Migawki wigilijne

W tym roku spędziliśmy Święta na Zielonej Wyspie. Żadne z nas nie jest miłośnikiem ścisku przedświątecznego, szczególnie, że wszyscy straszyli śniegiem, no cóż ze śniegu nici w tym roku najwyraźniej.
Z racji, że Wigilię spędzaliśmy tylko we dwójkę bardzo starałam się, żeby nie ugotować za dużo jedzenia i zgadnijcie, co? Wyszło jak zwykle, mimo, że częścią jedzenia obdarowaliśmy znajomych do których wybraliśmy się w pierwszy dzień świąt.
I była zupa grzybowa z przepisu Liski, bo ja za barszczem wciąż nie przepadam choć się uczę.zupa grzybowa-  wigilia

I klasyczne pierogi smażone z farszem z suszonych grzybów i cebulki, robione na oko.

pierogi wigilijne

Wiglia

I śledzie w dwóch odmianach wg przepisów Patrycji na wigilijne śledzie i śledzie w sosie musztardowym. I oczywiście moja ukochana sałatka jarzynowa była. I tort w końcu zrobiłam, który bardzo wszystkim smakował, aczkolwiek zdjęć przyzwoitych nie miałam okazji zrobić.

To były dobre święta. A Wasze?

Reklamy

Magda’s Cauldron

I’ve moved. Only the English version. Dealing with two languages in one place is just too much. You can find me here.

Zdecydowałam wyodrębnić bloga po angielsku jako osobną stronę. Nie wiem czy nie skończy to się mimo wszystko zaniedbaniem, któregoś z blogów, ale zobaczymy 🙂 Tymczasem nowiutki blog znajdziecie tu.

O niegotowaniu i zbieraniu przepisów

No dobrze powiem wprost – mam lenia. I to nie takiego lenia małego, niegroźnego tylko LENIA.

Najpierw wymówką była jazda do pracy na rowerze. Ten z koszyczkiem jest mój. Koszyczek jest boski. Uwielbiam go.

Wracałam z pracy i o 22 szłam spać. Gotował Mężczyzna.

Drugą wymówką stał się Mundial. Postanowiłam dać się porwać zbiorowemu szaleństwu. Obstawiam mecze na aplikacji Facebookowej, oglądam mecze i mam własną opinię na temat drużyn. Ale spokojnie wciąż jestem w stanie rzetelnie też ocenić, która drużyna jest przystojniejsza.

Z innych wymówek należy wymienić plagi takie jak internet, który nie zawsze chce współpracować, słońce, życie kulturalne z okazji wakacji i parę takich. Na którymś komputerze (wciąż nie sprawdziłam na którym) czeka tarta z fetą. Dobór składników zgodnie z zachcianką wewnętrzną. Smak – wyśmienity. Wczoraj upiekłam tartę z serem i cukinią i była wyśmienita. Przepis na innym cieście kruchym, z innymi serami wg przepisu Liski. Wyśmienity, genialny, pyszny. Jak widać ostatnio zapominam, że nie byłam zwolenniczką tart. Cóż z tego skoro danie nieobfotografowane, nie zapisane. Może jednak się uda, została cukinia i na jutrzejszy obiad też będzie tarta.

O zapamiętywaniu przepisów

W ramach porad praktycznych chciałam jednak podzielić się tym jak segreguję przepisy znalezione w sieci. A nóż widelec komuś się przyda.

Korzystam z serwisu Delicious.com. Jest to serwis do zapamiętywania adresów internetowych. Zamiast posiadać tylko i wyłącznie zakładki na jednym komputerze dodając jakąś stronę do ulubionych zapisuje się ona w tym serwisie. Jest sporo takich serwisów, ale z tego dawno temu zaczęłam korzystać i teraz po prostu nie chce mi się zmieniać.

Po założeniu konta w tymże serwisie ściągamy sobie rozszerzenie do naszej przeglądarki. Tutaj znajdziecie linki do nich – sekcja Browser buttons. Jak dotąd najbardziej zadowolona byłam z działania pod Firefoxem. Dzięki rozszerzeniu dostaniecie w przeglądarce guzik „tag”, „sidebar” i „delicious”.
Tag służy do zapamiętywania adresów. (Tu zaczyna się magia). Jeśli właśnie przeglądacie przepis, który chcecie zapamiętać, klikacie w guzik tag i wypelniacie pole tag, reszta title i url powinna sama się wypełnić, a w tagach dodajecie kategorie, których tyczy się przepis, u mnie czasem jest to typ dania, a czasem jego składniki. I tak tarta Liski trafiła do tagów – przepisy (bo mam też zapisane linki do różnych innych rzeczy), cukinia, ser, mozzarella, tarta i galette. Jeden tag to jedno słowo, tagi rozdzielamy spacjami.

A jak już się otagujemy i chcemy znaleźć tarty tylko z mozarellą? To wtedy możemy skorzystać z panelu delicious, który mamy w przeglądarce, bądź to na stronie. W obydwu wypadkach podajemy pierwszy tag, który nas interesuje (w tym wypadku tarta), następnie wybieramy następny tu –  mozzarella a na koniec dostajemy przepisy. U mnie wygląda to o tak http://delicious.com/damafa/tarta+mozzarella. Zawężać możemy w dowolną stronę, o dowolną ilość słów kluczowych. Dlatego uwielbiam ten system, bo mogę znaleźć wszystkie przepisy na ciastka z czekoladą, kawą i śmietaną, oczywiście pod warunkiem, że dobrze opisałam przepisy.

Jeśli nigdy nie korzystaliście z takiego narzędzia to co napisałam może być mało zrozumiałe, ale warto spróbować i chwilę się pobawić, być może ułatwi to wasze życie. W razie pytań służę odpowiedzią. Na delicious macie ładnie w skórcie opisane z obrazkami co jest do czego i powodzenia.

A tu znajdziecie moje zapamiętane przepisy.

Czasu, czasu mi trzeba

W tym tygodniu cierpię na brak czasu. W weekend co prawda odbyło się gotowanie i pieczanie, ale przepisy wciąż czekają i nie mogą się doczekać.

Przy okazji wpadłam w szał porządków i uporządkowałam swoje książki z przepisami, a w niedzielę udało mi się nabyć książkę Jamiego Olivera – Oliver w kuchni za połowę ceny 🙂

To moja druga książka Jamiego. Miałam tylko chwilę, żeby ją przewertować. Widziałam, że niektóre przepisy powtarzają się z książki „Gotuj z Oliverem”, ale jak zwykle bardzo ładne wydanie, świetne zdjęcia i już nie mogę się doczekać gdy coś wypróbuję.

Uwielbiam Kraków za to, że jest tyle księgarni gdzie można trafić na dobre książki za tak zwane „psie pieniądze”. Poprzedni nabytek „Kolory smaków” Marty Gessler kupiłam za 14,50 zł!

Teraz pozostaje mi zakupić trochę czasu…