Babka cytrynowa

Ten przepis na babkę pochodzi z bloga Simone Jungle Frog. Simone zapoczątkowała zabawę – Donna Hay Challange, polegającą na tym, by postarać się odtworzyć jedno ze zdjęć z magazynu Donny. Wszystko po to, by lepiej zapoznać się z fotografią. Czasem po to by też wyjść poza swoje przyjęte ramy. Ja uwielbiam zabawy tego typu. I choć tym razem moje zdjęcie zdaje się być inne od oryginału, to głównie kwestia kolorów i kształtu babki.
W każdym razie jeśli tylko macie ochotę spróbujcie odtworzyć jakieś zdjęcie. Nawet na takich prostych zdjęciach z małą ilością akcesorii można się przekonać jak duże znaczenie mają drobiazgi, ułożenie widelca, kąt pod którym robimy zdjęcie, kierunek padania światła i jego jakość.

 A jeśli chodzi o ciasto to jest świetne. Robi się je ekspresowo. Jest mocno cytrynowe, ale o dziwo smakuje zarówno miłośnikom cytrynowych smaków jak i tym, którzy za nimi nie przepadają.

Babka cytrynowa

Na formę 2 litrową (czyli dość dużą)

Ciasto

  • 220 g stopionego masła
  • 330 g drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 120 g kwaśnej śmietany
  • 60 ml soku z cytryny
  • 2 łyżki startej skórki cytrynowej
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Lukier

  • 320 g cukru pudru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki gorącej wody

Rozgrzej piekarnik do 160°C (piekłam z termoobiegiem, więc jeśli pieczecie bez, możecie trochę podwyższyć temperaturę do 180°C).

Przesiej mąkę i proszek do pieczenia.
W misce utrzyj masło, cukier, jajka, śmietanę, sok z cytryny i skórkę cytrynową.
Dodaj przesianą mąkę i proszek. Ucieraj aż masa będzie gładka.
Przelej masę do wysmarowanej masłem foremki i piecz 40-45 min (do suchego patyczka).
Po wyjęciu z piekarnika zostaw na 10 min, po tym czasie przełóż na kratkę i zdejmij foremkę. Zostaw do całkowitego ostygnięcia.

Lukier: Przesiej cukier puder do miseczki, dodaj sok z cytryny i wodę, wymieszaj aż powstanie gładka masa. Jeśli lukier ciężko się rozprowadza dodaj trochę więcej gorącej wody. Polej ciasto.

Reklamy

Magda’s Cauldron

I’ve moved. Only the English version. Dealing with two languages in one place is just too much. You can find me here.

Zdecydowałam wyodrębnić bloga po angielsku jako osobną stronę. Nie wiem czy nie skończy to się mimo wszystko zaniedbaniem, któregoś z blogów, ale zobaczymy 🙂 Tymczasem nowiutki blog znajdziecie tu.

Warsztaty fotograficzne dla blogerów

English version

Irlandia zdaje się dla mnie krainą mlekiem i miodem płynącą, jeśli chodzi o spotkania blogerów kulinarnych. W czasie, gdy tu mieszkam wzięłam udział w dwóch spotkaniach, gdy w Polsce nie udało mi się dotrzeć na żadne. Pisałam już Wam o wycieczce do restauracji Eastern Seaboard Bar & Grill, ale tamto spotkanie to był pikuś w porównaniu z piątkowym. Otóż w piątek Bord Bia (jest to organizacja, która promuje irlandzkie jedzenie na świecie i w Irlandii, działają naprawdę prężnie) zorganizowała świetne warsztaty.

W spotkaniu wzięło ok. 45 blogerów, jak możecie się domyśleć mimo wcześniejszego studiowania blogów i Twittera i tak zostałam przytłoczona nickami, prawdziwymi imionami, nazwami blogów, ale nie było źle, następnym razem powinnam kojarzyć jeszcze więcej twarzy. Dzięki delikatnej sugestii w zaproszeniu, praktycznie każdy przyniósł coś słodkiego. Wyobraźcie sobie to tylko, takie słodkie niebo. Na szczęście trochę osób wpadło na genialny pomysł, żeby zapakować swoje smakołyki w małe porcje, które można zabrać do domu. Mój weekend był bardzo słodki.

ciasteczka - spotkanie blogerów

Prelegenci i moje krótkie notatki

Donal Skehan – nazywany przez niektórych irlandzkim Jamie Oliverem. Jest autorem dwóch książek kucharskich oraz prowadzi program Kitchen Hero, z jego próbką możecie zapoznać się tutaj. Muszę przyznać, że na żywo jest o niebo zabawniejszy, z przyjemnością się go słucha. Donalowi, w krótkim czasie udało się opowiedzieć, o wszystkim o czym każdy bloger chcący robić lepsze zdjęcia powinien wiedzieć. Naprawdę nie wiem jak mu się udało opowiedzieć o tym wszystkim w tak krótkim czasie.

  • Gdy szukamy inspiracji na zdjęcia przeglądajmy książki kulinarne, magazyny, zerknijmy na tastespoting, czy polski odpowiednik wykrywacz smaku. Nie chodzi o kopiowanie, bardziej o znalezienie tego co nam się podoba, czy zwykłe zebranie pomysłów.
  • Jeśli regularnie robimy zdjęcia to warto zainwestować w lustrzankę. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że na rynku dostępne są lustrzanki w wersji ekonomicznej, kosztujące czasem mniej niż zwykły kompakt. Obiektyw, którego Donal używa 50mm/1.4 też możecie dostać w wersji trochę słabszej 50mm/1.8 (ten właśnie posiadam), dzięki takiemu zestawowi uzyskacie zdjęcia z tym pięknym rozmyciem tła.
  • Deski, miseczki, sztućce, które potrzebujecie do zdjęć – możecie znaleźć wszędzie, więc miejcie oczy dookoła głowy. Donal znalazł blat z desek podczas spaceru nad morzem.
  • Mając cyfrówkę róbcie zdjęcia w RAWach, to one zatrzymują maksimum informacji i jeśli kiedyś ktoś zechce wydrukować wasze zdjęcia, nie będziecie musieli odmówić z powodu, że macie zdjęcie tylko w kiepskiej jakości.
  • Wrzucając zdjęcia na bloga zastanówcie się jak będą się tam komponowały, może warto, żeby były tak szerokie jak szerokość waszego bloga? W końcu przecież się napracowaliście nad nimi. Zdjęcia potraw krok po kroku są świetnym pomysłem, szczególnie początkujący gotujący będą wam wdzięczni
  • Nie piszcie tylko i wyłącznie o tym co gotujecie, warto czasem zrobić relację z jakieś podróży czy spotkania.
  • Jeśli robicie zdjęcia w restauracji, bądźcie dyskretni, żeby nie popsuć sobie i towarzyszowi posiłku.

donal skehal at Irish Food Bloggers workshop

Sharon Hearne Smith pracuje jako stylistka jedzenia dla najlepszych, być może kojarzycie program Barefoot Contessa czy nazwisko Neven Maguire?

Sharon podzieliła się z nami zarówno trickami przydatnymi w warunkach domowych jak i paroma z profesjonalnego życia stylistki.

  • jeśli jesteście w studiu fotograficznym nigdy nie podjadajcie jedzenia, któremu były robione zdjęcia – mogą tam być płyn do mycia szyb, kamienie i inne rzeczy, o których czasem lepiej nie wiedzieć!
  • proces stylizacji zaczyna się już na etapie zakupów, dlatego jeśli kupujemy truskawki do przybrania to w sklepie wybieramy, te które są najładniejsze. 
  • być może nasze ciasto nie jest idealnie równe, dlatego warto zastanowić się jak chcemy zrobić zdjęcie. Być może wystarczy, żeby było idealne tylko z jednego konkretnego kąta.
  • Żeby uzyskać idealną pizzę czasem trzeba upiec osobno dwa rodzaje sera, salami, resztę pizzy. Poukładać wszystko tak jak nam pasuje i potem jeszcze delikatnie przypiec ser wielką suszarą. Prawda, że proste? Ale powiedzmy sobie szczerze to już wyższa szkoła jazdy.
Sharon Hearne-Smith at Irish Food Bloggers workshop

Jocasta Clarke and Sharon Hearne Smith  at Irish Food Bloggers workshopJocasta Clarke – wie o fotografii chyba wszystko. Ostatnio współpracowała przy zdjęciach dla Bord Bia, a także przy książce Donala, z resztą uzupełniała na bieżąco jego prezentację. Od razu widać, że jest zorientowana na cel. Mieliśmy piękny, słoneczny dzień i pierwsze co Jocasta nam pokazała było w jakim świetle nie należy robić światła, tj. ostrym wpadającym bezpośrednio przez okno. Jeśli nie możemy czekać na zmianę światła musimy je rozproszyć, np. wieszając prześcieradło, lub fachową folię/kalkę dyfuzyjną, albo przesuńmy się do cienia, gdzie światło będzie bardziej miękkie.

Na prawdę, żeby zrobić dobre zdjęcie wystarczy niewiele. Zacznijmy od obserwacji światła.

Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopKristin Jensen – prowadzi dwa blogi Dinner du Jour Edible Ireland. Poza tym zajmuje się edycją książek, obecnie głównie kulinarnych. Krótko i zwięźle opowiedziała jak powinien wyglądać dobrze napisany przepis. Zbiór jej uwag znajdziecie tutaj.  Kristin Jensen at Irish Food Bloggers workshopDamien Mulley – wprowadzał nas w tajniki SEO. Żeby wasze zdjęcie czy post był łatwo odnajdywalny w wyszukiwarce, wystarczy pamiętać, żeby dobrze opisać post (tytuł jest najistotniejszy) i zdjęcia (uzupełnijcie tag alt, to dzięki niemu wyszukiwarka wie, co jest na zdjęciu).

Dzięki Adamowi, który złożył wszystko w całość – lista uczestników i ich blogów, możecie znajdziecie nowego wartego śledzenia

Caroline Hennessy – Bibliocook
Lily Ramirez 
– A Mexican Cook in Ireland (Lily niedługo wydaje książkę)
Margaret O’Farrell 
– A Year in Redwood
Hester Casey 
– Alchemy in the Kitchen
Clare Kleinedler 
– An American in Ireland
Aoife Ryan
 – Babaduck
Suzanne Campbell 
– Basketcase
Paul Callaghan 
– The Sustainable Larder
Sarah Nicholson 
– Cake in the Country
Adam  Cook It Yourself Food Blog
Dorcas Barry – DorcasBarry.com
Andrew Carey – brak linka
Ernie Whalley – Food N Cork
Emily – From China Village
Sheila Kiely – Gimme the Recipe
Yvonne Carty – Hey Pesto
Jonathan Tonge – Jono & Jules Do Food
Rosanne Hewitt – Like Mam Used to Bake
Tracey Nolan – Mammy’s Kitchen
Catherine Hayes-Sparks – Mother of Invention
Lisa McGee – NenghGal
Nessa Robbins – Nessa’s Family Kitchen
Paula Ryan – Paula’s Sweet Treats
Joanna Schaffalitzky – Smorgasblog
Joanne Cronin – Stitch and Bear
Lilly Higgins – Stuff I Make, Bake and Love
Corrinna Hardgrave – pisze dla Tatler Food
Aoife Cox – The Daily Spud
Tara Walker – The Tasty Tart
Margaret Smith & Neil Danton – Live-and-cooking.umnumnum
Megan Young – Veggies and Me (śliczne zdjęcia)
Anne Marie Carroll – Warm & Snug & Fat
Caitriona – Wholesome Cook
Mona Wise – Wise Words

Irish food photography workshop

Ireland is like Wonderland for me, especially when it comes to food blogging. I have been to two bloggers meeting since I moved here and I didn’t attend any in Poland. I wrote about a trip to Eastern Seaboard Bar & Grill, but it a was very small meeting compared to this one. Last Friday Bord Bia (the organisation that promote Irish food in Ireland and worldwide) organised wonderful workshops.

There were about 45 food bloggers. You can imagine what a mess it was for me, I just started reading Irish food blogs, I couldn’t just come and say „I have been reading your blog for ages” rather „I found your blog yesterday, or maybe it was somebody else’s…”. You see, that’s not the best line to start conversation. But happily everybody was really nice and what was even nicer was that almost everybody brought some sweets, so you can imagine this lovely cookies’ heaven. Luckily, a few people had the brilliant idea of putting them into small packages.

cookies at Irish Food Bloggers workshop

The speakers and my notes

Donal Skehan – also known as Irish Jamie Oliverem. He published two books and runs the TV show Kitchen Hero. He is funny and full of energy. In short time, he managed to talk about all the basics about food photography that every blogger should know. 

  • Get inspired by cookbooks, food magazines, websites like tastespoting, or Polish equivalent wykrywacz smaku. It’s not about copying, more about finding out what you like.
  • If you take photos regularly buy DSLR camera. I have one and I can tell you can buy the economic version, which sometimes can be even cheaper than some point and shoot cameras. Donal is using 50mm/1.4 lens, while I have 50mm/1.8, this is one of the cheapest lenses you can get (and only a little bit darker than 1.4), but still takes beautiful photos with that gorgeous blur, and I just love it.
  • Props you need for photos you can find everywhere. Charity shops, grandma’s house or a beach, just be creative.
  • When you have a DSLR, take photos in RAW files as they keep all the information. If somebody asks you to print your photos, you won’t have a problem with resolution. JPG is good for the web, but not for printing.
  • When posting photos on your blog, think how they will look. Maybe they could be bigger? Maybe you could insert a photo of every step? I know it’s a pain, but users will appreciate.
  • Don’t post only recipes. Sometimes is good to tell a story about a trip or the food blogger meeting 😉
  • When you are taking photos in a restaurant, try to be discrete.

Donal Skehal at Irish Food Bloggers workshop

Sharon Hearne Smith is food stylist for the best, such as Neven Maguire or the TV show Barefoot Contessa.

Sharon shown us tricks for food bloggers, but also some for professionals.

  • Never eat food in the photo studio. They can put some strange stuff (like window cleaner, stones and other things you don’t want to know about) on food, so just don’t, OK?
  • The stylisation process starts at the moment of shopping. So always pick the best looking strawberries if you plan to decorate a cake.
  • If our food isn’t perfect, don’t worry, check if there is a part of it that is perfect. The camera doesn’t see everything, so you can cheat, showing only the part that is nice.
  • Taking the best photo of perfect pizza can be harder than you expected. Sometimes you need to bake separately two kinds of cheese, salami and the rest of pizza. Then put it all together the way you like it and make this lovely brown dots on a cheese using a tool looking like a big hair dryer. But that’s only for pros.
Sharon Hearne-Smith at Irish Food Bloggers workshopSharon Hearne-Smith and Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopJocasta Clarke – from Dada Studios. She was making in-depth remarks when Donal was speaking. The first thing she did was showing us what kind of light isn’t good for your photos. It was beautiful sunny day, but the straight light is a killer. You need to defuse light using defuser foil or just a white bed sheet. Light will be much softer.

Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopKristin Jensen – writes two blogs Dinner du Jour and Edible Ireland. She is also editor. She told us very briefly about how to write good recipes. You can find her tips here.  Kristin Jensen at Irish Food Bloggers workshopDamien Mulley – told us about SEO. If you want your posts and photos to be easily found in google search try to make up a descriptive title and alt tags for images. It helps a lot.

The list of blogger who attended the meeting (thank you Adam for putting it all together)

Caroline Hennessy – Bibliocook
Lily Ramirez 
– A Mexican Cook in Ireland 
Margaret O’Farrell 
– A Year in Redwood
Hester Casey 
– Alchemy in the Kitchen
Clare Kleinedler 
– An American in Ireland
Aoife Ryan
 – Babaduck
Suzanne Campbell 
– Basketcase
Paul Callaghan 
– The Sustainable Larder
Sarah Nicholson 
– Cake in the Country
Adam  Cook It Yourself Food Blog
Dorcas Barry – DorcasBarry.com
Andrew Carey – no link
Ernie Whalley – Food N Cork
Emily – From China Village
Sheila Kiely – Gimme the Recipe
Yvonne Carty – Hey Pesto
Jonathan Tonge – Jono & Jules Do Food
Rosanne Hewitt – Like Mam Used to Bake
Tracey Nolan – Mammy’s Kitchen
Catherine Hayes-Sparks – Mother of Invention
Lisa McGee – NenghGal
Nessa Robbins – Nessa’s Family Kitchen
Paula Ryan – Paula’s Sweet Treats
Joanna Schaffalitzky – Smorgasblog
Joanne Cronin – Stitch and Bear
Lilly Higgins – Stuff I Make, Bake and Love
Corrinna Hardgrave – Tatler Food writer
Aoife Cox – The Daily Spud
Tara Walker – The Tasty Tart
Margaret Smith & Neil Danton – Live-and-cooking.umnumnum
Megan Young – Veggies and Me (beautiful photos)
Anne Marie Carroll – Warm & Snug & Fat
Caitriona – Wholesome Cook
Mona Wise – Wise Words

Ciasto z gruszkami i czekoladą

English version

Mam przyjaciółkę, która dla czekolady zrobi wszystko. Ja ostatnio przeszłam na do etapu, gdzie doceniam czekoladę, ale mogłabym bez niej żyć. A to ciasto pojawiło się przy przeglądaniu ciast z gruszkami, a że to bardzo zgrabne połączenie to się skusiłam.

Bardzo chciałam zaprezentować wam jak cudowne jest to ciasto. Jak delikatne, wilgotne, lekko musowe jest w środku. Zdjęcie jednak nijak tego nie oddaje. A ciasto jest przepyszne. Dajcie tyle gruszek ile zdołajcie.

Przepis z bloga Raspberries and cream.

  • 200 g masła, miękkiego, plus dodatkowo do natłuszczenia
  • 200 g ciemnej czekolady,połamanej na kawałki
  • 150 g drobnego cukru
  • 3 jajka, roztrzepane
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 100 g mąki samorosnącej (lub zwykła plus 1 łyżeczka proszku do pieczenia i szczypta soli)
  • 3 łyżki brązowego cukru (soft brown sugar)
  • 3 gruszki, dojrzałe, obrane, pozbawione pestek i pokrojona na ćwiartki (ja bym poleciła dać tyle gruszek ile się zmieści na dnie, można je pokroić w grube plastry)

Piekarnik nastawiamy na 180 st C. Natłuszczamy tortownicę o średnicy 23 cm i wykładamy dno papierem do pieczenia.
W małym rondelku mieszamy masło, czekoladę, cukier i podgrzewamy na małym ogniu, aż składniki się rozpuszczą cały czas mieszając. Zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.
Do wystudzonej masy dodajemy jajka, esencję waniliową i mąkę. Mieszamy do połączenia.
Brązowym cukrem posypujemy dno tortownicy, umieszczamy ćwiartki gruszek i wylewamy na to ciasto. Pieczemy 25-30 minut. Wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy w foremce przez 15 minut, po czym przewracamy na kratkę, tak aby gruszki były na górze i pozostawiamy do wystudzenia.

English version

I have a friend who would do anything for a chocolate. I’m in this stage in my life where I appreciate a chocolate, but I could live without. While I was browsing through the recipes with pears I found this cake. Chocolate and pears make good match.

I wanted so bad to show you how delicate, moist and mousse this cake is. The picture doesn’t show that all, but the cake is delicious. Give as much pears as you can

From recipe from the blog Raspberries and cream.

Upside down pear chocolate cake

 

  • 200 g  butter (room temperature)
  • 200 g dark chocolate, chopped
  • 150 g  granulated sugar
  • 3 eggs beaten
  • 1 tsp vanilla extract
  • 100 g self-raising flour (or plain flour with 1 tsp baking powder)
  • 3 Tbsp soft brown sugar
  • 3 pears (cut in thick slices)

Line a 23 cm springform pan with parchment paper or lightly greased aluminium foil. Sprinkle the 3 tablespoons of soft brown sugar on the parchment paper. Arrange pear slices over sugar.

Melt the butter, chocolate and granulated sugar in a medium saucepan over low heat (stirring all the time) until smooth. Let it cool completely.

Add the eggs, vanilla extract and flour to the cooled chocolate mixture and stir until smooth (don’t overwork it, flour only need to be incorporated).

Pour the mixture over the pears.

Bake for about 25-30 minutes (or until a toothpick inserted in comes out clean) in a preheated oven at 180°C (160°C fan). Remove from the oven and leave it to cool for 15 minutes, after that time put it upside down on the plate and let it cool completely.

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem

English version

Staram się nie piec ciast w tygodniu, tylko w weekendy, jednak w tygodniu chcąc nie chcąc zdarzają się chwile, gdy potrzebna jest odrobina słodyczy „bo poniedziałek”, „bo znowu pada”, bo na pewno znajdzie się jakaś wymówka. Chcę mieć słój na ciastka, ale wciąż nie znalazłam odpowiedniego, póki co podjadam ciastka z nieładnego, plastikowego pudełka. Smakują tak samo dobrze.

Spróbowałabym was przekonać, że te ciasteczka są zdrowe, w końcu zawierają płatki owsiane i słonecznik. Jednak musicie bardzo przymknąć oko na ilość masła, ale cóż ciasteczka są super kruche i smakują orzechami. Przepis z  bloga Moje wypieki.

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem

  • 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka ziaren słonecznika
  • 1 kostka miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Ziarna słonecznika prażymy na suchej patelni, aż będą jasnozłote. Masło miksujemy z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Dodajemy ostudzone ziarna, płatki owsiane, szczyptę soli i mieszamy. Wsypujemy mąkę i zagniatamy ciasto – ma być miękkie i tłuste (jeśli ciasto bardzo się lepi, możemy dodać trochę więcej mąki).

Z ciasta lepimy kulki wielkości małego orzecha włoskiego, kładziemy na blaszce, możemy lekko spłaszczyć.

Pieczemy w temperaturze 175°C (155°C, jeśli pieczemy z termoobiegiem) przez około 15 minut, na złoto. Zdejmujemy z blaszki najlepiej po wystygnięciu, bo są bardzo delikatne.

English version

I try not to bake during the week, only on the weekends, but even though there are moments when I need some kind of sweetness just because it’s Monday or it’s raining again, you can always find an excuse. So I want to have a cute cookie jar. I’m still looking for one that would meet my needs and I eat cookies from my everyday, not too pretty, plastic box. They taste good anyway.

I could try to convince you that these cookies are healthy, because they include rolled oats and sunflower seeds, but please don’t look at amount of the butter, it’s totally worth it. The cookies are so crispy and taste nutty. Recipe from Moje wypieki.

Oatmeal cookies with sunflower seeds

  • 1 1/3 cup plain flour
  • 1 cup old-fashioned rolled oats
  • 1 cup sunflower seeds
  • 250 g butter (room temperature)
  • 1/2 cup granulated sugar
  • 16 g vanilla sugar (or 1 tsp of vanilla extract)
  • 1 tsp baking powder
  • pinch of salt

Roast the sunflower seeds on a dry, hot pan until golden. Cream butter with sugar, vanilla sugar and baking powder. Add cooled sunflower seeds, rolled oats, pinch of the salt and mix all together. Add flour and mix together until it is absorbed. The dough will be soft and sticky (but if it’s too sticky and you can’t form it, just add a little bit more flour). Shape dough into walnut size balls and place on a parchment.

Bake for about 15 minutes in a preheated oven at 175°C (155°C fan). Remove gently (they are very fragile when warm) and let cool on a rack.

Chleb z ziemniakami

English version

Od dawna chciałam zrobić ten chleb. Ziemniaki sprawiają, że chleb jest dłużej świeży, tylko właśnie nigdy mi z tymi ziemniakami po drodze nie było, albo zjadaliśmy wszystkie, albo nie chciało mi się czekać aż się ugotują. Wreszcie się udało. Jest to delikatny chleb z drobnymi dziurkami, który nie wymaga zbyt dużej ilości czasu. Ostatnio wszystkie chleby piekę w garnku żeliwny, jest genialny, ale jeśli go nie macie, zawsze możecie upiec go w zwykłym garnku bez elementów plastikowych, bądź w keksówce, wstawiajć naczynie z wodą na dno piekarnika.
Z przepisu Liski.

Składniki na jeden bochenek:

  • 100 g ugotowanych ziemniaków, rozgniecionych
  • 400 g pszennej mąki (najlepiej chlebowej)
  • 200-250 ml wody
  • 1 łyżeczka soli (użyłam kamiennej, w przypadku morskiej można zwiększyć ilość do 1,5 łyżeczki)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 10 g świeżych drożdży (dałam 5 g instant)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
Drożdże wsypujemy do miseczki, dodajemy cukier, 100 ml ciepłej wody i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na ok. 15 minut, by „ruszyły”.
Mąkę łączymy z solą i ziemniakami, na środku robimy dołek i wlewamy do niego najpierw zaczyn, a potem resztę wody i oliwę. Wodę należy dolewać stopniowo, jej ilość zależy od rodzaju mąki.
Zagniatamy gladkie i sprężyste ciasto.
Przekładamy do miski wysmarowanej oliwą, przykrywamy folią i odstawiamy do wyrastania na godzinę.
Następnie z ciasta formujemy okrągły bochenek, który przekładamy do koszyczka do wyrastania wysypanego mąką (lub do durszlaka lub miski wyłożonej ściereczką, oprószonej solidnie mąką).
Odstawiamy do wyrastania na 45-60 minut.
Wstawić do piekarnika garnek żeliwny i rozgrzewamy go do 240 st C.
Wyrośnięty bochenek przekładamy do rozgrzanego garnka. Po 10 minutach, zmniejszyć temperaturę do 210 st C dopiekać kolejne 15-25 minut, do zrumienienia bochenka.
Upieczony chleb przekładamy na kratkę kuchenną i ostudzić przed pokrojeniem.

English version

Bread with potatoes

I wanted to this bread for ages, but always there was something on my way. We always ate all potatoes or I could wait for them to boil and cool down. This time I made it. The bread is one of quite easy and not too much time consuming. You will get mild bread with small holes. It’s delicious and keep fresh for long time.  Lately I bake all bread in cast iron pan, but if you don’t have one like this, you can try any pot with lid (but without plastic elements) or use any pan and put some dish with water at the bottom of the oven.
Recipe by Liski.

Ingredients for one loaf of bread 
  • 100 g pressed baked potatoes
  • 400 g strong white flour
  • 200-250 ml lukewarm water
  • 1 tsp of salt
  • 1 tsp of sugar
  • 10 g fresh yeast (or 5 g instant yest)
  • 3 Tbsp of olive oil
Put the yeast into the bowl. Add sugar, 100 ml of lukewarm water and stir to combine. Leave for 15 minutes to yeast to „start off”.
In a big bowl whisk together flour, salt and pressed potatoes, add the leaven and then the rest of water and olive oil. Start kneading the dough adding the gradually the water. Amount of water vary on flour type. Dough should be elastic, smooth, not sticky.
Put the dough to the lightly oiled bowl and leave to rise for one hour.
Form it into the ball and put into the floured basket or a bowl covered with floured tea towel. Leave it for 45-60 minutes.
Put the cast iron pan into the oven and heat it to 240 C.
Risen dough put into the heated pan. After 10 minutes lower the temperature to 210 C and bake for next 15-25 minutes until the bread will be golden.
Cool the baked bread on the cooling rack.

Spotkanie bloggerów irlandzkich

English version

Drogheda  jest niedużym miastem ok. 50 km od Dublina. Chłopak koleżanki z którą wybrałam się na spotkanie blogerskie, prawdziwy Irlandczyk, spytał się jej „po co tam jedziecie, przecież to dziura”. Czy to prawda czy nie, nie mnie oceniać. Na pewno więcej o mieście możecie się dowiedzieć od Clare, która mieszkała tam ponad rok. Dla mnie zawsze miłym zaskoczeniem jest, że w Irlandii nawet w małych miejscowościach można znaleźć takie miejsca jak Eastern Seaboard Bar & GrillBrown Hound Bakery, które odwiedziliśmy. Miejsca z klasą i do tego wypełnione po brzegi. Mam nadzieję, że kiedyś i w moim rodzinnym mieście będzie można pójść do naprawdę dobrej restauracji, albo tak prześlicznej cukierni.

Ale może zacznijmy od początku. Wszystko zaczęło się od tego, że tuż przed przeprowadzką do Irlandii szukałam wszelkich możliwych informacji na jej temat, a jako, że mam słabość do blogów to udało mi się trafić na bloga Clare, która do Irlandii przeprowadziła z Los Angeles. To było pierwsze wow, bo wydawać się może, że kierunek powinien być odwrotny. To dzięki Clare dowiedziałam się, że w Irlandii blogi o jedzeniu mają swoje własne stowarzyszenie IFBA – Irish Food Bloggers Association i to w ramach ich spotkań odbyła się nasza wizyta w Droghedzie.

Najpierw odwiedziliśmy cukiernię Brown Hound Bakery, która mi przypominała Paryż, w innych relacjach przekonacie się, że większość osób czuła się jakby była na Manhattanie. Nic dziwnego w końcu to cukiernia amerykańska.  Szczerze powiedziawszy spodziewałam się bardziej swojskiego wnętrza, a to jest eleganckie, dopracowane w każdym szczególe. Właścicielami zarówno restauracji jak i piekarni są Reuven i jego żona Jeni, przy otwieraniu piekarni pomagał im Craig Thompson, który przyjechał z Nowego Jorku na trzy miesiące, żeby pomóc przy szkoleniu załogi oraz przy opracowywaniu przepisów, wiele z nich powstała na bazie przepisów jego babci. A czy wspominałam, że nazwa cukierni pochodzi od czekoladowego labradora, którego mają od roku i podbił ich serca? (kiedyś będę miała psa i kota i cukiernię na ich cześć, o!). W cukierni znajdziecie pełno przedmiotów, o których Jeni opowiada z pasją, a tu odnowiona lada, która czekała od dawna na swoje miejsce i czas, klosze na ciastka, na podstawkami, których pracuje znajomy stolarz itd.

Obok cukierni mamy Mo’s To Go – jedzenie na wynos, są to w większości wybrane potrawy z menu restauracyjnego oraz takie klasyki jak Coney Island Corn Dogi.

Obiad w restauracji minął w iście bloggerskim nastroju, tzn. gdy tylko pojawiało się na stole nowe danie w ruch szły aparaty. W ramach przystawek gratis na stole zawitał świeży przepyszny chleb. Tak to najprostszymi rzeczami zdobywa się serca.

Przystawka – cheddar z jabłkami i chutneyem. Proste i pyszne, muszę wypróbować kiedyś na znajomych.

Pstrąg morski z sałatką z pomidorów i ogórków.

W wypadku deseru było najtrudniej, ciężko było się zdecydować pomiędzy Miseczkami niebiańskiej czekolady z cytrynowymi kruchymi ciastkami, brownie z orzechami i lodami, galaretką kawową z lodami, créme brulee z pistacjowymi biscotti… Stanęło na dwóch pierwszych, do podziału z Monicą. Niestety nie zobaczycie zdjęcia brownie, bo zupełnie nie oddawało tego co się kryło w tej miseczce, ale uwierzcie było pyszne.

Dostaliśmy również mały prezent na osłodę nadchodzącej niedzieli.

An American in IrelandThe Daily SpudI Can Has CookDinnerduJourGunternation,Caryna’s CakesGracie BakesKatz MiaowSmorgasblog, Monica oraz Grainne, dziękuję za uroczy wieczór, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

English version

Drogheda  is small town about 50 km from Dublin. My friend’s boyfriend asked „Why are you going there, there is nothing”. Is it a true or not isn’t for me to judge, you should rather ask Clare, who had lived there for over a year. For me is always great surprise to find out that in Ireland even in small town you can find such a fabulous places like  Eastern Seaboard Bar & Grill and Brown Hound Bakery. They are fantastic and packed with customers. I hope one day in my hometown I will be able to go to really good restaurant or lovely bakery.

But maybe I start from the beginning. Everything started from this that before my move to Ireland I was looking for any interesting information about it and because I love blogs I was looking mostly there and I found the blog wrote by Clare, who moved to Ireland from Los Angeles. It was my first wow, because I would think that people should rather moving in the opposite direction. Thanks to Clare I found about about  IFBA – Irish Food Bloggers Association and I had pleasure to join its meeting in Drogheda. 

We started our tour with a visit to Brown Hound Bakery. I felt there like in Paris, but in the other relations you will read that it also reminds Manhattan as well. No wonder, it’s American bakery.  I was rather expecting cosy, home like interior, but this one is classy and still cosy, but a little bit in a different way. You can easily see a care for the every detail. The owners of both restaurant and bakery are Reuven and his wife Jeni. Before opening the bakery helped them Craig Thompson, who came from New York for three months to help with training staff and developing the recipes. Many of them were based on his grandma recipes. And did I mention that the name of the bakery comes from their chocolate labrador. They have it for a year and it stolen their hearts (one day I will have a dog, cat and bakery with their names in it!). In the bakery you will find a lot of the things that Jeni can tell you about lovely stories. She has a great eye for details and you can see she just love this place.

Next to the bakery is Mo’s To Go – take away. Mostly you can find dishes known from the restaurant menu but also classics like Coney Island Corn Dog.

We spent dinner in a very blogger atmosphere, every time there was a new dish on the table all the cameras were taking pictures.

I love simple, delicious food like this warm bread.

Starter – Ploughman’s Plate sharp vintage cheddar, an apple & warm crusty bread. So simple and delicious, I must try it on my friends. 

Sea trout with salad from cucumbers and tomatoes. 

I love desserts and it was so hard to decide. Just read this mouthwatering names – little pots of warm chocolate heaven with citrus shortbread for dipping, molten macadamia fudge brownie with toffee ice cream, crème brulee  w/ pistachio & candied orange biscotti… Monica and I decide to share the two with ones with chocolate. It was so good. But you won’t see brownie on the picture, it just didn’t looked right, but it was so delicious.

We also get some goodies bag. I love goodies bag.

An American in IrelandThe Daily SpudI Can Has CookDinnerduJourGunternation,Caryna’s CakesGracie BakesKatz MiaowSmorgasblog, Monica and Grainne thanks for a lovely meeting and I hope to see you again.