Zupa pomidorowa – po prostu

Zupa pomidorowa. Po prostu. Nic wymyślnego. Właściwie można ją zrobić bez przepisu. Nie chciało nam sie gotować. W sumie to mieliśmy dość jedzenia przez weekend. Na poniedziałek trzeba było coś lżejszego. Prosta zupa pomidorowa. Żadnego obierania pomidorów. Największy wysiłek wkładamy w krojenie cebuli. Ewentualnie otwieranie puszki. Dobra zupa. Przepis inspirowany zupą toskańską Aleksandry. Gotował Mężczyzna.

składniki:

  • 2 łyżki oliwy
  • 1 posiekana cebula
  • 2 kostki rosołowe (dałam jedną kostkę, jedną bulionetkę)
  • 1 mały koncentrat i 1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 puszkę pomidorów
  • zioła najlepiej świeże, ale mogą być też suszone bazylia, tymianek
  • sól, pieprz
  • makaron lub ryż

W osobnym garnku gotujemy makaron. Na patelni na oliwie podsmażamy cebulę aż się zeszkli. Dodać koncentrat i zioła i smażymy chwilę. Wrzucamy pomidory, zalewamy wodą dodajemy kostki rosołowe. Czekamy aż się zagotuje. Przyprawiamy solą, pieprzem, bazylią i ewentualnie cukrem. Dodajemy makaron, mieszamy i jemy.

Calzone z kurczakiem, pomidorami i fasolą

Co prawda pizzę niedawno jedliśmy, ale jakoś czuję ostatnio antypatię do ryżu i makaronu. Ze składników będących w domu dało się przygotować sos pomidorowy z fasolą i kurczakiem, jeśli bez dodatku makaronu, to musiało być calzone. Nigdy w życiu jeszcze nie ulepiłam tak dużych pierogów i dawno robienie obiadu mnie tak nie ucieszyło. Bo to takie przyjemne zjeść na obiad co innego, a do tego bardzo przyjemnie się robi ciasto (pomijam fakt sprzątania całej mąki ;), ale cała reszta była bardzo przyjemna). Do tego taki pieróg jest bardzo wygodny, żeby zabrać go do pracy.Przy jedzeniu pierwszej porcji miałam spory problem jak zacząć, bo kroi się go dość trudno, jest chrupiący, zwłaszcza jeśli podgrzewacie go w piekarniku, ale potem odnalazłam idealną ścieżkę. Przekrajam pieróg na pół, chwytam go w dłoń, maczając od czasu do czasu w sosie. Proste i wygodne 🙂

Nadzienie możecie zrobić dowolne. Calzone przy brzegach może być trochę suche, więc dobrze mieć w zanadrzu jakiś sos, czy to czosnkowy, czy zwykły ketchup.

Przepis na ciasto za Dorotuś.

Składniki na ciasto (4 sztuki calzone):

  • 450 g mąki pszennej chlebowej (dałam pół chlebowej, pół zwykłej)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki drożdży suchych (8 g) lub 16 g świeżych
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 250 ml ciepłego mleka

Składniki na nadzienie:

  • 1 pierś z kurczaka
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 puszka fasoli
  • 1 cebula
  • przyprawy
  • 15-20 dkg startego sera żółtego

Ciasto

Mąkę przesiać do miski, dodać sól, wmieszać drożdże (ze świeżymi zrobić wcześniej rozczyn). Zrobić w środku dołek, wlać mleko i oliwę. Wyrobić ciasto, aż będzie miękkie i gładkie; uformować w kulę, naoliwić, umieścić w naczyniu, przykryć ręczniczkiem. Pozostawić do podwojenia objętości (około 1,5 godziny).

W tym czasie możemy przygotować nadzienie.

Po tym czasie ciasto jeszcze raz wyrobić, podzielić na 4 części. Każdą z nich rozwałkować na koło o średnicy 20 cm. Na połowę każdego koła nałożyć nadzienie, zostawiając około 1 cm wolnego od brzegu. Posypać startym serem. Brzegi posmarować wodą, ciasto zgiąć w połowie, uformować pieroga. Brzegi dobrze skleić. Pierogi ułożyć na blaszce. Posmarować roztrzepanym jajkiem. Nie ma konieczności pozostawiania do kolejnego wyrośnięcia.

Piec w temperaturze 200ºC przez około 25 minut, aż do mocnego zarumienienia, podawać ciepłe.

Nadzienie

Na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy pokrojoną cebulę, smażymy chwilę, żeby zmiękła. Dodajemy pierś pokrojoną w kostkę. Smażymy kilka chwil, aż mięso przestanie być surowe. Dodajemy wtedy pomidory, zmniejszamy gaz. Pozwalamy, aby sos się zagotował i trochę odparował. Nie może być zbyt rzadki. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, tymiankiem, bazylią, czy czymkolwiek na co mamy ochotę. Dodajemy fasolę. Mieszamy i zdejmujemy z ognia.

calzone

Sałatka jarzynowa

Tu mogło dojść do pierwszej dużej kłótni… bo ja jestem sałatkożercą. Sałatkę jadam od dzieciństwa. W każde święta jest to mój główny posiłek. W sumie przez lata nic innego mogło nie istnieć. Sałatkę jadałam i 5 razy dziennie. Z chlebem, z plasterkiem szynki, z kawałkiem ryby. U mnie w domu robi się dużą, naprawdę dużą michę sałatki i tak ostatniego dnia, gdy przychodzą goście zostaje mała miseczka…

Mam też traumatyczne wspomnienia z zajęć techniki w piątej klasie podstawówki. Bezpodstawne oskarżenia i sałatka z selerem. Nie przepadam za selerem. Emocje do dzisiaj żyją, ale nie chcecie o tym słuchać 😉

Nie żebym wiedziała o sałatkach wszystko, bo jadłam głównie w dwóch wydaniach – sałatki wg moich rodziców, wg mojej cioci (za łagodna zdecydowanie). Domowa jak wiadomo jest najlepsza, chociaż przez lata przeszła trochę zmian. Sałatkę przygotowuje się najczęściej w piątek wieczorem, żeby się nie psuła za szybko nie dodaje się do niej wtedy majonezu. Z tego samego powodu mama zrezygnowała z dodawania cebuli.

Więc rozumiecie, że temat sałatki jest delikatny. Pierwsze ustalenia były ciężkie, mężczyzna, który przygotowywał sałatkę zapowiedział, że on nie chce groszku (preferuję groszek nad kukurydzę, ale jestem w stanie przeżyć bez niego), zapowiedział też powrót cebuli (ok, kiedyś u mnie się dodawało cebulę), znalazł jakiś przepis w internecie gdzie miała się pojawić pietruszka i seler (seler to drażliwa kwestia jak już wiecie, a o pietruszce w sumie nie miałam wspomnień), ale za to nie było jajek i jabłka (tu zdecydowanie zaprotestowałam). Jednak stojące za mną lata praktyki przy przygotowaniu sałatki (głównie z dzieciństwa, rodzice do dziś z rozrzewnieniem wspominają jak to sama rwałam się do krojenia, w okresie późniejszym zdecydowanie zapał się zmniejszył, ale co się nakroiłam to moje) przekonały do kilku punktów Mężczyznę.

Na szczęście przy doprawianiu Mężczyzna pozwolił mi zarządzać, więc pojawiła się i oliwa i musztarda. Sałatka wyszła bardzo dobra, ze wczesnej fazy rodzinnej, czyli zdecydowana w smaku, dosyć ostra. Wizualnie było trochę za dużo marchewki, w smaku tego nie było czuć.

Tęsknię za groszkiem…

Składniki:

  • 450 g marchewki mrożonej lub świeżej
  • 5 jajek
  • 3 średnie ogórki kiszone
  • 1-2 winne jabłka
  • 6 dużych ziemniaków
  • 1 mała pietruszka
  • 1 cebula
  • 1 puszka kukurydzy
  • słoik majonezu
  • 3 łyżeczki musztardy
  • sól
  • pieprz
  • oliwa

Gotujemy ziemniaki w mundurkach. Gotujemy marchewkę. Gotujemy pietruszkę. Gotujemy jajka. Następnie obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę, tak samo jajka, pietruszkę i marchewka jeśli mamy niepokrojoną. Wszystko wrzucamy do miski.

Obieramy jabłka. Kroimy w kostkę jabłka, cebulę i ogórki. Wrzucamy do miski. Odsączoną kukurydzę też wrzucamy do miski.

Dodajemy oliwę, na oko, jeśli oko nie działa to tak z łyżkę lub dwie. Oliwa sprawia, że nawet bardzo klejące ziemniaki się mniej kleją. Dodajemy majonez (najlepiej też na oko, zależy jak bardzo majonezową sałatkę lubimy, zasada mojej mamy jest taka, że lepiej dać za mało i potem dołożyć niż na odwrót, bardzo mądra zasada). Dodajemy musztardę. Sypiemy sól i pieprz do smaku. Mieszamy wszystko.

Próbujemy. Pamiętamy, że sałatka musi się przegryźć przez noc. Jeśli jest zdecydowanie za mało słona dosalamy, jeśli minimalnie warto się zastanowić dwa razy, bo rano może być ok.

Wstawiamy sałatkę do lodówki najlepiej na całą noc.

Kuchnia Wielkanocna 2010

Sałatka z rukolą i pomarańczami

Sałatka miała się tu nie pokazać, bo najpierw bardzo nieładnie zmaltretowałam rukolę, bo pomyślałam, że porwana będzie łatwiej jadalna, no cóż, ale przy okazji straciła sporo uroku. Zdjęcie robiłam rano przed pracą i nie miałam natchnienia do szukania właściwego tła. Pierwszą porcję sałatki zjadłam w pracy gdy drugi dzień nie działała klimatyzacja i było zimno. To nie jest sałatka na zimę, no chyba, że właśnie pieczemy chleb, jest nam ciepło i marzymy o lecie to wtedy będzie dobry moment na nią, jednak na przerwę w zimnej pracy tak średnio się nadaje. Do tego dodałam zbyt dużą ilością dressingu, strasznie mocno było czuć ocet. Dzisiaj jednak w pracy czekała druga porcja. Żal, żeby się zmarnowała. Nadal nie działa klimatyzacja, ale jest ciut cieplej. Dressingu dałam mniej i okazało się, że dzisiaj sałatka jest wyśmienita. Pomarańcze przypominają o słońcu, ser jest kremowy, a rukola i pekinka uroczo chrupią. Wszystko zależy od szczegółów… A sałatka jest fotogeniczna, należy się jej lepsze zdjęcie, ale to może następnym razem 🙂 Przepis znalazłam na blogu Passionfruit

Składniki:

  • 3-4 liście sałaty lodowej (zastąpiłam kapustą pekińską)
  • 2 garście rukoli
  • 1 pomarańcza
  • 1 mała czerwona cebula (zastąpiłam połową zwykłej małej)
  • camembert

Składniki na dressing:

  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżkę miodu
  • 1 łyżkę octu balsamicznego
  • 1 łyżeczkę musztardy
  • ew. sól do smaku

Składniki na deser najlepiej wlać do słoika i dokładnie wymieszać potrząsając słoikiem.

Sałatę lodowa pokroić lub porwać w nieduże kawałki, podobnie postąpić z rukolą.  Cebulę pokroić w piórka. Pomarańczę obrać, podzielić na cząstki, cząstki w kawałkach ( bez błonek) dodać do sałaty. Dodać pokrojony w kostkę ser.

Składniki sałatki zalać marynatą, wymieszać.

Można podać ze świeżą bagietką.

Makaron z sosem pomidorowym i tuńczykiem

W tygodniu zazwyczaj jadam na pracowej stołówce, zazwyczaj jest całkiem niezłe, ale są dni, kiedy nic nie wydaje się być warte zjedzenia. Dzień wcześniej w domu zerknęłam co posiadam w lodówce i postanowiłam skonstruować szybki sos „na winie”. Z efektu zarówno wizualnego jak i smakowego byłam bardzo zadowolona. Połączenie papryki, cebuli, pomidorów i tuńczyka z sporą ilością przypraw zawsze gwarantuje dobry sos. Polecam na dni kiedy czasu jest mało.

Składniki:

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • pół czerwonej cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • pół zielonej papryki
  • puszka krojonych pomidorów
  • olej
  • sól, pieprz, bazylia, tymianek

Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy przeciśnięty przez praskę jeden ząbek czosnku i posiekaną cebulę i paprykę, podsmażamy. Następnie dodajemy pomidory i tuńczyka. Gotujemy chwilę, przyprawiamy solą, pieprzem, bazylią i innymi ulubionymi przyprawami.

Sałatka z kukurydzą i fasolką

W szaleństwie wyszukiwania nowych blogów wczoraj trafiłam na banalny przepis na sałatkę z kukurydzą i fasolką na blogu Natalie’s Killer Cuisine. Wszystkie przepisy na moje ulubione sałatki zawierają zazwyczaj zawierają majonez, a że mamy zimę i sadełko rośnie i tak bez problemu więc sałatka bez majonezu, która jest smaczna bardzo mnie ucieszyła. Sałatkę stanowi świetną bazę do modyfikacji, można dodać do niej tuńczyka, grzybki marynowane, albo cokolwiek co nam wpadnie w oko w lodówce.Przepis jest niewielką modyfikacją oryginalnego.

1 puszka odsączonej czerwonej fasolki
1 puszka odsączonej kukurydzy
1/2 czerwonej cebuli drobno pokrojonej
1/2 zielonej papryki
sok z jednej limonki lub cytryny
1/2 pęczka posiekanej pietruszki
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka zmielonego czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki chili (można dać mniej i tak wychodzi pikantne)

Wrzucić fasolę i kukurydzę do miski, dodać posiekaną cebulę, paprykę i pietruszkę (ja cebulę i paprykę posiekałam w malakserze, szybko i bez płaczu).  Dodaj oliwę, sok i przyprawy, zamieszaj i wstaw do lodówki przynajmniej na 3 godziny.

Oryginalny przepis: Sałatka z kukurydzą i fasolką.