cóż w tygodniu zdarza nam się jeść, tylko w ramach tego, że jest to gotowanie stołówkowe to nigdy nie dorównuje własnoręcznie, świeżo upieczonej rybie. To jeden z tych banalnych przepisów, w którym prawie nic nie trzeba robić, a i tak smakuje bajecznie, z resztą spójrzcie tylko na składniki. Łosoś jest lekko słodki, lekko pikantny, w zależności od tego jaka paleta smakowa wam bardziej odpowiada. Przepis znaleziony u Liski.

Składniki na marynatę

  • sos sojowy
  • cytryna
  • miód
  • łyżka musztardy
  • łyżeczka startego świeżego imbiru
Proporcje zależą od waszych upodobań, ja zaczęłam od dodanie sosu sojowego, cytryny i miodu po łyżce, dodałam musztardę i imbir. Wszystko zamieszałam i spróbowałam. Zgodnie z wskazówką Liski starałam się uzyskać smak zrównoważony, żeby żaden ze składników nie przytłumił innych.

Do ta przygotowanej marynaty wkładamy dzwonka łososia i trzymamy w niej minimum godzinę (najlepiej przez całą noc).
Następnie pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C ok. 20 minut i podajemy z ryżem lub ziemniakami.

Zwyczajne ciasteczka

Od dłuższego czasu z ciastkami zupełnie mi nie po drodze, mimo, że uwielbiam mieć je gdzieś w zapasie, na gorsze czasy, albo zjeść od razu jakoś zupełnie mi nie po drodze mi było, nawet zakup nowych foremek nie pomógł. Zbierałam się jak sójka za morze. A jak się zabrałam to żaden przepis nie był wystarczająco dobry, bo wypadałoby żeby ciastka się nie odkształcały i żeby były jakieś inne, no i żeby nie trzeba było z domu wychodzić po składniki.

Te ciasteczka się trochę odkształcają, ale nie za bardzo. Są bardzo delikatne, praktycznie rozpływają się w ustach i są najzwyczajniej w świecie zwyczajne.

Praktycznie cały zapas ciastek został zjedzony  w czasie podróży na Achill Island przez naszych podlondyńskich znajomych, a właściwie to znajomego, który zajadając jedno ciastko za drugim powtarzałam „Mmmm dobre, bardzo dobre”

I to nie prawda, że w Irlandii ciągle pada.

Chociaż dobrze mieć zawsze ze sobą parasol i okulary przeciwsłoneczne.

Zwyczajne ciasteczka

Składniki na około 25 – 30 sztuk ciasteczek:
Z bloga Moje wypieki

  • 115 g miękkiego masła
  • 50 g cukru waniliowego (dałam zwykły cukier, i dodałam startą tonkę)
  • 1 jajko, roztrzepane
  • 1/4 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 200 g mąki
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:

  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka
  • gruby cukier

Masło ubijamy z cukrem aż będzie puszyste. Wbijamy jajko i ekstrakt z wanilii, dalej ubijając (w tym momencie masa lubi się warzyć, ale kompletnie się tym nie przejmować, bo nie ma to wpływu na ciasto). Dodajemy mąkę, proszek, sodę oraz mąkę ziemniaczaną i miksujemy/wyrobiamy. Ciasto powinno być miękkie, ale nie klejące.

Blat wysypujemy mąką. Ciasto rozwałkowujemy, wycinamy ciasteczka, delikatnie przenosimy je na wyłożoną papierem blachę (są bardzo delikatne i miękkie, najlepiej podważać je nożem).

Jajko roztrzepać z mlekiem. Smarujemy ciastka, posypujemy cukrem. Pieczemy około 15 minut w temperaturze 180ºC. Po upieczeniu studzimy na kratce.

Ciasto z owocami i marcepanem

Mówiłam wam, że jakoś z ciast najlepiej mi ostatnio przypadają te z owocami. Jakiś czas temu Mężczyzna zaprosił na kolację znajomych – Francuzkę, Włocha i Chinkę. Muszę przyznać, że byłam zestresowana, bo czym można nakarmić taką mieszankę? Na pewno nic francuskiego, ani włoskiego. Rano postanowiłam zacząć od zrobienia ciasta drożdżowego. Mam zawsze z nim na pieńku i tym razem skończyło się jak zwykle, przepis, który wybrałam miał zachwiane proporcje, ciasto zamiast mięciutkie wyszło twarde, że nawet nie planowałam dodawać do niego owoców, tylko wybrać inny, zwykły, niedrożdżowy przepis. Skorzystałam z przepisu  z bloga Moje wypieki, które zawsze mi wychodzą, poza tym Dorotuś ma przepisy chyba na wszystkie możliwe ciasta. Zamiast śliwek dałam jagody i truskawki. Reszta obiadu przetransformowała się z pierogów na zapiekankę, bo obawiałam się, że jak spędzę jeszcze chwilę w kuchni i jeszcze zacznie mi coś nie wychodzić to zacznę krzyczeć, więc postanowiłam zachować choćby odrobinę dobrego humoru przed dotarciem gości.
Ciasto było genialne, delikatne, wilgotne. Domowy chleb bez zagniatania też wszystkim smakował, ale samo danie główne cóż mogło być lepsze. Na szczęście nikt nie wybrzydzał, więc chyba nie było najgorsze.  Czasem lepiej sobie odpuścić niż zepsuć sobie humor do cna. Z resztą może jeszcze kiedyś nas odwiedzą i wtedy uda mi się przygotować pierogi?

ciasto z marcepanem

Składniki:
foremka: tortownica 21 cm (przelicznik foremek)

  • 200 g masy marcepanowej, startej na tarce na dużych oczkach
  • 250 g miękkiego masła
  • 220 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego (16 g) (dałam ekstrakt waniliowy)
  • kilka kropel olejku migdałowego (pominęłam)
  • szczypta soli
  • 4 jajka
  • 250 g mąki pszennej
  • 75 g mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka łyżek migdałów w płatkach
  • około 2 kg śliwek (dałam jagody i truskawki ok. 1 kg)

Masło, 200 g cukru, cukier wanilinowy, olejek migdałowy i sól ucieramy. Dodajemy starty marcepan i jajka (jedno po drugim, cały czas ucierając lub miksując). Mąkę mieszamy z mąką ziemniaczaną i z proszkiem do pieczenia, dodajemy do ciasta i dobrze mieszamy.

Ciasto wykładamy na blachę (wyłożoną uprzednio papierem do pieczenia), na cieście rozkładamy śliwki, posypać resztą cukru i płatkami migdałów.(Ja dodałam jeszcze trochę marecpanu na wierzchu ciasta, pomiędzy śliwkami)

Wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy w temperaturze 175°C przez 45 – 50 minut (do tzw. suchego patyczka). 15 minut przed końcem pieczenia przykrywamy ewentualnie folią aluminiową (jeśli ciasto jest zbyt przyrumienione). Kroimy po wystudzeniu.

 

Ciasto czekoladowe Nigelli

Przyznam się, że ostatnio jak już piekę to głównie ciasta z owocami, ale przez to zapewne poczułam ogromną chęć powrotu do czekoladowej klasyki. Do czegoś bez owoców. Przepis znalazłam u Dorotuś. Ciasto jest mocno czekoladowe, takie, że po jednym kawałku mówi się „wystarczy”. Idealne dla miłośników czekolady, szczególnie gdy chcą czegoś innego niż brownies i niż murzynek. Ciasto jest ciężkie i klejące. Moje przewrotna dusza natomiast jak tylko spróbowałam tego ciasta, zatęskniła za ciastem z kruszonką i owocami, co nie zmienia faktu, że z ciasta nie zostały nawet okruszki (a ciasto z owocami się studzi :))

Składniki:

  • 200 g mąki pszennej
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 50 g kakao
  • 200 g cukru
  • 175 g masła, o temperaturze pokojowej
  • 2 jajka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 80 ml kwaśnej śmietany
  • 125 ml wrzącej wody
  • 175 g czekoladowych drobinek (chipsów), gorzkich lub mlecznych (dałam gorzką, posiekaną czekoladę)

Na syrop:

  • 1 łyżeczka kakao
  • 125 ml wody
  • 100 g cukru
  • 25 g startej ciemnej czekolady, do posypania
Foremka: tortownica 21 cm (przelicznik foremek)

Wszystkie składniki powinny być o temperaturze pokojowej.
Miksujemy mąkę, sodę, kakao, cukier, masło, jajka, ekstrakt, śmietanę na gładką masę. Powoli dolewamy wrzącą wodę, cały czas miksując. Wsypujemy czekoladowe chipsy i mieszać.
Ciasto przelewamy do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą foremki.
Pieczemy w temperaturze 170ºC przez około 60 minut, do tzw. suchego patyczka (na patyczku może pojawić się nam rozpuszczona czekolada, ale nie surowe ciasto).
20 minut przed końcem pieczenia ciasta przygotowujemy syrop: w garnuszku zagotowujemy wodę, kakao, cukier. Gotujemy przez kilka minut, aż część wody odparuje, najlepiej aż syrop będzie klejący i cukier się lekko skarmelizuje. Jeszcze ciepłe ciasto polewamy syropem, którego część wsiąknie w gąbczaste ciasto.
Wystudzone posypujemy startą czekoladą (przyklei się ona do lepkiego ciasta).

Ciasto marcepanowe

Nigdy nie piekłam ciasta z marcepanem. Są bardzo popularne w Danii. Jedno składa się praktycznie tylko z marcepanu, ale to nie to. To jest ciasto marcepanowe, z książki Nigelli Lawson „How to be domestic goddess”. Miałam książkę, znalazłam marcepan, zrobiłam ciasto. Ciasto jest pyszne, lekko wilgotne, pachnące marzepanem.
Składniki:
Porcja na małą tortownicę 21 cm
  • 250 g miękkiego masła
  • 250g miękkiego marcepanu
  • 150g cukru
  • 1/4 łyżeczki esencji migdałowej (zastąpiłam porcją ekstraktu waniliowego)
  • 1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 6 dużych jajek
  • 150g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Piekarnik rozgrzewamy do 170ºC. Siekamy masło i marcepan, wrzucamy do miski i miksujemy, albo siekamy jeśli mamy mikser z ostrzem. Masa powinna być w miarę gładka. Dodajemy esencję migdałową i ekstrakt z wanilii, mieszamy. Dodajemy po jednym jajku, za każdym razem mieszamy aż ciasto się połączy z jajkiem. Powoli dodajemy mąką, cały czas miksując.
Ciasto przekładamy do wysmarowanej masłem formy. Pieczemy ok 40-50 minut. Pieczemy do suchego patyczka.

Tort z musem czekoladowym i truskawkami

Zrobiłam Mężczyźnie na urodziny tort. Bo się dopominał, że mu tortów nie robię. Tort z przepisu Asi z Kwestii Smaku. Gorzko-czekoladowy. Biszkopt nie opadł. Wszystkim smakował, a ja chyba pozostanę wierna tortowi cioci, najprostszemu białemu tortowi z kremem maślanym, czasem z dodatkiem brzoskwiń. Muszę tylko w końcu zapisać przepis. Ale wszystkim miłośnikom czekolady i truskawek jak najbardziej polecam tort.

Składnikina biszkopt kakaowy:

  • 4 jajka, w temperaturze pokojowej, oddzielnie żółtka i białka
  • 200 g cukru pudru
  • 70 g mąki pszennej
  • 70 g mąki ziemniaczanej
  • 2 pełne łyżki kakao

Na mus czekoladowy:

  • 250 g sera mascarpone (w temperaturze pokojowej)
  • 100 g ciemnej czekolady (minimum 64% kakao)
  • 350 ml śmietany do deserów 36% lub śmietanki kremowej 30%, zimnej
  • 1/2 szklanki cukru pudru

Nasączenie: 3 łyżeczki ekstraktu z wanilii i 6 łyżeczek zaparzonej mocnej herbaty z cytryną
Przełożenie: około 700 g truskawek, z tego odłożyć szklankę truskawek i zmiksować z 4 łyżkami cukru pudru na mus (zamiast musu można użyć zmiksowanej konfitury truskawkowej – około 6 łyżek)
Boki: 6 pokruszonych ciastek owsianych z czekoladą (użyłam San)

Mała tortownica z odpinaną obręczą o średnicy 21 cm

Moje uwagi:

  • Biszkopt można mocniej nasączyć jeśli lubicie wilgotne ciasta. Przez chwilę obawiałam się, że sok z truskawek, mus z truskawek i nasączenie może być trochę za mokry, ale spokojnie zniesie więcej.
  •  Do nasączenia możemy dodać ulubionego alkoholu. 
  • Przy łączeniu mascarpone trzeba uważać, różnica temperatur może spowodować, że czekolada może się nam zgrudkować. Nie jest to koniec świata, po prostu mus jest wtedy mniej estetyczny. Najlepiej więc dodawać mascarpone w temperaturze pokojowej, a nie prosto z lodówki.
  • Pominęłam ciastka na bokach, musu wystarcza (ledwo, ledwo, ale starcza) na pokrycie boków tortu. 

Przygotowanie:

  • Biszkopt kakaowy: Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Na dno tortownicy o średnicy 21 cm położyć papier do pieczenia, zapiąć obręcz pozostawiając papier na zewnątrz. Dno i boki posmarować masłem i oprószyć bułką tartą.
  • Żółtka ucierać z połową cukru pudru przez około 7 minut, aż powstanie puszysta i gęsta masa. W drugiej misce ubijać białka z resztą cukru pudru przez około 7 minut, aż powstanie lśniąca piana (ale niekoniecznie idealnie sztywna). Mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i kakao przesiać razem do oddzielnej miski i dokładnie wymieszać.
  • Połączyć żółtka z białkami za pomocą szpatułki, wykonując kilka lub kilkanaście delikatnych ruchów. Następnie do masy przesiać 1/3 mieszaniny mąki z kakao i bardzo delikatnie połączyć szpatułką, nie niszcząc ubitej piany. Wsypać kolejną 1/3 mieszanki i znów delikatnie połączyć, to samo zrobić z pozostałą mąką. Całą masę wyłożyć do przygotowanej formy, wyrównać wierzch. Piec przez 35 minut w temperaturze 180 stopni (170 jeśli pieczemy z termoobiegiem).
  • Mus czekoladowy: Czekoladę połamać na kosteczki, roztopić w kąpieli wodnej i jeszcze ciepłą (nie gorącą!) połączyć za pomocą łyżki z serem mascarpone. Zimną śmietankę do deserów ubić na bardzo sztywną pianę razem z cukrem pudrem, wmieszać ją delikatnymi ruchami szpatułki do masy czekoladowej. Wstawić do lodówki do czasu przełożenia.
  • Upieczony biszkopt wyjąć z piekarnika, ustawić na kratce. Po całkowitym wystudzeniu przekroić go na 3 poziome blaty. Każdy skropić mieszanką 1 łyżeczki ekstraktu z wanilii i 2 łyżeczkami herbaty. Pierwszy dolny krążek położyć na paterze i ułożyć na nim plasterki truskawek, skropić połową musu ze zmiksowanych truskawek a na wierzchu rozsmarować 1/3 musu czekoladowego. Przykryć drugim krążkiem, ułożyć kolejną warstwę truskawek, polać musem z truskawek i rozsmarować 1/3 musu czekoladowego. Położyć ostatni krążek, a pozostałym musem czekoladowym posmarować wierzch tortu, pozostawiając około 3 łyżek na boki.
  • Posmarowane musem boki tortu obłożyć pokruszonymi ciasteczkami. Wierzch udekorować truskawkami. Wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc. Tort można zrobić dzień przed podaniem i trzymać w lodówce, aby masa zastygła, biszkopty nabrały nieco wilgoci i wszystkie smaki się połączyły.

Mocno orzechowe muffinki z czekoladą

Ja wiem, że jest wiosna, prawie lato. W miseczce miałam maliny i truskawki. Ba, miałam nawet dwa przepisy przygotowane, tylko właściwie to miałam ochotę na czekoladę i masło orzechowe. Truskawki też zjadłam. Z odrobiną cukru, octu balsamicznego i mięty. W oczekiwaniu na muffinki.

Muffinki są boskie. Wilgotne jak przystało na prawdziwe muffinki. Mocno orzechowe, w końcu nie na darmo wkłada się tam masło orzechowe! A do tego manewr z dodaniem orzeszków i czekolady pod koniec na wierzch, boski!

Składniki
na 12 muffinek

  • 150 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g cukru (użyłam demerary)
  • 100 g posiekanej gorzkiej czekolady lub chipsów czekoladowych
  • 6 łyżek chrupiącego masła orzechowego (takiego z kawałkami orzeszków)
  • 100 ml oleju słonecznikowego
  • 1 duże jajko
  • 175 ml mleka
  • 50 niesolonych fistaszków
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni.
W jednej misce mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, cukier i połowę gorzekiej czekolady.
W drugiej misce mieszamy razem masło orzechowe, olej, jajko, mleko.
Przelewamy mokre składniki do suchych, mieszamy, aby się z grubsza połączyły.
Przekładamy ciasto do blachy na muffinki. Pieczemy ok. 12-15 min. tak, żeby muffinki lekko zaczęły się rumienić. Wtedy na wierzchu posypujemy pozostałą czekoladą i orzeszkami. Podpiekamy jeszcze chwilę.

Pierogi ruskie

O tym dlaczego pierogi ruskie są ruskie możecie przeczytać tutaj. Pierogi ruskie były moimi ulubionymi pierogami na studiach, oczywiście były kupne. W ostatnim roku w ramach szybkich, leniwych obiadów na ostatnią chwilę jednak trafiałam na pierogi, które mi nijak nie smakowały. Nie były dobrze doprawione i smakowały twarogiem…

Nie mam doświadczenia w domowych pierogach ruskich, ale z pomocą Mężczyzny i przepisu Liski udało się nam zrobić pyszne pierogi. Dodajcie dużo pieprzu. I na odwrót niż Liska my wolimy pierogi gotowane, ale to indywidualna kwestia.

Znajomy Irlandczyk powiedział, że pierogi ruskie to spotkanie Irlandii z Włochami. Prawie ciasto makaronowe z nadzieniem serowym.

Składniki
na około 3 porcje

Ciasto:

  • 300 g mąki
  • ok. 200 ml ciepłej, przegotowanej wody (wodę dolewamy do ciasta stopniowo)

Farsz:

  • ok. 450 g ugotowanych ziemniaków
  • 150 g twarogu
  • 1 średniej wielkości cebula, pokrojona drobno i uduszona na kilku łyżkach oleju roślinnego
  • sól i pieprz do smaku

Do podania:

  • kwaśna śmietana
  • koperek
  • lub podsmażona cebulka

Usypujemy kopczyk z mąki, następnie wlewając powoli wodę, zagniatamy miękkie ciasto, które nie powinno kleić się do rąk. Przekładamy do miski, przykrywamy wilgotną ściereczką, by nie wysychało.
Ziemniaki dokładnie przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce – jeśli nie mamy jednego lub drugiego, można je dokładnie ugnieść widelcem. Ziemniaków nie należy miksować.
Łączymy je z twarogiem i cebulą, doprawić solą i pieprzem. Dajemy dużo pieprzu.
Ciasto rozwałkowujemy cienko i szklanką wykrawamy kółka. Na każde kółko kładziemy farsz, około jednej łyżeczki z górką. Sklejamy pierogi. Ja najpierw sklejam brzegi, a potem robię falbankę „szczypiąc” brzeg kciukiem i palecem wskazującym.
Układamy na stolnicy delikatnie obsypanej mąką.
W dużym garnku gotujmy wodę z solą. Wrzucamy po kilka pierogów i gotujemy kilka minut – w zależności od wielkości pieroga i grubości ciasta, zajmie to maksymalnie 5 minut.
Podajemy z duszoną na maśle cebulką, śmietaną lub skwarkami.