Ciasto śliwkowe z migdałami

Wróciłam do ciast z owocami. Wychodząc z założenia, że jeśli mam rzucić się na słodycze to lepiej, żeby były domowe niż kupne. Śliwki były bardzo kwaśne, ale miały fantastyczny kolor, a Mężczyzna nie wiem kiedy zjadł sam większość ciasta, ale w sumie trudno mu się dziwić. Bardzo szybki i dobre ciasto. Dla odmiany bez kruszonki. Z przepisu z bloga White Plate.
Składniki: 
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 200 g masła, pokrojonego w kostkę
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej (świeża lub suszona – nie chodzi o skórkę kandyzowaną)
  • 100 g cukru pudru
  • żółtko
  • 500-600 g śliwek (ich ilość zależy tylko od tego, ile damy radę ułożyć na cieście, ja piekłam w mniejszej formie więc udało mi się zmieścić ok. 300-400 g)
  • 1-2 łyżki cukru, najlepiej brązowego, ale może też być biały
  • 30 g migdałów, pokrojonych w słupki (dałam w platkach)

Formę o wymiarach 20×30 cm (lub tortownicę o średnicy 24-26 cm) wykładamy papierem do pieczenia.
Mąkę mieszamy z proszkiem, solą i skórką. Dodajemy cukier, masło i żółtko i szybko zagnieść ciasto – możemy to zrobić także mikserem, ale waże jest to, by ciasta nie wyrabiać zbyt długo, wystarczą 2-3 minuty.
Ciastem wylepiamy formę do pieczenia i na wierzchu układamy śliwki pokrojone na ćwiartki, nacięciem do góry. Posypujemy cukrem i migdałami.
Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. wstawiamy ciasto i pieczemy 40-50 minut. Wierzch powinien być złotobrązowy, a ciasto puszyste.
Przed podaniem możemy posypać cukrem pudrem.

Czekoladowo-pikantne biscotti

W końcu zbliża się czas odpoczywania, jeszcze tylko 2 dni i lecimy na Maltę 🙂 Gdyby ktoś miał wskazówki co warto przywieźć, czego warto spróbować chętnie wysłucham. A póki co nie ogarniam tego co się dzieje wokół mnie. Dni lecą jak szalone, a ja nie wiem kiedy się spakuję i czy przez przypadek jak to zwykle bywa, nie rozchoruję się. Ale najważniejsze już za kilka dni będę w miejscu gdzie jest zdecydowanie cieplej 🙂

Ciasteczka zostały zrobione z okazji zaproszenia nas przez Pawła na pizzę pieczoną na kamieniu. Pizza była przepyszna i co najważniejsze z racji, że przybyliśmy pierwsi mogliśmy zjeść jej najwięcej 😉  Do kompletu włoskiego jedzenia postanowiłam przygotować biscotti. To moje drugie biscotti w życiu. Pierwsze były cynamonowe. Przyznaję się bez bicia, że cynamonowe zasmakowały mi bardziej. Te przez mnogość dodatków i jeszcze pikantność jakoś nie wpasowała się w mój gust. Chociaż słyszałam głosy, że dzięki temu, że są pikantne nie zapychają. Usłyszałam też pytanie, czy one na pewno miały być takie twarde. No cóż, tak 😉 Z kawą są niezłe.

Składniki
  • 2 niepełne szklanki mąki
  • 1/2 szklanki niesłodzonego kakao
  • szczypta lub max 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne  (ja dałam 1/4 łyżeczki chili i było pikantne)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • 6 łyżek masła w temperaturze pokojowej
  • 1 niepełna szklanka cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 duże jajka
  • 1 szklanka posiekanych migdałów lub innych ulubionych orzechów
  • 1/4 szklanki posiekanej mlecznej czekolady
  • 3/4 szklanki posiekanej gorzkiej czekolady

*niepełna szklanka oznacza szklankę amerykańską tj. 238ml w przeciwieństwie do europejskiej 250ml. W przybliżeniu niepełna szklanka to szklanka minus łyżka produktu.

Wymieszaj razem mąkę, kakao, pieprz cayenne, proszek do pieczzenia i sól. Możesz przesiać mąkę i kakao, żeby nie było grudek.

Masło utrzyj z cukrem aż będzie puszyste. Dodawaj po jednym jajku ciągle ubijając. Zacznij dodawać partiami suche składniki. Gdy wszystko jest wymieszane dodaj orzechy, a następnie posiekaną czekoladę.

Na blasze rozłóż papier do pieczenia.

Z ciasta, które jest dosyć zwarte formujemy dwa podłużne bochenki ok. 30 cm na 8 cm, czyli dość płaskie. Możemy naciąć lekko bochenki ukośnie na kromki ok. 1-2 cm. Nacięcie nie musi być głębokie, po prostu potem będzie łatwiej pokroić bochenki.

Pieczemy 30 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Następnie wyjmujemy ciasto, studzimy chwilę. Potem kroimy bochenki wzdłuż naszych nacięć. Kromki układamy płasko na blasze i wstawiamy do piekarnika na ok. 15 min. W połowie czasu przewracamy ciastka na drugą stronę. I zerkamy czy ciastka się nie przypalają.

Ciastka możemy długo przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.

Inne przepisy na biscotti z czekoladą w mojej bazie linków tutaj.

Mazurek kajmakowo-czekoladowy

Poświątecznie. Jeszcze parę lat temu bardzo nie lubiłam mazurków, w sumie znałam tylko te robione przez ciocię, kawałek kruchego ciasta przełożony dżemem z jakimiś bakaliami. Zupełnie nie rozumiałam czemu to ma być fajne. Dopiero kiedyś u koleżanki spróbowałam mazurek kajmakowy. No to ja rozumiem… Słodkie karmelowe lub z czekoladą. Wtedy mazurek nie jest suchy, jest co prawda bardzo słodki, ale dlatego lubię dodawać do niego dużo skórki pomarańczowej, która równoważy tą słodycz. Kiedyś spróbuję innych przepisów na mazurki, w tym roku musiałam pokazać Mężczyźnie jak robię mazurek i że nie jest suchy ani twardy.

Z tym mazurkiem miałam parę przejść. W połowie roboty doszłam do wniosku, że chyba jest za słodki i że chyba wolę wersję bez czekolady. Jednak gdy był gotowy stwierdziłam, że wciąż mam do niego słabość. Parę dni przeglądając nową Kuchnię okazało się, że mogłam dodać do masy trochę alkoholu, no cóż w następnym roku może.

Przepis pochodzi z mojej bardzo ulubionej książeczki „170 najlepszych przepisów z Claudii”. Ciasto kruche wychodzi bardzo kruche i póki co to moje ulubione kruche ciasto.

Składniki na ciasto (dużą blachę)

  • 300 g mąki
  • 200 g masła
  • łyżka cukru
  • cukier waniliowy
  • 3 ugotowane żółtka
  • sól

Składniki na masę

  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • 2 puszki słodzonego mleka skondensowanego lub gotowej masy krówkowej
  • skórka pomarańczowa
  • płatki migdałów lub dowolne bakalie do przystrojenia

Mąkę zagniatamy z masłem, cukrem, cukrem waniliowym i przetartymi przez sitko żółtkami. Dodajemy szczyptę soli.

Wstawiamy na godzinę do lodówki. Ciasto rozwałkowujemy i wylepiamy nim wysmarowaną tłuszczem i wysypaną bułką tartą lub kaszą manną blachę. Pamiętamy, by przy brzegu zrobić dekoracyjny, podwinięty brzeg.

Wierzch ciasta nakłuwamy widelcem i pieczemy 10-15 min. w piekarniku rozgrzanym do 180 st.

Jeśli korzystamy z słodzonego mleka skondensowanego to zalewamy puszki wodą i gotujemy ok. 2 godzin uzupełniając garnek wodą, by puszki były cały czas przykryte. Gdy puszki lekko ostygną otwieramy i wylewamy do miski.

Jeśli korzystamy z gotowej masy krówkowej to najlepiej otworzyć puszki i wstawić je na chwilę do ciepłej wody, gdy masa się zrobić półpłynna przelewamy ją do miski, dodajemy połamaną czekoladę i mieszamy aż się rozpuści. Gdy masa jest gładka polewamy nią ciasto .

Wierzch przyozdabiamy według fantazji. Ja preferuję dużo skórki pomarańczowej i sporo płatków migdałowych.

Kuchnia Wielkanocna 2010

Granola, czyli musli podpiekane

To moja druga granola. Pierwszą upiekłam dokładnie z przepisem Dorotuś. Wyszła przepyszna,  słodka, że nie mogłam się od niej oderwać i było jej zdecydowanie za mało. Tym razem postanowiłam dodać więcej różnorodnych bakalii i mniej miodu. Przejrzałam parę przepisów na granolę i jest kolejna porcja domowej granoli. Podejrzewam, że w następnej wersji będę próbować znaleźć idealną kombinację bakalii. Każdy kto nigdy nie próbował domowej granoli będzie zachwycony.

Składniki:

  • 500 g płatków owsianych
  • 100 g orzechów, u mnie to była mieszanka włoskich i laskowych
  • 60 g pestek z dyni
  • 60 g słoneczniku
  • 70 g migdałów
  • 120 g sezamu
  • 2 starte jabłka lub 80 ml soku jabłkowego
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • 1 łyżeczka soli
  • 4 łyżeczki oliwy z oliwek (jeśli dajecie sok jabłkowy, lub jabłka są soczyste wystarczą 2 łyżeczki oliwy)
  • 4 1/2 łyżeczki miodu
  • 250 g rodzynek

Wrzucamy wszystko poza rodzynkami do miski i mieszkamy, następnie wykładamy na blachę i wstawiamy do rozgrzanego do temperatury 170 stopni piekarnika na ok. 30-35 min, potem zmniejszamy temperaturę do 145 stopni i podpiekamy jeszcze z 10 min. Podczas pieczenia mieszamy od czasu do czasu.

Po wystudzeniu mieszamy z rodzynkami i wsypujemy do szczelnie zamykanego pojemnika. Z powyższych składników wychodzi 1,4 kg granoli 🙂