Warsztaty fotograficzne dla blogerów

English version

Irlandia zdaje się dla mnie krainą mlekiem i miodem płynącą, jeśli chodzi o spotkania blogerów kulinarnych. W czasie, gdy tu mieszkam wzięłam udział w dwóch spotkaniach, gdy w Polsce nie udało mi się dotrzeć na żadne. Pisałam już Wam o wycieczce do restauracji Eastern Seaboard Bar & Grill, ale tamto spotkanie to był pikuś w porównaniu z piątkowym. Otóż w piątek Bord Bia (jest to organizacja, która promuje irlandzkie jedzenie na świecie i w Irlandii, działają naprawdę prężnie) zorganizowała świetne warsztaty.

W spotkaniu wzięło ok. 45 blogerów, jak możecie się domyśleć mimo wcześniejszego studiowania blogów i Twittera i tak zostałam przytłoczona nickami, prawdziwymi imionami, nazwami blogów, ale nie było źle, następnym razem powinnam kojarzyć jeszcze więcej twarzy. Dzięki delikatnej sugestii w zaproszeniu, praktycznie każdy przyniósł coś słodkiego. Wyobraźcie sobie to tylko, takie słodkie niebo. Na szczęście trochę osób wpadło na genialny pomysł, żeby zapakować swoje smakołyki w małe porcje, które można zabrać do domu. Mój weekend był bardzo słodki.

ciasteczka - spotkanie blogerów

Prelegenci i moje krótkie notatki

Donal Skehan – nazywany przez niektórych irlandzkim Jamie Oliverem. Jest autorem dwóch książek kucharskich oraz prowadzi program Kitchen Hero, z jego próbką możecie zapoznać się tutaj. Muszę przyznać, że na żywo jest o niebo zabawniejszy, z przyjemnością się go słucha. Donalowi, w krótkim czasie udało się opowiedzieć, o wszystkim o czym każdy bloger chcący robić lepsze zdjęcia powinien wiedzieć. Naprawdę nie wiem jak mu się udało opowiedzieć o tym wszystkim w tak krótkim czasie.

  • Gdy szukamy inspiracji na zdjęcia przeglądajmy książki kulinarne, magazyny, zerknijmy na tastespoting, czy polski odpowiednik wykrywacz smaku. Nie chodzi o kopiowanie, bardziej o znalezienie tego co nam się podoba, czy zwykłe zebranie pomysłów.
  • Jeśli regularnie robimy zdjęcia to warto zainwestować w lustrzankę. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że na rynku dostępne są lustrzanki w wersji ekonomicznej, kosztujące czasem mniej niż zwykły kompakt. Obiektyw, którego Donal używa 50mm/1.4 też możecie dostać w wersji trochę słabszej 50mm/1.8 (ten właśnie posiadam), dzięki takiemu zestawowi uzyskacie zdjęcia z tym pięknym rozmyciem tła.
  • Deski, miseczki, sztućce, które potrzebujecie do zdjęć – możecie znaleźć wszędzie, więc miejcie oczy dookoła głowy. Donal znalazł blat z desek podczas spaceru nad morzem.
  • Mając cyfrówkę róbcie zdjęcia w RAWach, to one zatrzymują maksimum informacji i jeśli kiedyś ktoś zechce wydrukować wasze zdjęcia, nie będziecie musieli odmówić z powodu, że macie zdjęcie tylko w kiepskiej jakości.
  • Wrzucając zdjęcia na bloga zastanówcie się jak będą się tam komponowały, może warto, żeby były tak szerokie jak szerokość waszego bloga? W końcu przecież się napracowaliście nad nimi. Zdjęcia potraw krok po kroku są świetnym pomysłem, szczególnie początkujący gotujący będą wam wdzięczni
  • Nie piszcie tylko i wyłącznie o tym co gotujecie, warto czasem zrobić relację z jakieś podróży czy spotkania.
  • Jeśli robicie zdjęcia w restauracji, bądźcie dyskretni, żeby nie popsuć sobie i towarzyszowi posiłku.

donal skehal at Irish Food Bloggers workshop

Sharon Hearne Smith pracuje jako stylistka jedzenia dla najlepszych, być może kojarzycie program Barefoot Contessa czy nazwisko Neven Maguire?

Sharon podzieliła się z nami zarówno trickami przydatnymi w warunkach domowych jak i paroma z profesjonalnego życia stylistki.

  • jeśli jesteście w studiu fotograficznym nigdy nie podjadajcie jedzenia, któremu były robione zdjęcia – mogą tam być płyn do mycia szyb, kamienie i inne rzeczy, o których czasem lepiej nie wiedzieć!
  • proces stylizacji zaczyna się już na etapie zakupów, dlatego jeśli kupujemy truskawki do przybrania to w sklepie wybieramy, te które są najładniejsze. 
  • być może nasze ciasto nie jest idealnie równe, dlatego warto zastanowić się jak chcemy zrobić zdjęcie. Być może wystarczy, żeby było idealne tylko z jednego konkretnego kąta.
  • Żeby uzyskać idealną pizzę czasem trzeba upiec osobno dwa rodzaje sera, salami, resztę pizzy. Poukładać wszystko tak jak nam pasuje i potem jeszcze delikatnie przypiec ser wielką suszarą. Prawda, że proste? Ale powiedzmy sobie szczerze to już wyższa szkoła jazdy.
Sharon Hearne-Smith at Irish Food Bloggers workshop

Jocasta Clarke and Sharon Hearne Smith  at Irish Food Bloggers workshopJocasta Clarke – wie o fotografii chyba wszystko. Ostatnio współpracowała przy zdjęciach dla Bord Bia, a także przy książce Donala, z resztą uzupełniała na bieżąco jego prezentację. Od razu widać, że jest zorientowana na cel. Mieliśmy piękny, słoneczny dzień i pierwsze co Jocasta nam pokazała było w jakim świetle nie należy robić światła, tj. ostrym wpadającym bezpośrednio przez okno. Jeśli nie możemy czekać na zmianę światła musimy je rozproszyć, np. wieszając prześcieradło, lub fachową folię/kalkę dyfuzyjną, albo przesuńmy się do cienia, gdzie światło będzie bardziej miękkie.

Na prawdę, żeby zrobić dobre zdjęcie wystarczy niewiele. Zacznijmy od obserwacji światła.

Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopKristin Jensen – prowadzi dwa blogi Dinner du Jour Edible Ireland. Poza tym zajmuje się edycją książek, obecnie głównie kulinarnych. Krótko i zwięźle opowiedziała jak powinien wyglądać dobrze napisany przepis. Zbiór jej uwag znajdziecie tutaj.  Kristin Jensen at Irish Food Bloggers workshopDamien Mulley – wprowadzał nas w tajniki SEO. Żeby wasze zdjęcie czy post był łatwo odnajdywalny w wyszukiwarce, wystarczy pamiętać, żeby dobrze opisać post (tytuł jest najistotniejszy) i zdjęcia (uzupełnijcie tag alt, to dzięki niemu wyszukiwarka wie, co jest na zdjęciu).

Dzięki Adamowi, który złożył wszystko w całość – lista uczestników i ich blogów, możecie znajdziecie nowego wartego śledzenia

Caroline Hennessy – Bibliocook
Lily Ramirez 
– A Mexican Cook in Ireland (Lily niedługo wydaje książkę)
Margaret O’Farrell 
– A Year in Redwood
Hester Casey 
– Alchemy in the Kitchen
Clare Kleinedler 
– An American in Ireland
Aoife Ryan
 – Babaduck
Suzanne Campbell 
– Basketcase
Paul Callaghan 
– The Sustainable Larder
Sarah Nicholson 
– Cake in the Country
Adam  Cook It Yourself Food Blog
Dorcas Barry – DorcasBarry.com
Andrew Carey – brak linka
Ernie Whalley – Food N Cork
Emily – From China Village
Sheila Kiely – Gimme the Recipe
Yvonne Carty – Hey Pesto
Jonathan Tonge – Jono & Jules Do Food
Rosanne Hewitt – Like Mam Used to Bake
Tracey Nolan – Mammy’s Kitchen
Catherine Hayes-Sparks – Mother of Invention
Lisa McGee – NenghGal
Nessa Robbins – Nessa’s Family Kitchen
Paula Ryan – Paula’s Sweet Treats
Joanna Schaffalitzky – Smorgasblog
Joanne Cronin – Stitch and Bear
Lilly Higgins – Stuff I Make, Bake and Love
Corrinna Hardgrave – pisze dla Tatler Food
Aoife Cox – The Daily Spud
Tara Walker – The Tasty Tart
Margaret Smith & Neil Danton – Live-and-cooking.umnumnum
Megan Young – Veggies and Me (śliczne zdjęcia)
Anne Marie Carroll – Warm & Snug & Fat
Caitriona – Wholesome Cook
Mona Wise – Wise Words

Irish food photography workshop

Ireland is like Wonderland for me, especially when it comes to food blogging. I have been to two bloggers meeting since I moved here and I didn’t attend any in Poland. I wrote about a trip to Eastern Seaboard Bar & Grill, but it a was very small meeting compared to this one. Last Friday Bord Bia (the organisation that promote Irish food in Ireland and worldwide) organised wonderful workshops.

There were about 45 food bloggers. You can imagine what a mess it was for me, I just started reading Irish food blogs, I couldn’t just come and say „I have been reading your blog for ages” rather „I found your blog yesterday, or maybe it was somebody else’s…”. You see, that’s not the best line to start conversation. But happily everybody was really nice and what was even nicer was that almost everybody brought some sweets, so you can imagine this lovely cookies’ heaven. Luckily, a few people had the brilliant idea of putting them into small packages.

cookies at Irish Food Bloggers workshop

The speakers and my notes

Donal Skehan – also known as Irish Jamie Oliverem. He published two books and runs the TV show Kitchen Hero. He is funny and full of energy. In short time, he managed to talk about all the basics about food photography that every blogger should know. 

  • Get inspired by cookbooks, food magazines, websites like tastespoting, or Polish equivalent wykrywacz smaku. It’s not about copying, more about finding out what you like.
  • If you take photos regularly buy DSLR camera. I have one and I can tell you can buy the economic version, which sometimes can be even cheaper than some point and shoot cameras. Donal is using 50mm/1.4 lens, while I have 50mm/1.8, this is one of the cheapest lenses you can get (and only a little bit darker than 1.4), but still takes beautiful photos with that gorgeous blur, and I just love it.
  • Props you need for photos you can find everywhere. Charity shops, grandma’s house or a beach, just be creative.
  • When you have a DSLR, take photos in RAW files as they keep all the information. If somebody asks you to print your photos, you won’t have a problem with resolution. JPG is good for the web, but not for printing.
  • When posting photos on your blog, think how they will look. Maybe they could be bigger? Maybe you could insert a photo of every step? I know it’s a pain, but users will appreciate.
  • Don’t post only recipes. Sometimes is good to tell a story about a trip or the food blogger meeting 😉
  • When you are taking photos in a restaurant, try to be discrete.

Donal Skehal at Irish Food Bloggers workshop

Sharon Hearne Smith is food stylist for the best, such as Neven Maguire or the TV show Barefoot Contessa.

Sharon shown us tricks for food bloggers, but also some for professionals.

  • Never eat food in the photo studio. They can put some strange stuff (like window cleaner, stones and other things you don’t want to know about) on food, so just don’t, OK?
  • The stylisation process starts at the moment of shopping. So always pick the best looking strawberries if you plan to decorate a cake.
  • If our food isn’t perfect, don’t worry, check if there is a part of it that is perfect. The camera doesn’t see everything, so you can cheat, showing only the part that is nice.
  • Taking the best photo of perfect pizza can be harder than you expected. Sometimes you need to bake separately two kinds of cheese, salami and the rest of pizza. Then put it all together the way you like it and make this lovely brown dots on a cheese using a tool looking like a big hair dryer. But that’s only for pros.
Sharon Hearne-Smith at Irish Food Bloggers workshopSharon Hearne-Smith and Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopJocasta Clarke – from Dada Studios. She was making in-depth remarks when Donal was speaking. The first thing she did was showing us what kind of light isn’t good for your photos. It was beautiful sunny day, but the straight light is a killer. You need to defuse light using defuser foil or just a white bed sheet. Light will be much softer.

Jocasta Clarke at Irish Food Bloggers workshopKristin Jensen – writes two blogs Dinner du Jour and Edible Ireland. She is also editor. She told us very briefly about how to write good recipes. You can find her tips here.  Kristin Jensen at Irish Food Bloggers workshopDamien Mulley – told us about SEO. If you want your posts and photos to be easily found in google search try to make up a descriptive title and alt tags for images. It helps a lot.

The list of blogger who attended the meeting (thank you Adam for putting it all together)

Caroline Hennessy – Bibliocook
Lily Ramirez 
– A Mexican Cook in Ireland 
Margaret O’Farrell 
– A Year in Redwood
Hester Casey 
– Alchemy in the Kitchen
Clare Kleinedler 
– An American in Ireland
Aoife Ryan
 – Babaduck
Suzanne Campbell 
– Basketcase
Paul Callaghan 
– The Sustainable Larder
Sarah Nicholson 
– Cake in the Country
Adam  Cook It Yourself Food Blog
Dorcas Barry – DorcasBarry.com
Andrew Carey – no link
Ernie Whalley – Food N Cork
Emily – From China Village
Sheila Kiely – Gimme the Recipe
Yvonne Carty – Hey Pesto
Jonathan Tonge – Jono & Jules Do Food
Rosanne Hewitt – Like Mam Used to Bake
Tracey Nolan – Mammy’s Kitchen
Catherine Hayes-Sparks – Mother of Invention
Lisa McGee – NenghGal
Nessa Robbins – Nessa’s Family Kitchen
Paula Ryan – Paula’s Sweet Treats
Joanna Schaffalitzky – Smorgasblog
Joanne Cronin – Stitch and Bear
Lilly Higgins – Stuff I Make, Bake and Love
Corrinna Hardgrave – Tatler Food writer
Aoife Cox – The Daily Spud
Tara Walker – The Tasty Tart
Margaret Smith & Neil Danton – Live-and-cooking.umnumnum
Megan Young – Veggies and Me (beautiful photos)
Anne Marie Carroll – Warm & Snug & Fat
Caitriona – Wholesome Cook
Mona Wise – Wise Words

Reklamy

Kurs kuchni marokańskiej

English version

Od kilku tygodni mam lenia. Zaczynam podejrzewać, że to po prostu mój organizm się dopomina spokoju. Ostatnie miesiące były intensywne. Udawało mi się realizować plan po planie i nawet niespecjalnie tracić czas. Ale czas czasem trzeba potracić. Więc w tygodniu, w którym wzięłam udział w kursie kuchni marokańskiej, był też tygodniem, w którym położyłam się spać o 19, a wstałam następnego dnia o 7, a w weekend był długi weekend, w który ruszyliśmy zdobywać Irlandię, jeżdżąc samochodem po innej stronie niż dotychczas (jak dobrze, że moje świeże prawo jazdy zostało w domu). Tak więc widzicie trzeba było odpocząć.

Wracając do kursu. Szkoła gotowania The kitchen in the castle mieści się jak sama nazwa wskazuje w zamku w Howth. Aby dotrzeć do Howth z Dublina wystarczy wsiąść w kolejkę podmiejską DART. Howth jest urocze, mała miejscowość na półwyspie. Może następnym razem zapamiętam, aby zrobić zdjęcie samego zamku. Tym razem byłam zbyt podekscytowana. Kurs wygrałam w konkursie szkoły na Facebooku. Nigdy nie uczestniczyłam w kursie gotowania. Z jednej strony cieszyłam się jak dziecko, a z drugiej strony obawiałam się. Jacy ludzie będą? Czy nie będzie nudno? W końcu jak można zagospodarować 3 godziny, to jednocześnie bardzo mało jak i bardzo dużo. Tak więc przez to wszystko zupełnie zapomniałam zrobić zdjęcia zamku, a wielka to szkoda (za tydzień będę tam znowu, tym razem na kursie o babeczkach i makaronikach! Więc może tym razem nie zapomnę.) Zamek jest zamkowaty. Kamienny i wciąż zamieszkały. Wyobrażacie sobie mieszkać w zamku? Chętnie podjęłabym wyzwanie. A przy zamku jest boski ogródek zielny. Nie widziałam aż tylu rodzai mięty!
Trzy godziny minęły jak z bicza trzasnął. Okazało się, że wystarczyło nam czas nie tylko na przygotowanie potraw, ale i ich skonsumowanie przy butelce, a właściwie dwóch wina. I nie myślcie, że taki kurs polega tylko i wyłącznie na patrzeniu. Było jak w kuchni mojego znajomego, gdy zapraszał do siebie na obiad. Każdy dostawał zadanie. Owszem tu na początku padały instrukcje, wyjaśnienia, ale nie było zmiłuj się. Więc smażyliśmy, kroiliśmy, mieszaliśmy, próbowaliśmy. Rozmawialiśmy o jedzeniu, co gdzie kupić. O historii zamku. O tym jaka jest różnica między czarnym a zielonym kardamonem (jest także biały), obwąchaliśmy kardamony. Dowiedziałam się, że gdy coś wydaje się nam za mało słone, zamiast chwytać za sól lepiej chwycić za coś kwaśnego, jak ocet albo sok z cytryny. Podczas kursu można było się dowiedzieć całej masy takich drobnych rzeczy, niektórych znanych, innych mniej. Generalnie to taka przyśpieszona lekcja dojrzewania kuchennego. Wszystkie te drobiazgi, które czasami uważa się za mało ważne, tu mogły być wyjaśnione. Dlaczego kruche ciasto powinno być zimne? Jak wykorzystać maksimum składników i smaku podczas przygotowywania gulaszu? Jak nic nie zmarnować. Hazel jest przesympatyczną osobą, która ma świetne zdolności interpersonalne. Mimo, że nasza grupa dopiero co się poznała, udało jej się zapewnić przyjacielską atmosferę.

A co do kuchni marokańskiej, jest bardzo aromatyczna. Moim faworytem został deser. Tarta pistacjowa. Piękny kolor i taka pyszna. Sałatki-przystawki na pewno zrobię jeszcze nie jeden raz. Jagnięcina rozpływała się w ustach…

Za tydzień wracam do kuchni w zamku Howth. Mam nadzieję bawić się tak samo dobrze.

Pistacjowo-migdałowa tarta z pomarańczą i kardamonem
przepis dzięki uprzejmości www.thekitcheninthecastle.com
1 porcja na blaszkę o średnicy 24 cm
Rozgrzej piekarnik do 190ºC

Ciasto

  • 250g mąki pszennej
  • ½ łyżeczki drobnej soli
  • 60g cukru (najlepiej drobnego do wypieków)
  • 12 ziaren zielonego kardamonu (zmielonego, lub utłuczonego w moździerzu)
  • 160g zimnego masła
  • 1/2 ubitego jajka (tak pół, rozbijamy jajko i dzielimy na pół)
  • 1 żółtko
Na glazurę
  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka lub śmietany

Nadzienie

  • 200g blanszowanych migdałów
  • 300g blanszowanych pistacji
  • 250g cukru (najlepiej drobnego do wypieków)
  • 12 ziaren zielonego kardamonu (zmielonego, lub utłuczonego w moździerzu)
  • 150ml soku pomarańczowego
  • 4 żółtka
  • starta skórka z pomarańczy

1. Blaszkę na tartę smarujemy rozpuszczonym masłem, oprószamy mąką. Wstawiamy do zamrażarki.

2. Ciasto: suche składniki i masło pokrojone w kosteczkę umieszczamy w misce, delikatnie wcieramy palcami póki nie uzyskamy konsystencji „drobnych okruszków”. Możemy też wrzucić wszystko do miksera i miksować 10-12 sekund.

3. Dodajemy jajka i mieszamy wszystko widelcem póki składniki się nie połączą. Używając tylko jednej ręki łączymy suche i mokre składniki razem. Blat oprószamy lekko mąką i kończymy wyrabiać ciasto na blacie, póki nie będzie idealnie gładkie. Następnie rozwałkujemy ciasto.

4. Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 4 mm. Powinno w całości pokryć blaszkę i jej boki. Ciasto kładziemy na blaszkę, jeśli jest go za dużo, odcinamy wystające kawałki.  Nakłuwamy je widelcem. Wkładamy do lodówki na 30 min.

5. Wycinamy kółko z papieru do pieczenia i nakładamy je na ciasto. Na wierzch wysypujemy suchy ryż, ziarna fasoli, grochu, soczewicy – powinno być ich tyle, żeby sięgały brzegów ciasta. Pieczemy przez 15 min aż ciasto lekko się zetnie. Po tym czasie usuwamy papier i nasz obciążniki (groch, ryż, itd) i wstawiamy ciasto na jeszcze 5 min do piekarnika. Wyjmujemy ciasto z piekarnika i zmniejszamy temperaturę piekarnika do 180ºC.

6. Na nadzienie Do blendera, miksera z przystawką do siekania wrzucamy orzechy, cukier i kardamon i mielimy bardzo drobno. Kończymy wtedy gdy widzimy, że orzechy zaczynają robić się oleiste.  Bardzo powoli zaczynamy dodawać sok pomarańczowy. Chcemy uzyskać bardzo gęstą, gładką pastę. Jeśli dodamy sok zbyt szybko masa się zważy! Przestajemy miksować gdy wygląd masy nam się podoba, albo gdy obawiamy się, że mikser nam się przegrzeje. Zostawiamy na chwilę pastę do ostygnięcia (podczas miksowania robi się ciepła). Następnie dodajemy żółtka i skórkę pomarańczową i mieszamy wszystko póki się nie połączy.

7.Wykładamy nadzienie do nasz podpieczony spód. Wkładamy do piekarnika na na 10-15 min, aby wierzch lekko się zapiekł, potem smarujemy mieszanką na glazurę tj. wymieszanym jajkiem z mlekiem lub śmietaną. Pieczemy jeszcze 10 min. lub do momentu póki wierzch się nie zarumieni.

English version

For a few weeks I felt lazy. My body has its own cycle. There are weeks or months when I fulfill my schedule without any problem and others when I need to just sit and do nothing. During the last two weeks it was like that. It was a really exhausting few months. Moving to Ireland, putting everything together, meeting new people, sightseeing, and then came the cooking course at Howth Castle. I won it on The Kitchen in the Castle  Facebook fan page. I was so happy about it! I had never taken part in a cooking course, but I had always wanted to. It was great, but it took me some time finally write about it. You know, the lazy time.

Howth is a beautiful fishing village. You can get there easily from Dublin with the DART. The Kitchen in the Castle  Cookery School is inside the castle. How cool is that? I was so exited about the course that I forgot to take a photo of the castle. It is so lovely and still inhabited. I will go back to Howth Castle in two weeks’ time, so I will try to take a photo then. I swear. Before the cooking course I was wondering how many things one can fit into a three hours’ cooking course. Tree hours can be both long and very short. I must admit I wanted  to run away before the course. You know – new situations, new places, new people stress me a little bit, but everything turned out just great. Our tutor was Hazel Mc Fadden‎, she was a perfect host. This wasn’t a look and learn course, it reminded me more of my friend’s kitchen. Whenever he invited us for dinner, we ended up in the kitchen chopping, peeling and doing everything that needed to be done and chatting, of course. Here it was the same thing, even with the friend part. It’s really hard to get a nice, friendly atmosphere with people you have just met. Hazel did it, she made sure that everybody would feel good in her kitchen. We talked about many things – food, which is obvious, where to buy good ingredients, what is the difference between black and green cardamom (actually we smelt the difference), I have learned that if something does not taste salty enough instead of adding salt you should start with something acidic like lemon or vinegar, how to use all the flavour from meat, why when you make shortbread you try to keep it as cool as possible. There were plenty of small tips that can be very useful. If you don’t know much about cooking it will be magical for you, you will learn a lot. If you know quite a lot, you probably still have some questions, so just ask.  We also talked about the history of the castle, about growing herbs (the herbs garden in Howth Kitchen is just lovely).

And what can I say about Moroccan cuisine? It’s really aromatic and simple.  My favourite course was the dessert. Oh this lovely pistachio tart with cardamom and orange aroma. The starter was so simple and delicious and the lamb just melted in your mouth. Next time I will visit Howth for Glitzy Iced Cup Cakes and Parisian Macaroons, and I hope I have as much fun as I did the last time.

Pistachio and Almond Tart with Orange and Cardamom
recipe from www.thekitcheninthecastle.com
Makes 1 x 24cm
Preheat Oven 190ºC/ Gas Mark 4

Sweet pastry

  • 250g plain flour
  • ½ tsp fine salt
  • 60g caster sugar
  • 12 green cardamom, seeds only, ground
  • 160g butter
  • 1/2 whisked egg
  • 1 egg yolk
  • Glaze
  • 1 egg
  • 2 tbsp milk or cream

Filling

  • 200g blanched almonds
  • 300g blanched pistachios
  • 250g caster sugar
  • 12 green cardamon, seeds only, ground
  • 150ml orange juice
  • 4 egg yolks
  • Zest of one orange

1. Grease a 24cm tart case with butter. Dust with flour. Chill in the freezer.

2. Pastry- method: place the dry ingredients in a bowl and between your hands, rub together with the butter cubes until the mixture forms small breadcrumbs. Alternatively,you can use a food processor for 10-12 second.

3. Add the eggs and mix with a fork just until it all comes together. Using one hand only bring the dry and wet ingredients together. Dust your work surface with flour kneed for a couple of minutes until it is smooth and homogeneous. Now it is ready to be rolled.

4. Roll out the pastry on a lightly floured work surface until 4mm thick and until it covers the tart base and up the sides. Line the tart case with the pastry and if there is any excess, cut with a knife. Prick the base. Place in the fridge for 30 minutes to chill.

5. Cut out a circle of baking paper and line the pastry with it. Fill with baking beads, rice or dry beans – enough to reach up the sides of the pastry so it does not collapse during baking. Bake the case blind for 15 minutes, until the pastry is just set. Remove the paper and beans, then return the tin to the oven for 5 minutes to cook the base. Remove from the oven & turn the oven down to 180ºC / gas mark 4.

6. To make the filling: Put the nuts, sugar and cardamom in a food processor and grind until very, very fine. When ready, the nuts will have begun to release their oil and cake together. Slowly add the orange juice to make a very thick, smooth paste-let the machine run for a while, and stop only when happy with the consistency or fear the motor will over heat. Let the paste cool for a few minutes, as it will have become quite warm during the blending process. Finally, add the yolks and orange zest and process until incorporated.

7. Spread the filling into the pastry shell and smooth with a wet spatula; it should be thick and sticky, careful not to break the pastry. Bake for 10-15 minutes to dry the surface, then brush on the glaze (made b mixing the egg yolk and milk or cream). Continue to bake for a further 10 mins or until golden.

Wracając do życia i bloga

Jestem coraz bliżej wewnętrznego zebrania się.
Zewnętrznie jest coraz lepiej. Mamy własne mieszkanko. Mamy podstawowe rzeczy w kuchni – zestaw 3 garnków, deski do krojeni, kubki, 4 duże talerze, 4 małe, 2 miseczki, 2 kieliszki do jajek i całą masę mniej i bardziej przydatnych rzeczy.
Mamy też popsuty termostat w piekarniku. O czym przekonałam się boleśnie usiłując przygotować sernik z musem malinowym. O dziwo mimo temperatury niemalże 230 stopni sernik przeżył. Nie był może ani tak pyszny, ani piękny jak Asi z Kwestii Smaku, ale był zjadliwy! Więc w najbliższym czasie nie będzie pieczenia.

W sklepach tutaj czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Wszystkie rzeczy, które często oglądałam tylko na blogach o designie tu są w co drugim sklepie. A sklepy z rzeczami do kuchni są przeogromne. A wszystko takie kolorowe. Na szczęście od dziecka nie byłam skłonna do nieprzemyślanych zakupów, więc tylko chodzę, rozglądam się, dotykam i myślę. Jaką miskę na sałatkę bym chciała mieć?


O jedzeniu myślę nieustannie. Mam koleżankę Dunkę, która uwielbia ciasto kransekage. Tak planuję je zrobić, tak planuję nauczyć się wymowy tego słowa. Mam koleżankę Włoszkę, która piecze, dużo i pysznie, którą to zasypałam przepisami po polsku, że aż się chce nauczyć polskiego. Mam sklep z azjatyckim jedzeniem bardzo niedaleko, mam zamiar nauczyć się używać niektórych nieznanych mi składników.

Dzisiaj też chciałam znaleźć tłumaczenie słowa bakalie, ale mimo, że słownik podaje jakąś wersję to wygląda na to, że słowo jako takie nie jest używane.

Nadal przeglądam prześliczne zdjęcia i zapisuję przepisy. Tak jak tutti frutti crumble, ciasteczka z mąką orkiszową i masłem orzechowym, nadziewane bakłażany, wielkanocne brioszki i wiele innych.
W ramach pracy nad sobą, postanowiłam kilka razy w tygodniu robić zdjęcie jedzenia, nawet jeśli nie gotuję. Mam nadzieję, że mi się uda. Poniżej podejście pierwsze.

A tymczasem z kubkiem kawy udaję się do przeglądania blogów nominowanych do najlepszych blogów kulinarnych magazynu Saveur, co i Wam polecam.

Pierwsze przygody z chlebem

Chleb nr 3 - pierwszy na zakwasie

Mój tata pracował w piekarni. Do domu zawsze przynosił w swojej teczce ładnie wypieczone bochenki chleba, a ja i tak zawsze chciałam, żeby były uśmiechnięte – tzn. żeby miały pęknięcia, które przypominały mi uśmiech. W domu tylko kilka razy udało mi się namówić tatę na pieczenie chleba. Po ciągłym przeglądaniu blogów i akcji typu Weekendowa piekarnia trzeba było spróbować jak to jest upiec własny chleb.

Na dzień dzisiejszy mamy z Mężczyzną na stanie upieczone 3 bochenki, dwa pierwsze na drożdżach, ostatni na zakwasie. Pierwszy bochenek wyrósł słabo, był twardy i ciężki, ale zjadliwy, następnego dnia Mężczyzna zaczął krzyczeć, że pieczemy następny. Zadzwoniłam do taty po wskazówki. Należało najpierw rozmieszać drożdże z wodą i mąką, a nie jak we wcześniej znalezionym przepisie z samą wodą.

Chleb nr 2 - na drożdżach

Wskazówki od taty dostałam następujące:

  • Dodać świeże drożdże ok. 15g na 60dkg mąki.
  • Wymieszać je z letnią wodą ok. 150 ml i 1/4 objętości mąki i szczyptą cukru.
  • Wymieszać i odstawić do wyrośnięcia, a następnie opadnięcia. (powinno wyrosnąć ok 2 godzin my zostawiliśmy je na ponad 4 godziny, bo poszliśmy do kina. Aczkolwiek dodaliśmy chłodnej wody, gdyż temperaturą wody steruje się długością wyrastania zaczynu.
  • Po opadnięciu zaczynu można zagnieść ciasto z pozostałej wody i mąki i szczypty soli.
  • Po czym odkładamy do wyrośnięcia na ok. godzinę, potem wyrabiamy ponownie, formujemy bochenek na blasze i zostawiamy na jakieś 15 min. wstawiamy do piekarnika w temp. 210 stopni na 10 min. potem pieczemy w temp. 180st.

Drugi bochenek wyszedł całkiem niezły. Wyrośnięty, skórka już nie była tak twarda i był długo świeży.

Następny na tapetę poszedł zakwas. Przez 5 dni go dokarmiałam zgodnie z zasadami z tej strony. Oczywiście z duszą na ramieniu, bo nie miałam pojęcia jaka powinna być konsystencja i czy zakwas ma się dobrze, czy raczej słabo. W sobotę upiekliśmy chleb. Znowu skóra dość twarda, pewnie przez to, że w pewnym momencie mało nawilżana była, do tego chleb nie rósł w żadnym koszyczku tylko na blasze i rozlał się w płaski bochenek. Zjadliwy jest, chociaż po pierwszej nocy wyglądał ciut lepiej. Mam nadzieję, że z drugim pójdzie lepiej.