Kurczak z pastą curry i mleczkiem kokosowym

To była dobra sobota. Udało mi się przygotować menu na najbliższy tydzień, kupić większość brakujących składników i przygotować pyszne, inne jedzenie 🙂

W zeszłym tygodniu kupiłam pastę curry. Tak nic szczególnego, ale nigdy jej nie próbowałam, więc dla mnie to coś. A u Asi na blogu Kwestia Smaku znalazłam ten o to przepis. Jest pyszny. Jest prosty. Właściwie nie potrzeba do niego przepisu, bo proporcje mogą być dowolne. Jestem nim zachwycona. Idealny przepis na leniwą sobotę 🙂

kurczak curry

Składniki, dla 2 osób:

  • 1 pojedyncza pierś kurczaka
  • 1/2 czerwonej papryki, pokrojonej w paski
  • 1 łyżka czerwonej pasty curry (lub żółtej)
  • 1 mała puszka mleczka kokosowego (lub ½ dużej, dałam 3/4 puszki o pojemności 400ml)
  • 5 łyżek gęstej śmietany
  • cukier trzcinowy do smaku
  • zielone liście np. rukwi wodnej, szpinaku lub roszponki (dałam  estragon)
  • ziarenka sezamu do dekoracji

Można podać z białym ryżem.

Pierś z kurczaka kroimy na kawałki i przyprawiamy solą i pieprzem. Na większej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy kurczaka i paprykę. Smażymy aż mięso ładnie się przyrumieni. Dodajemy pastę curry. Możemy odłożyć 2 kawałki kurczaka do dekoracji. Na patelnię wlewamy mleko kokosowe (tyle ile lubimy mieć sosu) i chwilę gotujemy. Dodajemy śmietanę, mieszamy i doprawiamy cukrem trzcinowym.

Przekładamy danie na talerz, dekorujemy zieleniną.

My zjedliśmy w towarzystwie białego ryżu ugotowanego z dodatkiem kurkumy.

Currywurst, kiełbaska z curry – Berlin

foto by Tomek

Uwielbiam robić zdjęcia jedzeniu, które mam okazję jeść gdzieś w podróży, szczególnie gdy jest to coś lokalnego, lub mniej mi znanego

W ten weekend trafiliśmy na jeden dzień do Berlina, jednym z typowych lokalnych fast foodów jest Currywurst, czyli po prostu kiełbasa z posypana dużą ilością curry.

Muszę przyznać, że nie było to powalające doznanie kulinarne. Chociaż w końcu zabrakło czasu na spróbowanie tego specjału z jakieś przyulicznej budki. Kiełbasa przypominała w smaku parówkę, sos był całkiem przyjemny, lekko pikantny, im więcej się jadło tym bardziej było czuć pikantność. Do tego frytki z majonezem, które mi się kojarzą z Holandią. No i dobre niemieckie piwo.

Muszę przyznać, że objadłam się i to bardzo, a jedzenie całkiem przyjemne 🙂