Sałatka z jabłkami i serem kozim z cydrowym dressingiem

Zostanę mistrzynią sałatek 😀 Ta jest bajecznie prosta. Bajecznie pyszna. No dobrze można spróbować podrasować dressing, ale może to moje przyzwyczajenie do dressingów na bazie octu balsamicznego.

A cały przepis można by było skrócić do – weź ulubioną sałatę, jabłka, ser kozi i suszoną żurawinę. Wymieszaj. Polej dressingiem. Poniżej w wersji bardziej ugładzonej.

Przepis pochodzi z uroczej książki „The Irish Spirit” Margaret M. Johnson. W której każdy rozdział poświęcony jest innemu trunkowi i jego użyciu w kuchni. Niech  zatem żyje kuchnia irlandzka 😀

Na dressing:

  • 1/2 szklanki oliwy z oliwek
  • 1/3 szklanki cydru
  • 1/8 łyżeczki suszonej szałwii
  • 1 łyżeczka cukru
  • sól i pieprz do smaku
Na sałatkę: 
  • mieszanka zielonych sałat (ok. 5 szklanek, ale nie liczyłam)
  • garść cykorii lub czerwonolistnej sałaty (tak dla urody)
  • 100 g pokruszonego sera koziego
  • 1/4 szklanki suszonych żurawin
  • 3 jabłka Granny Smith, obrane i pokrojone w plasterki
Składniki na dressing mieszamy np. w zamkniętym słoiku potrząsając energicznie nim.
Sałaty mieszamy, przekładamy na talerze. Posypujemy kozim serem i suszoną żurawiną.
Dodajemy plasterki jabłek, polewamy dressingiem.
*wychodzi ok. 6 porcji w formie przystawki

Sałatka z selera, jabłka i sera

Co? Kolejna sałatka.

Dlaczego? W tym tygodniu jestem mistrzynią wykorzystywania tego co mam w lodówce. Seler był mi potrzebny do pasty do kanapek. Ale wiecie ile potrzeba selera do kanapek, jedną, maksymalnie dwie gałązki. A co począć z całą resztą?

Dzięki temu weekendowi zostanę chyba specjalistką od selera. Nigdy za nim specjalnie nie przepadałam, a jak to bywa gdy potrzebuje się 1-2 gałązek, to z całą resztą trzeba coś zrobić.

Jak smakuje? Seler zadziwia mnie i Mężczyznę. Sam z siebie nigdy nas nie zachęcał, a wręcz przeciwnie. Jednak dodanie do niego z grubsza czegokolwiek sprawia, że jest całkiem smaczny! Uwielbiamy ser, właściwie moglibyśmy obejść się bez zieleniny 😉 Ale tak serio to bardzo fajna sałatka. Ostatnio bardzo lubię sałatki, które są chrupiące i łączą struktury. W tej znajdziecie chrupki seler i jabłko, miękki ser. Wszystko pięknie się uzupełnia. A do tego ten dressing z musztardą francuską. Uwielbiam te małe kuleczki.

Skąd przepis? Przepis pochodzi z bloga Sunday Suppers.

Składniki:

  • 5-6 łodyg selera najlepiej z liśćmi
  • 1 garść grubo posiekanych orzechów włoskich
  • 1 soczyste jabłko
  • 120 g żółtego sera
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1,5 łyżeczki musztardy Dijon
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka miodu
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sól morska, pieprz
W misce na sałatkę mieszamy sok z cytryny, musztardę, przeciśnięty przez praskę czosnek, miód, oliwa z oliwek do momentu gdy składniki się połączą. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Na patelnię wrzucamy orzechy i podprażamy je. Gdy są gotowe (tj. czujemy ich zapach, ale nie są jeszcze czarne ;)) przekładamy je na talerzyk.
Jabłko obieramy i kroimy na cienkie plasterki. Wrzucamy do miski z dresingiem i mieszamy.
Seler myjemy. Odcinamy twarde części. Resztę (łącznie z liśćmi) siekamy na nieduże kawałki. Wrzucamy do miski.
Ser żółty kroimy w kostkę i również wrzucamy do miski. Wszystko mieszamy.
Posypujemy orzechami.

Sałatka z pomarańczą, fetą i sałatą lodową

Lubię nasz mały balkonik, który jest ażurowy i pozwala robić zdjęcia bez problemu. Lubię mobilizować się do zrobienia sałatki wieczorem. Lubię się uczyć włoskich słów – prezzemolo, peperone, freddo. Lubię rozmawiać o jedzeniu.

Składniki:

  • 2 malutkie główki sałaty lodowej (albo 1 średnia)
  • 2 duże pomarańcze
  • 1 pęczek zielonej pietruszki
  • garść świeżej bazylii
  • 1/2 czerwonej cebuli cieniutko posiekanej
  • 100 g fety
  • 100 g orzechów włoskich
  • 50 g oliwek, dałam zielone, ale czarne wyglądałyby ładniej
Na dressing:
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu balsamicznego
Składniki na dressing mieszamy razem np. w słoiczku, aż składniki się połączą.
Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki.
Pomarańcze obieramy ze skóry i kroimy w plasterki.
Pietruszkę siekamy niezbyt drobno. Podobnie bazylię.
Wrzucamy do miski sałatę, pomarańcze, pietruszkę, cebulę, bazylię i polewamy dressingiem. Lekko mieszamy.
Posypujemy pokruszoną fetą, oliwkami i orzechami po wierzchu.

Dressing z miodu, musztardy francuskiej i czosnku

Obijam się ostatnio kulinarnie. Najpierw przez tydzień mi Mężczyzna gotował przebywając na L4, a potem zaczęłam jeździć na rowerze do pracy. Powiem wam, że jeżdżenie na rowerze męczy. Szczególnie gdy się tego nie robiło długo. Szczególnie, gdy krawężniki wydają się być przerażające, podobnie jak piesi, rowerzyści i samochody. Już sześć razy jechałam do pracy rowerem. Złapałam jedną gumę. Nabyłam kask i koszyczek. Koszyczek jest najważniejszy i najfajniejszy w rowerze, cudowny wynalazek. Daję radę krawężnikom i dziurom w jezdni, choć tak na prawdę 90% drogi pokonuję ścieżką rowerową. Po przyjeździe do pracy rzucam się na przygotowane kanapki, a wieczorem zasypiam o 22, ale powoli jest lepiej. Dlatego wracam do czekających przepisów, nieprzeczytanych blogów i planowania menu na przyszły tydzień.

A przed nami kolejny dressing.  Kolejny pyszny dressing. Pisałam już Wam, że miłośniczką samej sałaty jakoś nigdy nie byłam. Sałata z śmietaną idealnie komponuje się z ziemniakami „udeptanymi z masłem”, no ale przecież nie można tak zawsze. Czasami jest cudownie ciepło i sałatka powinna być lekka, a dressing lekko słodki, a kulki z musztardy francuskiej wyglądające jak posypka. Tak więc znalazłam kolejny dressing, który podbił moje serce. Z książki Jamiego Olivera „Oliver w kuchni”.


Składniki:

  • 1/2 łyżeczki posiekanego lub roztartego czosnku
  • łyżka miodu
  • łyżka musztardy francuskiej (lub gruboziarnistej)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 5 łyżek oliwy z oliwek

Wszystko wrzucamy do słoika. Mieszamy intensywnie i polewamy sałatę.

Dressing cytrynowo-miodowy

Wciąż się przekonuję do sałaty z samym dressingiem. Jakoś tak zawsze czegoś mi brak. Tym razem jednak zjadłam podwójną porcję sałaty z kiełkami i tym oto dressingiem. Pewnie to wielkie odkrycie w kwestiach dressingu nie jest, szczególnie dla tych co częściej jadają sałatę. Nam smakował bardzo. Przepis z książki Agnieszki Maciąg „Smak życia”.

Składniki

  • 1  łyżka majonezu
  • 1 łyżka musztardy
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 1 łyżeczka miodu
  • 2 wyciśnięte przez praskę ząbki czosnku

Wszystko dokładnie mieszamy na gładki sos.

Sałatka jarzynowa

Tu mogło dojść do pierwszej dużej kłótni… bo ja jestem sałatkożercą. Sałatkę jadam od dzieciństwa. W każde święta jest to mój główny posiłek. W sumie przez lata nic innego mogło nie istnieć. Sałatkę jadałam i 5 razy dziennie. Z chlebem, z plasterkiem szynki, z kawałkiem ryby. U mnie w domu robi się dużą, naprawdę dużą michę sałatki i tak ostatniego dnia, gdy przychodzą goście zostaje mała miseczka…

Mam też traumatyczne wspomnienia z zajęć techniki w piątej klasie podstawówki. Bezpodstawne oskarżenia i sałatka z selerem. Nie przepadam za selerem. Emocje do dzisiaj żyją, ale nie chcecie o tym słuchać 😉

Nie żebym wiedziała o sałatkach wszystko, bo jadłam głównie w dwóch wydaniach – sałatki wg moich rodziców, wg mojej cioci (za łagodna zdecydowanie). Domowa jak wiadomo jest najlepsza, chociaż przez lata przeszła trochę zmian. Sałatkę przygotowuje się najczęściej w piątek wieczorem, żeby się nie psuła za szybko nie dodaje się do niej wtedy majonezu. Z tego samego powodu mama zrezygnowała z dodawania cebuli.

Więc rozumiecie, że temat sałatki jest delikatny. Pierwsze ustalenia były ciężkie, mężczyzna, który przygotowywał sałatkę zapowiedział, że on nie chce groszku (preferuję groszek nad kukurydzę, ale jestem w stanie przeżyć bez niego), zapowiedział też powrót cebuli (ok, kiedyś u mnie się dodawało cebulę), znalazł jakiś przepis w internecie gdzie miała się pojawić pietruszka i seler (seler to drażliwa kwestia jak już wiecie, a o pietruszce w sumie nie miałam wspomnień), ale za to nie było jajek i jabłka (tu zdecydowanie zaprotestowałam). Jednak stojące za mną lata praktyki przy przygotowaniu sałatki (głównie z dzieciństwa, rodzice do dziś z rozrzewnieniem wspominają jak to sama rwałam się do krojenia, w okresie późniejszym zdecydowanie zapał się zmniejszył, ale co się nakroiłam to moje) przekonały do kilku punktów Mężczyznę.

Na szczęście przy doprawianiu Mężczyzna pozwolił mi zarządzać, więc pojawiła się i oliwa i musztarda. Sałatka wyszła bardzo dobra, ze wczesnej fazy rodzinnej, czyli zdecydowana w smaku, dosyć ostra. Wizualnie było trochę za dużo marchewki, w smaku tego nie było czuć.

Tęsknię za groszkiem…

Składniki:

  • 450 g marchewki mrożonej lub świeżej
  • 5 jajek
  • 3 średnie ogórki kiszone
  • 1-2 winne jabłka
  • 6 dużych ziemniaków
  • 1 mała pietruszka
  • 1 cebula
  • 1 puszka kukurydzy
  • słoik majonezu
  • 3 łyżeczki musztardy
  • sól
  • pieprz
  • oliwa

Gotujemy ziemniaki w mundurkach. Gotujemy marchewkę. Gotujemy pietruszkę. Gotujemy jajka. Następnie obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę, tak samo jajka, pietruszkę i marchewka jeśli mamy niepokrojoną. Wszystko wrzucamy do miski.

Obieramy jabłka. Kroimy w kostkę jabłka, cebulę i ogórki. Wrzucamy do miski. Odsączoną kukurydzę też wrzucamy do miski.

Dodajemy oliwę, na oko, jeśli oko nie działa to tak z łyżkę lub dwie. Oliwa sprawia, że nawet bardzo klejące ziemniaki się mniej kleją. Dodajemy majonez (najlepiej też na oko, zależy jak bardzo majonezową sałatkę lubimy, zasada mojej mamy jest taka, że lepiej dać za mało i potem dołożyć niż na odwrót, bardzo mądra zasada). Dodajemy musztardę. Sypiemy sól i pieprz do smaku. Mieszamy wszystko.

Próbujemy. Pamiętamy, że sałatka musi się przegryźć przez noc. Jeśli jest zdecydowanie za mało słona dosalamy, jeśli minimalnie warto się zastanowić dwa razy, bo rano może być ok.

Wstawiamy sałatkę do lodówki najlepiej na całą noc.

Kuchnia Wielkanocna 2010

Sałatka z kurczakiem i pieczarkami

Przeglądając jakiś czas temu książki Jamiego Olivera zaintrygował mnie pomysł podawania sałatek na ciepło tj. że na zestaw zieleniny dodaje on ciepłe mięso, warzywa itp. Jestem zdecydowaną przeciwniczką zimnych warzyw z lodówki. Nie cierpię zimnych pomidorów, ogórków itp. Wciąż staram się nauczyć jeść sałatę, mimo najszczerszych chęci wciąż ją często postrzegam jak trawę, ani człowiek się tym nie naje, owszem ładnie wygląda, ale jedzeniem trzeba zabić choćby mały głód. Ta sałatka jest zbiorem moich ulubionych składników. Sałata stanowi dodatek, a nie główną część dania. A ja muszę się tylko nauczyć, żeby nie mieć tak szczodrej ręki jeśli chodzi o dressing.

Składniki na sałatkę

  • 1 pierś z kurczaka
  • 1 opakowanie mieszanych sałat ok. 150 g
  • 8 dużych pieczarek
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • garść słonecznika, lub pestek z dyni do posypania

Składniki na dressing (wychodzi go dużo, można zrobić z połowy)

  • 1 czubata łyżka musztardy Dijon lub gruboziarnistej
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny lub octu balsamicznego
  • 5  łyżek oliwy z oliwek
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu czarnego

Wszystkie składniki na dressing dokładnie ze sobą mieszamy. Pierś z kurczaka gotujemy. Na patelni prażymy słonecznik na złoto, przesypujemy do miseczki. Następnie kroimy w kawałki na jeden kęs. W tym czasie na patelni podsmażamy pokrojoną cebulę i posiekany czosnek i następnie wrzucamy pokrojone pieczarki. Smażymy chwilę, nie za długo, żeby pieczarki były w miarę jędrne. Na talerzach układamy sałatę i wykładamy podsmażone pieczarki, cebulę i pokrojonego kurczaka. Posypujemy pestkami słonecznikami i jemy bądź to jeszcze na ciepło, lub na zimno.