Caponata, czyli bakłażan z pomidorami

Niedziela. Wystawa zdjęć Andreasa Feiningera. Cudowne zdjęcia. Świetne kadry i ten Nowy Jork. Chciałabym kiedyś tam dotrzeć. Czy te budynki są naprawdę takie wielkie? Na dole podobno zawsze jest ciemniej, czy to prawda? Jak zobaczyć te wszystkie miejsca, które się chce zobaczyć? Jak robić tak dobre zdjęcia, kiedy znajdować czas na oglądanie, analizowanie, kadrowanie, obrabianie. Wizyta w Taniej Książce zaowocowała dwoma książkami – Kolor i Krajobrazy i przyroda, przed trzecią się powstrzymałam, a może nie powinnam? Dalsze zakupy to błotniki do roweru dla Mężczyzny i buty dla mnie. Jako kobieta czuję, że mam za mało butów. Wszędzie trąbią, że kobiety mają za dużo butów i torebek, spytajcie mężczyzn. A ja zawsze jestem zbyt praktyczna. Kolejne buty na obcasie, mimo, że najcudowniejsze, skoro ostatnio spędzam czas głównie na rowerze? Skoro buty na obcasie już mam i skoro na zimniejsze dni się nie nadadzą… W ten sposób za każdym razem wchodzę do sklepu obuwniczego i wychodzę z niczym. A dziś, dziś znalazły mnie buty idealne, inne niż mam, wpadające w oko, w cenie zdecydowanie zachęcającej i są moje 🙂

Ale wracając do jedzenia… Znowu dobrze się bawiłam gotując, tzn. ja kroiłam, On smażył i mieszał. Świeże, dojrzałe warzywa są urocze. Przepis znalazłam u Komarki, która ma go z Włoskiej wyprawy Jamiego, książki, o której słyszałam świetne opinie, którą nabyłam, którą przekartkowałam i ma na prawdę cudowne zdjęcia i nie udało mi się zrobić z niej żadnego przepisu, aż do dzisiaj.

Caponata to danie idealne na teraz. Złożone z samych warzyw, ale wyglądające jak  gulasz, albo przynajmniej jak danie zawierające grzyby, a to wszystko oszustwo bakłażone, ale bardzo smaczne i chyba najprzyjemniejszy sposób zjedzenia sporej ilości pietruszki 🙂 A do tego czerwone wino.

Składniki

  • 2 bakłażany,
  • 1 czerwona cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1 czubata łyżeczka suszonego oregano,
  • 2 łyżki solonych kaparów,
  • garść oliwek (dałam zielone),
  • 5 dużych, dojrzałych pomidorów,
  • 2-3 łyżki ziołowego sosu winegret lub octu ziołowego,
  • duży pęczek natki pietruszki,
  • sól morska,
  • świeżo zmielony czarny pieprz,
  • oliwa z oliwek

Na dużą patelnię wylewamy trochę oliwy z oliwek. Dodajemy pokrojone w dużą kostkę bakłażany(jeśli pokroimy je zbyt drobno za bardzo nasiąkną oliwą), oregano i posypujemy wszystko odrobiną soli. Mieszamy smażąc na dużym ogniu 4-5 minut, aż bakłażany zarumienią się z każdej strony.

Dodajemy posiekany czosnek i cebulę oraz posiekaną razem z łodyżkami natkę pietruszki(zostawiamy trochę do posypania na końcu). Smażymy mieszając kolejne kilka minut, podlewając patelnię oliwą, jeżeli jest za sucha.

Dodajemy kapary, oliwki i skrapiamy wszystko octem ziołowym. Na końcu dodajemy pokrojone pomidory i dusimy około 15 minut (pomidory muszą zmięknąć). Przyprawiamy solą i pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek i posypujemy resztą posiekanej natki. Podajemy z bagietką.

Reklamy

Wytrawne muffiny z oliwkami i serem pleśniowy

Przepis z blogu Bea w kuchni. Uwielbiam sery pleśniowe, a że wybierałam się w długą podróż pociągiem wydawały się idealnym rozwiązaniem na przerwanie passy słodkich muffinek. Mężczyzna był bardzo zadowolony z efektu, dla mnie były trochę za suche, ale ja nigdy miłośniczką muffinek na wytrawnie raczej nie zostanę.

Przepis na 10 muffinek

  • 100 g sera pleśniowego z niebieską pleśnią
  • 100 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 130 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 40 g zielonych oliwek (u mnie ‘faszerowane’ papryką)
  • szczypta soli, pieprz

Pokroić ser w kostkę, można odstawić na trochę, żeby zmiękł. Rozetrzeć widelcem ser z masłem na gładką masę. Wbić jajka i dobrze wymieszać. Dodawać stopniowo mąkę i proszek do pieczenia oraz lekko zmiksowane oliwki, doprawić do smaku (ser może być słony, więc z przyprawianiem należy uważać) i dobrze wymieszać. W moim przypadku ciasto wyszło bardzo gęste, bałam się, że mogę mieć problemy z nakładaniem do formy i trochę obawiałam się, że będą za ciężkie przez masło jak sugerowała Bea, w lodówce brakowało śmietany, więc dodałam trochę mleka, dla poprawienia konsystencji.

Piec w temperaturze 200°C ok. 20-25 minut

Oryginał: Bea w kuchni

Pizza z salami i oliwkami

Do pizzy wykorzystaliśmy przepis Doroty. Przyznam, że świetnie jest posiadać własnego wygniatacza ciasta, dużo przyjemniej się wtedy robi pizzę. Pizza wyszła świetna, dużo dodatków, ciasto nie za cienkie, nie za grube 🙂


Ciasto na pizzę

Składniki:

  • 25 g świeżych drożdży
  • 1,5 szklanki ciepłego mleka
  • 3,5 szklanki mąki1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1,5 łyżeczki soli

Drożdże zalej ciepłym mlekiem i odstaw na 15 min. Mąkę przesiać, zrobić w niej zagłębienie, do którego wlać drożdże, oliwę, dodać 1,5 łyżeczki soli. Ciasto dobrze wyrobić, umieścić w naczyniu, przykryć ściereczką i pozostawić do podwojenia objętości (1,5 godziny).Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią. Uformować spód na pizzę, pozostawiając grubsze brzegi.

Sos:

  • puszka pomidorów
  • 1 łyżka octu
  • czosnek
  • pieprz
  • sól
  • zioła prowansalskie

Sos powstał na bazie podanego przepisu przez Dziuunię. Pomidory odsączyć z zalewy. Dodać przeciśnięty czosnek, ocet i przyprawy.

Farsz:

  • pieczarki
  • cebula
  • ser żółty
  • salami
  • oliwki

Podsmażyć cebulę, dodać pieczarki, lekko posolić. Ułożyć na posmarowanym sosem pomidorowym placku. Posypać startym serem żółtym, ułożyć salami, dodać oliwki, posypać ziołami. Włożyć do piekarnika do rozgrzanego piekarnika. Piec około 15 – 20 minut w maksymalnej temperaturze piekarnika (260ºC).