Bakłażan zapiekany z ziemniakami

No i wróciliśmy. Wakacje dobra rzecz. Jeszcze ostatnie dwa dni się urlopowaliśmy już w domu powoli wracając do rzeczywistości.

W ramach pamiątek z podróży przywieźliśmy ze sobą dwie książki na temat maltańskiej kuchni. Maltańska kuchnia ma dużo wpływów śródziemnomorskich. Bardzo popularne są makarony. Ja najbardziej byłam zachwycona ichnimi wytrawnymi ciastkami, tzw. pastizzi. Miał to być pierwszy maltański przepis, który chciałam zrobić, ale szczerze powiedziawszy troszkę objadłam się pastizzi na Malcie, a w sklepie były przepiękne bakłażany. To chyba jedne z piękniejszych warzyw, były takie błyszczące, ciemne, krągłe.

Przepis na bakłażana też znajduje się wśród maltańskich przepisów. Nie jest to coś czego byście się nie spodziewali. Faszerowany bakłażan pieczony z ziemniakami. Sprytne rozwiązanie. Autor podaje, żeby obgotować bakłażana przed wrzuceniem do piekarnika. Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia jak to wpływa na smak, zazwyczaj przygotowywałam go klasycznie przecinając na pół, posypując solą, pozbywając się soku wraz z goryczą, a następnie faszerując i zapiekając. Może wam uda się ocenić czy warto bawić się w podgotowywanie.

Przepis z książki „A guide to Maltese cooking” Francisa Darmanina

baklazan zapiekany

Składniki

  • 2 bakłażany
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 250 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego (lub innego)
  • 1 wybełtane jajko
  • 2 łyżki startego sera żółtego
  • ziemniaki
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa

Przekrajamy bakłażany na pół i moczymy je przez pół godziny w osolonej wodzie. Następnie podgotowujemy je 15 min, po czym odcedzamy je, lekko studzimy i wybieramy łyżką trochę bakłażana z środka, by było miejsce na farsz. Wyjęty bakłażan dodamy później do nadzienia.

Pokrojoną cebulę podsmażamy na oliwie. Dodajemy mięso mielone. Gdy się usmaży dodajemy wybranego wcześniej ze środka bakłażana. Dodajemy koncentrat pomidorowy rozcieńczony ciepłą wodą. Kiedy sos trochę zgęstnieje zestawiamy patelnię z ognia i zostawiamy by trochę przestygł. Następnie dodajemy jajko, ser i odrobinę gałki muszkatołwej, pieprzymy i solimy do smaku.

Nadziewamy bakłażany farszem. Możemy posypać bakłażany po wierzchu startym serem.

Ziemniaki obieramy, kroimy w plasterki i układamy na wysmarowanej olejem blasze. Solimy, pieprzymy ziemniaki, posypujemy posiekanym czosnkiem. Na wierzchu ziemniaków układamy bakłażany. Pieczemy na średnim ogniu aż ziemniaki będą gotowe. Jeśli bakłażany zrobią się szybciej wyjmujemy je wcześniej, a ziemniaki zostawiamy aż się upieką.

Caponata, czyli bakłażan z pomidorami

Niedziela. Wystawa zdjęć Andreasa Feiningera. Cudowne zdjęcia. Świetne kadry i ten Nowy Jork. Chciałabym kiedyś tam dotrzeć. Czy te budynki są naprawdę takie wielkie? Na dole podobno zawsze jest ciemniej, czy to prawda? Jak zobaczyć te wszystkie miejsca, które się chce zobaczyć? Jak robić tak dobre zdjęcia, kiedy znajdować czas na oglądanie, analizowanie, kadrowanie, obrabianie. Wizyta w Taniej Książce zaowocowała dwoma książkami – Kolor i Krajobrazy i przyroda, przed trzecią się powstrzymałam, a może nie powinnam? Dalsze zakupy to błotniki do roweru dla Mężczyzny i buty dla mnie. Jako kobieta czuję, że mam za mało butów. Wszędzie trąbią, że kobiety mają za dużo butów i torebek, spytajcie mężczyzn. A ja zawsze jestem zbyt praktyczna. Kolejne buty na obcasie, mimo, że najcudowniejsze, skoro ostatnio spędzam czas głównie na rowerze? Skoro buty na obcasie już mam i skoro na zimniejsze dni się nie nadadzą… W ten sposób za każdym razem wchodzę do sklepu obuwniczego i wychodzę z niczym. A dziś, dziś znalazły mnie buty idealne, inne niż mam, wpadające w oko, w cenie zdecydowanie zachęcającej i są moje 🙂

Ale wracając do jedzenia… Znowu dobrze się bawiłam gotując, tzn. ja kroiłam, On smażył i mieszał. Świeże, dojrzałe warzywa są urocze. Przepis znalazłam u Komarki, która ma go z Włoskiej wyprawy Jamiego, książki, o której słyszałam świetne opinie, którą nabyłam, którą przekartkowałam i ma na prawdę cudowne zdjęcia i nie udało mi się zrobić z niej żadnego przepisu, aż do dzisiaj.

Caponata to danie idealne na teraz. Złożone z samych warzyw, ale wyglądające jak  gulasz, albo przynajmniej jak danie zawierające grzyby, a to wszystko oszustwo bakłażone, ale bardzo smaczne i chyba najprzyjemniejszy sposób zjedzenia sporej ilości pietruszki 🙂 A do tego czerwone wino.

Składniki

  • 2 bakłażany,
  • 1 czerwona cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1 czubata łyżeczka suszonego oregano,
  • 2 łyżki solonych kaparów,
  • garść oliwek (dałam zielone),
  • 5 dużych, dojrzałych pomidorów,
  • 2-3 łyżki ziołowego sosu winegret lub octu ziołowego,
  • duży pęczek natki pietruszki,
  • sól morska,
  • świeżo zmielony czarny pieprz,
  • oliwa z oliwek

Na dużą patelnię wylewamy trochę oliwy z oliwek. Dodajemy pokrojone w dużą kostkę bakłażany(jeśli pokroimy je zbyt drobno za bardzo nasiąkną oliwą), oregano i posypujemy wszystko odrobiną soli. Mieszamy smażąc na dużym ogniu 4-5 minut, aż bakłażany zarumienią się z każdej strony.

Dodajemy posiekany czosnek i cebulę oraz posiekaną razem z łodyżkami natkę pietruszki(zostawiamy trochę do posypania na końcu). Smażymy mieszając kolejne kilka minut, podlewając patelnię oliwą, jeżeli jest za sucha.

Dodajemy kapary, oliwki i skrapiamy wszystko octem ziołowym. Na końcu dodajemy pokrojone pomidory i dusimy około 15 minut (pomidory muszą zmięknąć). Przyprawiamy solą i pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek i posypujemy resztą posiekanej natki. Podajemy z bagietką.