Łosoś w marynacie imbirowo-miodowej

W pobliżu domu mamy świetny sklep rybny Kish Fish. Raz w tygodniu dostaję SMSem informację, co w tym tygodniu będzie na promocji. Mężczyzna marudzi, że jemy za mało ryb, cóż w tygodniu zdarza nam się jeść, tylko w ramach tego, że jest to gotowanie stołówkowe to nigdy nie dorównuje własnoręcznie, świeżo upieczonej rybie. To jeden z tych banalnych przepisów, w którym prawie nic nie trzeba robić, a i tak smakuje bajecznie, z resztą spójrzcie tylko na składniki. Łosoś jest lekko słodki, lekko pikantny, w zależności od tego jaka paleta smakowa wam bardziej odpowiada. Przepis znaleziony u Liski.

Składniki na marynatę

  • sos sojowy
  • cytryna
  • miód
  • łyżka musztardy
  • łyżeczka startego świeżego imbiru
Proporcje zależą od waszych upodobań, ja zaczęłam od dodanie sosu sojowego, cytryny i miodu po łyżce, dodałam musztardę i imbir. Wszystko zamieszałam i spróbowałam. Zgodnie z wskazówką Liski starałam się uzyskać smak zrównoważony, żeby żaden ze składników nie przytłumił innych.

Do ta przygotowanej marynaty wkładamy dzwonka łososia i trzymamy w niej minimum godzinę (najlepiej przez całą noc).
Następnie pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C ok. 20 minut i podajemy z ryżem lub ziemniakami.

Reklamy

Sos czosnkowy

Pewnie każdy robił ten sos, pewnie każdy w innej wersji. Generalnie żadna filozofia. Generalnie ciężko go popsuć. Czasem występuje w towarzystwie grilla, można go dorzucić do kanapek, też się nie obrazi. Tym razem sos towarzyszył zamówionej pizzy, po 16kilometrowym spacerze po Jurze, po całym tygodniu skakania na kursie tańca po 2 godziny przez 5 dni w tygodniu, po dojazdach do pracy na rowerze człowiek ma czasem odpocząć, nawet od gotowania.

Przedstawiam wam moją wersję sosu czosnkowego, zyskał wiele przez dodatek musztardy poleconej przez koleżankę.

Składniki:

  • 3 kopiaste łyżki śmietany lub jogurtu greckiego lub zwykłego (co kto lubi, im gęstsze tym lepsza konsystencja)
  • 1 kopiasta łyżeczka musztardy
  • 1 kopiasta łyżeczka majonezu
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz

Czosnek przeciskamy przez wyciskacz do czosnku. Dodajemy pozostałe składniki, mieszamy, doprawiamy i gotowe.

Dressing z miodu, musztardy francuskiej i czosnku

Obijam się ostatnio kulinarnie. Najpierw przez tydzień mi Mężczyzna gotował przebywając na L4, a potem zaczęłam jeździć na rowerze do pracy. Powiem wam, że jeżdżenie na rowerze męczy. Szczególnie gdy się tego nie robiło długo. Szczególnie, gdy krawężniki wydają się być przerażające, podobnie jak piesi, rowerzyści i samochody. Już sześć razy jechałam do pracy rowerem. Złapałam jedną gumę. Nabyłam kask i koszyczek. Koszyczek jest najważniejszy i najfajniejszy w rowerze, cudowny wynalazek. Daję radę krawężnikom i dziurom w jezdni, choć tak na prawdę 90% drogi pokonuję ścieżką rowerową. Po przyjeździe do pracy rzucam się na przygotowane kanapki, a wieczorem zasypiam o 22, ale powoli jest lepiej. Dlatego wracam do czekających przepisów, nieprzeczytanych blogów i planowania menu na przyszły tydzień.

A przed nami kolejny dressing.  Kolejny pyszny dressing. Pisałam już Wam, że miłośniczką samej sałaty jakoś nigdy nie byłam. Sałata z śmietaną idealnie komponuje się z ziemniakami „udeptanymi z masłem”, no ale przecież nie można tak zawsze. Czasami jest cudownie ciepło i sałatka powinna być lekka, a dressing lekko słodki, a kulki z musztardy francuskiej wyglądające jak posypka. Tak więc znalazłam kolejny dressing, który podbił moje serce. Z książki Jamiego Olivera „Oliver w kuchni”.


Składniki:

  • 1/2 łyżeczki posiekanego lub roztartego czosnku
  • łyżka miodu
  • łyżka musztardy francuskiej (lub gruboziarnistej)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 5 łyżek oliwy z oliwek

Wszystko wrzucamy do słoika. Mieszamy intensywnie i polewamy sałatę.

Chleb z musztardą, miodem i tymiankiem

Ciągle ćwiczę się w chlebach drożdżowych. Wczoraj trzeba było upiec chleb na dzisiejsze śniadanie. Oczywiście odkładałam przygotowania na ostatnią chwilę, więc skończyło się jak zwykle tym, że chleb wyjmowaliśmy o północy. Trzeba było obyć się też bez podwójnego wyrastania. Ustawiłam za wysoką temperaturę, musiałam dorzucić mąki, ale chleb wyszedł pierwsza klasa. Jest mięciutki, raczej w stylu chlebów tostowych, ale o dość charakterystycznym smaku, nie za słodki, nie za słony. Jeden z lepszych jakie ostatnio upiekłam. Przepis ze strony Kayotic Kitchen, chociaż zmodyfikowałam etap zagniatania, żeby było mi wygodniej, ale za to na tej stronie znajdziecie zdjęcia wyrobionego ciasta, co zdecydowanie pomoże ocenić czy ilość mąki jest odpowiednia i czy ciasto nie jest za rzadkie.

chleb z musztarda i miodem

Składniki

  • 595 g mąki (dałam pół na pół pszenną z pszenną chlebową)
  • 250 ml ciepłego mleka (szklanka)
  • 125 ml letniej wody
  • 18 g świeżych drożdży lub 3 łyżeczki suchych
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 4 łyżki miodu
  • 3 łyżki musztardy (dałam rosyjską)
  • 3 łyżki oliwy

Do miseczki wrzucamy rozkruszone drożdże, całą letnią wodę, 100 g mąki i szczyptę cukru. Mieszamy i odstawiamy na ok. 20 minut, żeby drożdże ruszyły. Na powierzchni naszej mieszaniny powinny zrobić się bąbelki.

Do dużej miski wsypujemy pozostałą mąkę, sól, suszony tymianek. Powoli dolewamy nasz zaczyn drożdżowy, cały czas mieszając drewnianą łyżką (ciasto możemy też wyrobić mikserem). Następnie po kolei dodajemy mleko, miód, musztardę i oliwę.

Jeżeli po rozmieszaniu ciasto jest bardzo rzadkie, to dodajemy jeszcze mąki. Ciasto powinno być lepkie, ale powinno być też sprężyste i dać się formować. Ciasto wyrabiamy ok. 10 minut. Po czym przekładamy do wysmarowanej tłuszczem keksówki i zostawiamy na ok. godzinę lub trochę dłużej tak, aby ciasto podwoiło swoją objętość.

Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni i pieczemy chleb ok. 40 min. Skórka powinna być rumiana.