Ryż jeera i tadka dal

Czuję się z siebie bardzo dumna. Nie tylko zakupiłam książki, ale wykorzystałam przepis. Zazwyczaj uwielbiam kartkować książki, ale tak ciężko wybrać coś na co bym miała akurat ochotę, na co mam większość składników, co mi się chce ugotować, co zasmakuje Mężczyźnie.

W taniej książce zakupiłam książkę Gordona Ramsaya „Great Escape”. O książce czytałam między innymi u Liski. Opis był zachęcający, a teraz gdy nie mogę się wymawiać kwestią problematycznego dostania składników i wszystko jest dokładnie za rogiem mogę zacząć naukę podstaw kuchni indyjskiej.

Tak jak Liska pisała książka jest bardzo prosta w obsłudze. Przy pierwszym przepisie można dojść do wniosku, że potrzebne jest mnóstwo przypraw. Jednak już przy drugim łatwo stwierdzić, że właściwie wszystko się ma. Książka ma cudowne fotografie. Krótkie opisy o pochodzeniu dania, o jego smaku.

Pierwsza lekcja zaczęła się wpadką. Podekscytowana nauką kuchni indyjskiej zaczęłam zbierać składniki, z przyprawami było łatwo, większość jest dostępna w marketach, resztę można dostać w sklepach z kuchnią azjatycką. Obeszłam azjatycki supermarket chyba ze 3 razy nim udało mi się znaleźć groch. No właśnie groch. Zwykły groch łuskany, który po angielsku nazywa się „yellow split pea”. W swojej naiwności myślałam, że to jakiś rodzaj soczewicy, groszku o którym do tej pory nie słyszałam. Taaa… pewnie. Zwykły groch łuskany. Człowiek się uczy całe życie.

Sam przepis jest bardzo prosty. Ryż jest przepyszny. Zawsze mi się wydaje, że ugotowanie ryżu to wielka sztuka, tym bardziej, że większość moich prób kończyła się przypaleniem ryżu, a tu banalnie prosto ugotowałam ryż na sypko (tak, gatunek ryżu ma znaczenie) i to bardzo szybko i bez użycia kołdry 😉 Uwielbiam dodatek orzechów. Całe danie jest aromatyczne, jak to w kuchni indyjskiej bywa. Mężczyźnie brakowało mięsa, więc następnym razem kurczak 🙂

Składniki na ryż:

  • 300 g ryżu basmati
  • 2 łyżki ghee albo roztopionego masła
  • 30 g orzechów nerkowca
  • 1 łyżka nasion kminu rzymskiego
  • 4 ziarnka czarnego pieprzu
  • 2 liście laurowe
  • 1 laska cynamonu złamanego na pół
  • 3 goździki
  • 1 cebula, obrana i posiekana
  • 400 ml wody
  • 1 łyżeczka soli
Ryż kilka razy płuczemy w zimnej wodzie. Następnie zalewamy go zimną wodą i zostawiamy na 30 minut.
Na patelni roztapiamy masło, wrzucamy orzechy. Smażymy je 3-4 minuty aż będą brązowe. Następnie przekładamy je na talerzyk.
Na patelnię wrzucamy kmin, liście laurowe, pieprz, cynamon i goździki. Smażymy przez minutę, albo do momentu gdy zaczniemy czuć aromat przypraw. Wtedy dodajemy cebulę i smażymy póki się nie zeszkli.
Ryż odcedzamy i przekładamy na patelnię z cebulą. Mieszamy dokładnie, następnie dodajemy wodę, tak aby zakryła ryż, solimy i zmniejszamy gaz, tak aby ryż wolno się gotował. Po 10 minutach większość wody powinna być wchłonięta, a ryż prawie gotowy. Wtedy zdejmujemy patelnię z ognia i zostawiamy ryż pod przykryciem jeszcze 5 min.
Przed podaniem posypujemy orzechami.
Składniki na tadka dal:
  • 400 g łuskanego grochy (połówki)
  • 1 litr wody
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1/2 łyżeczki garam masala
  • 4 liście curry
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 1 łyżeczka kminu
  • 2 ząbki czosnku (obrane i posiekane)
  • 1 mała cebula (obrana i posiekana)
  • 1 1/2 łyżki sproszkowanego chili
  • 4 średnie pomidory (obrane ze skórki i posiekane)
  • sól, pieprz do smaku
Wrzucamy groch do garnka zalewamy wodą, tak by go przykryła. Wsypujemy przyprawy – kurkumę, kolendrę, garam masala i liście curry.
Mieszamy od czasu do czasu i gotujemy. Jeśli na powierzchni utworzą się jakieś szumowiny, zdejmujemy je.  Gotujemy groch na wolnym ogniu ok. 30-40 min aż będzie miękki. Jeśli woda się wygotuje, dolewamy trochę.
Na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy kmin i smażymy go póki nie poczujemy zapachu (ok. minuty). Dodajemy czosnek i cebulę i smażymy ok. 4-6 minut nim nie będzie złota.
Dodajemy powoli chili i po minucie dodajemy pomidory. Przyprawiamy wszystko solą i pieprzem i gotujemy na małym ogniu ok. 6-8 minut.
Na koniec przelewamy zawartość patelni do ugotowanego grochy i mieszamy dokładnie. Gotujemy jeszcze ok. 10-15 minut póki groch nie będzie miękki.
Jeśli wolimy trochę rzadszą konsystencję możemy dodać trochę wody.
Przyprawiamy do smaku.

Sałatka z pomarańczą, fetą i sałatą lodową

Lubię nasz mały balkonik, który jest ażurowy i pozwala robić zdjęcia bez problemu. Lubię mobilizować się do zrobienia sałatki wieczorem. Lubię się uczyć włoskich słów – prezzemolo, peperone, freddo. Lubię rozmawiać o jedzeniu.

Składniki:

  • 2 malutkie główki sałaty lodowej (albo 1 średnia)
  • 2 duże pomarańcze
  • 1 pęczek zielonej pietruszki
  • garść świeżej bazylii
  • 1/2 czerwonej cebuli cieniutko posiekanej
  • 100 g fety
  • 100 g orzechów włoskich
  • 50 g oliwek, dałam zielone, ale czarne wyglądałyby ładniej
Na dressing:
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu balsamicznego
Składniki na dressing mieszamy razem np. w słoiczku, aż składniki się połączą.
Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki.
Pomarańcze obieramy ze skóry i kroimy w plasterki.
Pietruszkę siekamy niezbyt drobno. Podobnie bazylię.
Wrzucamy do miski sałatę, pomarańcze, pietruszkę, cebulę, bazylię i polewamy dressingiem. Lekko mieszamy.
Posypujemy pokruszoną fetą, oliwkami i orzechami po wierzchu.

Tarta z czekoladą i pekanami

Nie tak dawno temu zakupiłam orzechy zwane pekanami. To zawsze były orzechy, które świetnie prezentują się na ciasteczkach, tartach. Podobne do orzechów włoskich, ale szczuplejsze 😉 Marzyła mi się więc tarta z całymi orzechami na wierzchu, ale dobrze, że na taką się nie uparłam 😉 Podczas obłupywania ich ze skorupek, większość się połamała. Ale właściwie to nie ma znaczenia.

Przepis na tartę znalazłam u Davida Lebovitza. Opisał ją jako jedno z nielicznych ciast, które faktycznie woli na zimno niż jeszcze ciepłe. Ale powiem wam, że ciężko się powstrzymać. Jeśli chcecie jeść w tym roku zdrowiej, to ta tarta jest zdrowa. Przecież orzechy są zdrowe. Nadzienie jest mocno czekoladowo-orzechowa. Jeśli nie macie pekanów, zróbcie ją z orzechami włoskimi.

Bardzo podobną tartę upiekła  ostatnio Komarka. Czekolada i pekany rządzą 🙂

Na ciasto (na formę 22 cm)

  • 175 g mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 115 g schłodzonego masła pokrojonego w drobną kostkę
  • 4 łyżki (60ml) lodowatej wody

Na nadzienie

  • 3 duże jajka
  • 150g ciemnego cukru
  • 200 g lekkiego syropu kukurydzianego, syropu ryżowego lub golden syropu ewentualnie miodu
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki (30g) roztopionego masła
  • 2 łyżki burbona (dałam żubrówkę)
  • 190 g grubo posiekanych przyrumienionych na patelni lub w piekarniku pekanów (ewentualnie orzechów włoskich)
  • 120 g gorzkiej posiekanej czekolady

Na ciasto – wymieszaj mąkę, sól, cukier w misce, dodaj pokrojone masło i wymieszaj póki masło nie zacznie tworzyć grudek.

Dodaj zimną wodę i szybko zagnieć ciasto. Uformuj je w placek. Owiń folią spożywczą i schowaj do lodówki na przynajmniej 30 minut.

Po tym czasie rozwałkuj ciasto na posypanym mąką blacie, tak aby było większe niż blaszka. Przenieś na blaszkę i pozwól ciastu lekko opaść, nie dociskaj spodu. Jeśli ciasto wystaje za blaszkę, zwiń je tak, żeby zrobić grubszy brzeżek.

Włóż ciasto do lodówki do momentu gdy będziesz je potrzebować

Rozgrzej piekarnik do 190ºC.

W dużej misce wymieszaj jajka, brązowy cukier, syrop, ekstrakt, sól, rozpuszczone masło i burbon.

Dodaj orzechy i czekoladę. Przełóż nadzienie na ciasto i piecz 30-35 min na środkowym poziomie piekarnika dopóki brzegi lekko się nie powiększą, ale środek ciasta nadal będzie lekko miękki.

Babka piernikowa

Co zrobicie jeśli zrobiliście świetną babkę z okazji wigilii w gronie znajomych, piekliście ją tuż przed wyjściem i nie zrobiliście ani jednego zdjęcia? Można zrobić zdjęcie telefonem i dorzucić jakieś przekształcenia, żeby wyglądało, że tak ma być. Ja tak zrobiłam 😉 Przy następnej okazji, gdy będę robić tą babkę postaram się podmienić zdjęcie na takie na którym coś widać 🙂
Babka jest świetna. Pachnie piernikiem, jest delikatna i puszysta. Delikatnie orzechowa. Ze swojej strony dorzuciłam kandyzowaną skórkę pomarańczową i zrobiłam polewę czekoladową. Babka znikała bardzo szybko.
Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki.

Składniki:

  • 2/3 szklanki cukru
  • pół szklanki mleka
  • pół szklanki miodu
  • 125 g masła lub margaryny
  • 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w granulkach)
  • 1 szklanka zmielonych orzechów (włoskich, laskowych)
  • 1 szklanka mąki
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
  • 3 jajka, oddzielnie białka i żółtka
  • 50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

Na polewę

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 40 g masła

Cukier, mleko, miód, masło, kawę wrzucamy do garnka i podgrzewamy do momentu, gdy wszystkie składniki się rozpuszczą. Wtedy zostawiamy masę do ostygnięcia.

Do ostudzonej masy dodajemy orzechy, mąkę, sodę, przyprawę korzenną i skórkę pomarańczową. To wszystko miksujemy. Dodajemy po jednym żółtku, nadal miksując. Białka ubijamy na sztywną masę i delikatnie łączymy z masą ciastową.

Ciasto wylewamy do formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą/kaszą manną o wymiarach 22 – 23 cm z kominkiem. Pieczemy około 50 – 60 minut w temperaturze 170ºC bez termoobiegu, do tzw. suchego patyczka. Jeśli włączamy termoobieg czas pieczenia będzie krótszy.

Przygotowujemy polewę – czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej, dodajemy masło i mieszamy, aż będzie gładka. Rozsmarowujemy na cieście. Ja posypałam jeszcze płatkami migdałów i żurawiną.

Czekoladowe crumble z gruszkami, kandyzowanym imbirem i orzechami

Zdjęcie nie jest piękne, mam nadzieję, że wybaczycie. Ciemno było. Crumble nie jest fotogeniczne, ale to crumble jest pyszne. Brzmiało tak jak tylko przeczytałam przepis. Gruszki, kandyzowany imbir, orzechy i czekoladowe crumble. Smakuje dokładnie tak jak sobie wyobrażacie. Jest mocno czekoladowe, imbir złagodniał pod wpływem gruszek, ale nadal jest wyczuwalny, orzechy chrupią, kruszonka wymieszana z sokiem z gruszek tworzy genialny sos czekoladowy.

Jedyne zastrzeżenie mam do kruszonki, wychodzi dość miałka i jest jej sporo. Następnym razem zrobię ją z 2/3 porcji i dodam więcej masła, ale przecież mamy sezon na gruszki, więc nie będę ukrywać przed wami tego przepisu. Bo warto. Bardzo warto.
Przepis z tego bloga.

Na kruszonkę*

  • 200 g mąki
  • 100 g cukru (dałam pół na pół białego i demerara)
  • 6 łyżek kakao
  • 150 g zimnego masła
  • 2-3 dojrzałe gruszki
  • 100 g grubo posiekanych orzechów (dałam mieszankę migdałów, orzechów włoskich i laskowych)
  • 50 g kandyzowanego imbiru

Formę smarujemy tłuszczem. Ja używałam foremki 20x20cm. Wychodzą 4 duże porcje cruble.

Kruszonka: mieszamy suche składniki , dodajemy masło pokrojone w kosteczkę i rozcieramy je palcami, aż zrobią nam się grudki.

Gruszki obieramy i kroimy cienko, układamy w formie. Posypujemy imbirem i orzechami, a następnie przygotowaną kruszonką.

Pieczemy 20-30 min. w piekarniku rozgrzanym do temperatury 175°C. Po wyjęciu z piekarnika czekamy aż chwilę przestygnie.

*Z racji swoich uwag co do ilości i konsystencji kruszonki, następnym razem zrobię ją wg następujących proporcji z innej kruszonki – 133 g mąki, 47 g cukru, 140 g masła, 4 łyżki kakao

Dyniowe ciasteczka

Minął festiwal dyniowy, minął festiwal orzechowy, a ja dopiero się ogarniam. To był mój pierwszy raz jeśli chodzi o zaproszenie dyni do kuchni. Przepisy, które wykorzystywałam nie były nietypowe. Tak jak te ciasteczka, które znalazłam u Małgosi. Ciasteczka są z serii bardzo miękkich, przypominają ciasto. Smakujący je często stwierdzali, że smakują jak keks, ale mówią tak o wszystkich słodyczach z rodzynkami i orzechami. (Za poradą Małgosi zrezygnowałam z części cukru, ciastka bez niego wychodzą i tak słodkie, w przepis poniżej już z dodaną poprawką).

Składniki

  • 1 szklanka startej dyni
  • ½ kostki masła, w temperaturze pokojowej
  • ¾ szklanki brązowego cukru
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • ½ łyzeczki zmielonej gałki muszkatołowej
  • 1 ¼ szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ¼ łyżeczki sody oczyszczonej
  • ¾ szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka posiekanych orzechów
  • 1 szklanka rodzynków

Rozgrzewamy piekarnik do 190 st.C. Masło rozcieramy na gładką masę, dodajemy cukier i ucieramy aż masa będzie lekka i puszysta. Dodajemy dynię, jajko, cynamon i gałkę, dobrze ubijamy. Dodajemy mąkę, sól, proszek i sodę – mieszamy. Na końcu wsypujemy płatki owsiane, orzechy i rodzynki. Układamy małe kopczyki na blasze i pieczemy około 12-15 minut. Ciastka po wyjęciu z piekarnika są bardzo miękkie, ja przy zdejmowaniu z blachy pomagałam sobie łopatką, żeby ich nie połamać. Studzimy na kratce.

Ciasto dyniowo-pomarańczowe

Zakochałam się. Pamiętacie ciasto z cukinią i masą innych rzeczy? Było dobre. Tym razem wypróbowałam modyfikację Bei na wersję z dynią i jest genialna. W cieście z cukinią, wbrew rozsądkowi uważałam, że czekolady jest za dużo, więc tym razem zrobiłam wersję z rodzynkami i dałam trochę mniej orzechów. Ciasto jest bajecznie pomarańczowe, wilgotne i tak sobie myślałam, że jakby upiec w formie do babki i polać polewą czekoladową to zrobiłoby furorę na święta. Mam nadzieję, że uda się Wam znaleźć dynię.

ciasto z dynia i pomarańczą

Składniki
(na keksówkę o wymiarach 30 x 11 cm)

  • 200 g miąższu dyni
  • 125 g miękkiego masła
  • 160 g brązowego cukru (jeśli używacie białego możecie dać minimalnie mniej)
  • 3 jajka
  • 80 g jogurtu
  • 50 ml (ok. 4 łyżki) Grand Marnier (lub soku pomarańczowego – dałam sok)
  • 220 g mąki (dałam pełnoziarnistą)
  • 1  łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3/4  łyżeczki sody
  • otarta skórka z 1 pomarańczy
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1/2 łyżeczki ‘kwiatu’ muszkatołowca (ja dałam gałki muszkatołowej)
  • 50 g bardzo drobno zmielonych orzechów włoskich
  • 75 g kandyzowanej skórki pomarańczowej (dałam 40 g)
  • 75 g orzechów włoskich (dałam 50 g)
  • 75 g gorzkiej czekolady (dałam 50 g rodzynek)

Piekarnik rozgrzewamy do 180°.

Miąższ dyni ścieramy na tarce (na małych otworach), odciskamy nadmiar soku.

Orzechy lekko rumienimy na suchej patelni. Siekamy orzechy i skórkę kandyzowaną.

Mąkę mieszamy z proszkiem, sodą i przyprawami. Masło ucieramy z cukrem na kremową masę, a następnie dodajemy po jednym jajku dalej ucierając.

Dodajemy otartą skórkę z pomarańczy, Grand Marnier lub sok pomarańczowy, mieszmay, a następnie dodajemy partiami mąkę na przemian z jogurtem.

Na koniec dodajemy dynię, orzechy, czekoladę, skórkę kandyzowaną i raz jeszcze mieszamy.

Wlewamy masę do natłuszczonej i oprószonej mąką (lub wyłożonej papierem) formy i pieczemy ok. 50 – 55 minut.

Pozostawiamy ciasto na chwilę w wyłączonym piekarniku (drzwiczki lekko uchylone), a następnie studzimy na kratce.

Ciasto z cukinią, orzechami i czekoladą

Oj jak tęskniłam za gotowaniem. Miło jest gdy ktoś za ciebie gotuje. Miło jest nie musieć zmywać po obiedzie, ale gdy po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam zapach smażonej cebulki w naszej kuchni. Mmmm… To Mężczyzna akurat smażył.

A ja tymczasem wróciłam do pieczenia i zabrałam się za ciasto z cuknią, które obiecywałam sobie od dawna, tylko nigdy nie mogłam się zebrać. Co ciekawe ciężko było zdecydować się, który przepis wybrać. Czy mocno czekoladowy z polewą Polki. Czy z polewą cytrynową Davida Lebovitza. Stanęło na przepisie Bei z całą dozą dobroci, tj. orzechami i czekoladą. Mężczyzna stwierdził, że wygląda jak keks, a ja cóż nie marudziłam, jakoś nigdy nie przepadałam za polewami, a przy okazji uniknęłam dodatkowej zabawy.

Ciasto jest napakowane dobrociami. Ma na prawdę dużą porcję orzechów i czekolady. Cukinii oczywiście nie poczujecie. Ciasto jest wilgotne i wizualnie wygląda na brzydala, ale sami wiecie, że takie brzydale są najsmaczniejsze 🙂

ciasto z cukinia

Składniki
(na keksówkę o wymiarach 30 x 11 cm)

  • 230 g cukinii
  • 125 g miękkiego masła
  • 160 g brązowego cukru
  • 3 jajka
  • 100 g jogurtu
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego (lub dwie dodatkowe łyżki jogurtu)
  • 250 g mąki pełnoziarnistej
  • 1 3/4  łyżeczki proszku do pieczenia
  • otarta skórka z 1 cytryny (lub pomarańczy)
  • 1 łyżeczka cynamonu (lub ziarenka z 1 laski wanilii)
  • 50 g bardzo drobno zmielonych orzechów włoskich
  • 75 g orzechów włoskich
  • 75 g gorzkiej czekolady

Cukinię myjemy, suszymy i ścieramy na drobnej tarce. Nadmiar soku odciskamy albo na gęstym sitku, bądź umieszczając cukinię w ściereczce. Orzechy rumienimy na suchej patelni. Siekamy czekoladę i orzechy.

Masło ucieramy z cukrem na kremową masę, a następnie dodajemy po jednym jajku dalej ucierając (na koniec dodajemy cynamon/wanilię i otartą skórkę z cytryny lub pomarańczy). Dodajemy ekstrakt waniliowy, a następnie dodajemy partiami mąkę wymieszaną z proszkiem oraz zmielone orzechy, na przemian z jogurtem. Na koniec dodajemy startą cukinię, posiekane orzechy i czekoladę. Mieszamy, wlewamy masę do natłuszczonej i oprószonej kaszą manną blaszki i pieczemy ok. 50 – 55 minut w temperaturze 175 stopni. Pozostawiamy ciasto na chwilę w wyłączonym piekarniku (drzwiczki lekko uchylone), a następnie studzimy na kratce.

Czekoladowo-pikantne biscotti

W końcu zbliża się czas odpoczywania, jeszcze tylko 2 dni i lecimy na Maltę 🙂 Gdyby ktoś miał wskazówki co warto przywieźć, czego warto spróbować chętnie wysłucham. A póki co nie ogarniam tego co się dzieje wokół mnie. Dni lecą jak szalone, a ja nie wiem kiedy się spakuję i czy przez przypadek jak to zwykle bywa, nie rozchoruję się. Ale najważniejsze już za kilka dni będę w miejscu gdzie jest zdecydowanie cieplej 🙂

Ciasteczka zostały zrobione z okazji zaproszenia nas przez Pawła na pizzę pieczoną na kamieniu. Pizza była przepyszna i co najważniejsze z racji, że przybyliśmy pierwsi mogliśmy zjeść jej najwięcej 😉  Do kompletu włoskiego jedzenia postanowiłam przygotować biscotti. To moje drugie biscotti w życiu. Pierwsze były cynamonowe. Przyznaję się bez bicia, że cynamonowe zasmakowały mi bardziej. Te przez mnogość dodatków i jeszcze pikantność jakoś nie wpasowała się w mój gust. Chociaż słyszałam głosy, że dzięki temu, że są pikantne nie zapychają. Usłyszałam też pytanie, czy one na pewno miały być takie twarde. No cóż, tak 😉 Z kawą są niezłe.

Składniki
  • 2 niepełne szklanki mąki
  • 1/2 szklanki niesłodzonego kakao
  • szczypta lub max 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne  (ja dałam 1/4 łyżeczki chili i było pikantne)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • 6 łyżek masła w temperaturze pokojowej
  • 1 niepełna szklanka cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 duże jajka
  • 1 szklanka posiekanych migdałów lub innych ulubionych orzechów
  • 1/4 szklanki posiekanej mlecznej czekolady
  • 3/4 szklanki posiekanej gorzkiej czekolady

*niepełna szklanka oznacza szklankę amerykańską tj. 238ml w przeciwieństwie do europejskiej 250ml. W przybliżeniu niepełna szklanka to szklanka minus łyżka produktu.

Wymieszaj razem mąkę, kakao, pieprz cayenne, proszek do pieczzenia i sól. Możesz przesiać mąkę i kakao, żeby nie było grudek.

Masło utrzyj z cukrem aż będzie puszyste. Dodawaj po jednym jajku ciągle ubijając. Zacznij dodawać partiami suche składniki. Gdy wszystko jest wymieszane dodaj orzechy, a następnie posiekaną czekoladę.

Na blasze rozłóż papier do pieczenia.

Z ciasta, które jest dosyć zwarte formujemy dwa podłużne bochenki ok. 30 cm na 8 cm, czyli dość płaskie. Możemy naciąć lekko bochenki ukośnie na kromki ok. 1-2 cm. Nacięcie nie musi być głębokie, po prostu potem będzie łatwiej pokroić bochenki.

Pieczemy 30 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Następnie wyjmujemy ciasto, studzimy chwilę. Potem kroimy bochenki wzdłuż naszych nacięć. Kromki układamy płasko na blasze i wstawiamy do piekarnika na ok. 15 min. W połowie czasu przewracamy ciastka na drugą stronę. I zerkamy czy ciastka się nie przypalają.

Ciastka możemy długo przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.

Inne przepisy na biscotti z czekoladą w mojej bazie linków tutaj.

Cynamonki czyli cynamonowe zawijańce

Pamiętam, że w mojej ulubionej cukierni pojawiły się kiedyś podobne zawijańce, ale jakoś nigdy ich nie spróbowałam.

Ale gdy zobaczyłam te urocze bułeczki na blogu kayotic.nl i ten opis jakie są cudowne, to wiedziałam, że muszę je zrobić. Bułeczki są boskie, ciasto wyrabia się genialnie, po wyjęciu z piekarnika pachną bosko, tylko jak zwykle wyjęłam je tuż przed północą inaczej bym zjadła ich dużo więcej. Polewę pominęłam.

Definitywnie powinniście zrobić te zawijańce. Są tak urocze, że się człowiek się uśmiecha patrząc na nie. Nawet wtedy kiedy wie, że Mężczyzna nie pomoże ich zjeść, bo nie lubi cynamonu. Następnym razem poszukam jakieś alternatywy dla cynamonu.

Składniki na ciasto:

  • 2 łyżki letniej wody
  • 3 łyżki roztopionego masła
  • 4 łyżki budyniu w proszku
  • 1/2 szklanki letniego mleka
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 szklanki mąki + trochę do podsypania w czasie wyrabiania ciasta
  • 1 1/4 łyżeczki suchych drożdży (dałam ok. 15 g świeżych)

Na nadzienie:

  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 56 g posiekanych orzechów
  • 2-3 łyżki roztopionego masła

W ciepłym mleku z dodatkiem ciepłej wody rozkruszamy drożdże i dodajemy cukier. Czekamy aż drożdże ruszą. Najlepiej pozwolić im podnieść się do góry i opaść, wtedy można zabrać się za wyrabianie ciasta (jak mamy mało czasu wystarczy, żeby zaczęły bąbelkować). Do miski wsypujemy mąkę, sól, budyń. Wlewamy naszą mieszankę drożdżową i rozbełtane jajko. Mieszamy. Wlewamy ostudzone roztopione masło. Wyrabiamy ciasto. Zostawiamy je, aby odpoczęło na 15 min. W tym czasie siekamy orzechy i mieszamy cynamon z cukrem. Wyrabiamy ciasto jeszcze raz i zostawiamy do wyrośnięcia na godzinę. Podsypujemy  miejsce gdzie będziemy wałkować mąką i rozwałkowujemy ciasto na prostokąt, ciasto powinno być dość cienkie, ok. 1 cm. Następnie smarujemy ciasto masłem. Posypujemy cukrem i orzechami. Zwijamy w roladkę i kroimy na 16 kawałków, które układamy na wysmarowanej blasze.

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni przez ok 15-20 min. Powinny być rumiane.