Migawki wigilijne

W tym roku spędziliśmy Święta na Zielonej Wyspie. Żadne z nas nie jest miłośnikiem ścisku przedświątecznego, szczególnie, że wszyscy straszyli śniegiem, no cóż ze śniegu nici w tym roku najwyraźniej.
Z racji, że Wigilię spędzaliśmy tylko we dwójkę bardzo starałam się, żeby nie ugotować za dużo jedzenia i zgadnijcie, co? Wyszło jak zwykle, mimo, że częścią jedzenia obdarowaliśmy znajomych do których wybraliśmy się w pierwszy dzień świąt.
I była zupa grzybowa z przepisu Liski, bo ja za barszczem wciąż nie przepadam choć się uczę.zupa grzybowa-  wigilia

I klasyczne pierogi smażone z farszem z suszonych grzybów i cebulki, robione na oko.

pierogi wigilijne

Wiglia

I śledzie w dwóch odmianach wg przepisów Patrycji na wigilijne śledzie i śledzie w sosie musztardowym. I oczywiście moja ukochana sałatka jarzynowa była. I tort w końcu zrobiłam, który bardzo wszystkim smakował, aczkolwiek zdjęć przyzwoitych nie miałam okazji zrobić.

To były dobre święta. A Wasze?

Sernik dziadka

W sobotę mieliśmy gości. Pierwszy proszony obiad mieliśmy za sobą, ale ten był dopiero prawdziwą inauguracją. Na stole był nowiutki obrus, a osób w sumie aż pięć! Trzeba było krzesło od koleżanki aż pożyczyć.

Stanęliśmy na wysokości zadania. Mam nadzieję. Były pierogi ruskie, był bigos, domowy chleb i sernik. Objadłam się za wsze czasy. Czułam się prawie jakby były święta. Mam nadzieję, że innym smakowało tak bardzo jak mi.

Zaczniemy jednak na odwrót, od sernika dziadka niestety nie mojego, ale Dorotuś. Klasyczny, prosty, pyszny. Moja ciocia zawsze robi taki sernik na święta. Z polewą czekoladową i dużą ilością bakalii. Ja wolę skórkę pomarańczową.

Z racji posiadania mniejszej tortownicy resztę ciasta wrzuciłam do formy na muffinki.

Składniki
na tortownicę 24 cm 

  • 1 kg twarogu tłustego lub półtłustego, dwukrotnie zmielonego
  • 20 dag masła
  • 20 dag cukru
  • 4 jaja (duże) lub 5 małych, oddzielnie białka i żółtka
  • 50 g kaszy manny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • bakalie – rodzynki lub kandyzowana skórka pomarańczowa do wyboru
Składniki na polewę
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 60 g masła

Masło ucieramy na gładką masę z cukrem, żółtkami i aromatem. Dodajemy kaszę manną, proszek do pieczenia, mąkę ziemniaczaną ucierając dalej. Partiami dodajemy twaróg cały czas mieszając. Na koniec dodajemy bakalie i mieszamy. Ubijamy pianę z białek i delikatnie dodajemy ją do naszej masy mieszając łyżką.

Pieczemy w natłuszczonej tortownicy przez ok. 60-70 minut w temperaturze 175°C. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i pozwalamy sernikowi ostygnąć wewnątrz piekarnika. Jeśli pieczemy sernik w małych foremkach musimy znacznie skrócić czas pieczenia, gdy serniczki są złote wyłączamy piekarnik.

Sernik lubi pękać i opadać, ale najprościej uznać, że taka jego uroda 🙂

Polewa

Masło rozpuszczamy w garnuszku (na bardzo małym ogniu), dodajemy połamaną w kostki czekoladę, mieszamy póki czekolada się nie rozpuści. Polewamy sernik polewą.

Sałatka jarzynowa

Tu mogło dojść do pierwszej dużej kłótni… bo ja jestem sałatkożercą. Sałatkę jadam od dzieciństwa. W każde święta jest to mój główny posiłek. W sumie przez lata nic innego mogło nie istnieć. Sałatkę jadałam i 5 razy dziennie. Z chlebem, z plasterkiem szynki, z kawałkiem ryby. U mnie w domu robi się dużą, naprawdę dużą michę sałatki i tak ostatniego dnia, gdy przychodzą goście zostaje mała miseczka…

Mam też traumatyczne wspomnienia z zajęć techniki w piątej klasie podstawówki. Bezpodstawne oskarżenia i sałatka z selerem. Nie przepadam za selerem. Emocje do dzisiaj żyją, ale nie chcecie o tym słuchać 😉

Nie żebym wiedziała o sałatkach wszystko, bo jadłam głównie w dwóch wydaniach – sałatki wg moich rodziców, wg mojej cioci (za łagodna zdecydowanie). Domowa jak wiadomo jest najlepsza, chociaż przez lata przeszła trochę zmian. Sałatkę przygotowuje się najczęściej w piątek wieczorem, żeby się nie psuła za szybko nie dodaje się do niej wtedy majonezu. Z tego samego powodu mama zrezygnowała z dodawania cebuli.

Więc rozumiecie, że temat sałatki jest delikatny. Pierwsze ustalenia były ciężkie, mężczyzna, który przygotowywał sałatkę zapowiedział, że on nie chce groszku (preferuję groszek nad kukurydzę, ale jestem w stanie przeżyć bez niego), zapowiedział też powrót cebuli (ok, kiedyś u mnie się dodawało cebulę), znalazł jakiś przepis w internecie gdzie miała się pojawić pietruszka i seler (seler to drażliwa kwestia jak już wiecie, a o pietruszce w sumie nie miałam wspomnień), ale za to nie było jajek i jabłka (tu zdecydowanie zaprotestowałam). Jednak stojące za mną lata praktyki przy przygotowaniu sałatki (głównie z dzieciństwa, rodzice do dziś z rozrzewnieniem wspominają jak to sama rwałam się do krojenia, w okresie późniejszym zdecydowanie zapał się zmniejszył, ale co się nakroiłam to moje) przekonały do kilku punktów Mężczyznę.

Na szczęście przy doprawianiu Mężczyzna pozwolił mi zarządzać, więc pojawiła się i oliwa i musztarda. Sałatka wyszła bardzo dobra, ze wczesnej fazy rodzinnej, czyli zdecydowana w smaku, dosyć ostra. Wizualnie było trochę za dużo marchewki, w smaku tego nie było czuć.

Tęsknię za groszkiem…

Składniki:

  • 450 g marchewki mrożonej lub świeżej
  • 5 jajek
  • 3 średnie ogórki kiszone
  • 1-2 winne jabłka
  • 6 dużych ziemniaków
  • 1 mała pietruszka
  • 1 cebula
  • 1 puszka kukurydzy
  • słoik majonezu
  • 3 łyżeczki musztardy
  • sól
  • pieprz
  • oliwa

Gotujemy ziemniaki w mundurkach. Gotujemy marchewkę. Gotujemy pietruszkę. Gotujemy jajka. Następnie obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę, tak samo jajka, pietruszkę i marchewka jeśli mamy niepokrojoną. Wszystko wrzucamy do miski.

Obieramy jabłka. Kroimy w kostkę jabłka, cebulę i ogórki. Wrzucamy do miski. Odsączoną kukurydzę też wrzucamy do miski.

Dodajemy oliwę, na oko, jeśli oko nie działa to tak z łyżkę lub dwie. Oliwa sprawia, że nawet bardzo klejące ziemniaki się mniej kleją. Dodajemy majonez (najlepiej też na oko, zależy jak bardzo majonezową sałatkę lubimy, zasada mojej mamy jest taka, że lepiej dać za mało i potem dołożyć niż na odwrót, bardzo mądra zasada). Dodajemy musztardę. Sypiemy sól i pieprz do smaku. Mieszamy wszystko.

Próbujemy. Pamiętamy, że sałatka musi się przegryźć przez noc. Jeśli jest zdecydowanie za mało słona dosalamy, jeśli minimalnie warto się zastanowić dwa razy, bo rano może być ok.

Wstawiamy sałatkę do lodówki najlepiej na całą noc.

Kuchnia Wielkanocna 2010